Tomasz Gollob
Re: Tomasz Gollob
No toż ja jej właśnie za to dziękuję 
-
Koper
- Trener
- Posty: 5490
- Wiek: 45
- Rejestracja: 8 października 2004, o 00:48
- Lokalizacja: Lublin
- Kontakt:
Re: Tomasz Gollob
Przyłączam się do podziękowań dla sił wyższychManitou pisze:Dziękuję siłom wyższym, że mogę żyć w tych czasach!!!
Re: Tomasz Gollob
No urwa coś pięknego po prostu!!! Dwadzieścia lat na ten dzień czekałem i warto było
Ale jeszcze to do mnie nie dotarło
Ale jeszcze to do mnie nie dotarło
T. Lorek: Gdyby ktoś obudził cię w środku nocy i zapytał: z czym kojarzy ci się Polska, to co byś odpowiedział?
H. Nielsen: Nie zdążyłbym przetrzeć oczu, a już mówiłbym o pierwszym występie w meczu ligowym w barwach Motoru Lublin. 1990 rok...
H. Nielsen: Nie zdążyłbym przetrzeć oczu, a już mówiłbym o pierwszym występie w meczu ligowym w barwach Motoru Lublin. 1990 rok...
-
Koper
- Trener
- Posty: 5490
- Wiek: 45
- Rejestracja: 8 października 2004, o 00:48
- Lokalizacja: Lublin
- Kontakt:
Re: Tomasz Gollob
Tomasza Golloba nie łatwo namówić na zwierzenia wykraczające poza świat sportu. Do tytułu Mistrza Świata doprowadziły go jednak doświadczenia i sytuacje, zaistniałe nie tylko na torze. Wraz z nimi ukształtował się zarówno dojrzalszy żużlowiec, jak i człowiek. Kilka dni po zdobyciu najcenniejszego trofeum w tej dyscyplinie, Gollob dał się nawet porwać w krótką podróż do lat dzieciństwa...
- Chodź bidulo, bo zamarzniesz! - tymi słowami powitał mnie Tomasz Gollob, gdy w chłodny poranek wraz z innymi dziennikarzami czekaliśmy na mistrza przed siedzibą gorzowskiego klubu. Sam, ubrany w lekką koszulę, odetchnął z ulgą, gdy reporterzy nie zmuszali go do przechadzek po stadionie. Choć w sumie nie wiem, czy to widmo przeziębienia, czy też może ubrudzenia nienagannego obuwia, zaprowadziło Golloba do gabinetu kierownika drużyny. Tam przejrzawszy prasę, spokojnie zasiadł już do rozmowy...
Sandra Rakiej: Można rzec, że w 1999 roku złoty medal mistrzostw świata odebrała Ci kontuzja. Uwierzyłbyś, gdyby wtedy ktoś powiedział Ci, że na ten najcenniejszy krążek będziesz musiał poczekać jeszcze jedenaście lat?
Tomasz Gollob: Raczej podszedłbym to tego z wielkim niedowierzaniem, bo wtedy myślałem, że dwa, trzy lata i mistrzostwo będzie moje. Jak wiadomo, zajęło to znaczniej więcej czasu. Nie mogłem go zdobyć z wielu powodów i rozmaitych sytuacji życiowych. Miałem kontuzje, wypadek samochodowy, problemy klubowe, kraksę awionetki i to wszystko nakładało się na niepowodzenia w cyklu Grand Prix. Tak naprawdę więc dopiero trzy lata temu, gdy zająłem czwarte miejsce, zaczęło się palić światełko, które dawało mi realne szanse na mistrzostwo świata.
Gdybyś miał do dyspozycji wehikuł czasu i mógłbyś cofnąć się w przeszłość, to zrobiłbyś po to, aby raz jeszcze świętować radosne chwile czy naprawiać błędy?
- Nikt z nas nie wiem, jaki jest koniec. Gdybym mógł przewidywać skutki swoich działań
, to z pewnością wywalczyłbym ten tytuł w znacznie krótszym czasie. Z pewnością wiele rzeczy bym skasował, aby nie robić błędów. Nie wiemy jednak, co nas czeka jutro, za rok, za dziesięć. Mi zajęło jedenaście lat, aby wejść na ten sam szczyt, na którym byłem w 1999 roku. Nic nie dzieje się bez powodu i tak pewnie po prostu musiało być.
Teraz, jak sam powiedziałeś, jesteś na szycie. Twoje życie nie zawsze było jednak bajkowe. Wychowywałeś się w dzielnicy Bydgoszczy, która nie cieszyła się dobrą sławą. Czy tamto środowisko wykształciło Twój twardy charakter i determinację do walki o sukces?
- Na pewno moje życie nie było łatwe. Pewne sytuacje, których doświadczyłem były bardzo trudne i "kolczaste". Niemniej jednak miałem ze sobą wspaniałych rodziców, którzy układali mi charakter i torowali drogi
prowadzące do sportu. Najbardziej zawdzięczam to tacie. To, że wychowywałem się w trudnej jak na tamte czasy dzielnicy, a na dodatek był to schyłek lat osiemdziesiątych i czas wielkich zmian, wpłynęło na mnie z pozytywnym skutkiem. Wzmocniło mnie bardziej niż normalnego człowieka.
Masz jakiś smak z dzieciństwa? Coś materialnego lub nie, do czego chciałbyś wrócić?
- Gdy byłem małym dzieckiem, to najwspanialsze chwile spędzałem na pięknym, dużym podwórku. Było nas tam niesamowicie wielu! Mnóstwo kolegów, koleżanek, razem pewnie około trzydziestki. Do dzisiaj jest to niepowtarzalne miejsce w mojej pamięci. Gdy wspominam czasy dzieciństwa to powracam właśnie do momentów spędzonych na podwórku.
Jako mały chłopak wieszałeś sobie czyjś plakat nad łóżkiem?
- Miałem wielu idoli, a takim największym w tamtych czasach był Zbyszek Boniek.
Pamiętasz swój pierwszy samochód?
- Tak, mały Fiat! Złożony, pomarańczowy, nigdy nie był zarejestrowany. Zawsze jeździł na numerach próbnych.
Od czasów posiadania małego Fiata przeszedłeś długą drogę i dziś już możesz sobie pozwolić na ekskluzywne auta. Zmienił się Twój status społeczny i materialny, a o zarobkach liczonych w milionach rozpisują się gazety. Mógłbyś wytapetować sobie banknotami mieszkanie?
- Na pewno nie! Jestem chyba inny od wszystkich, bo potrafię sto procent budżetu sportowego przeznaczyć na żużel. Wszyscy mówią o moich zarobkach, nikt zaś nie wspomina o wydatkach. Ja inwestuję każdą złotówkę. To dość niesamowite, ale daje mi dużo satysfakcji, radości i się w tym momencie spełniam. Uważam, że przy wyniku światowym, takim jaki już mam, pieniądze będę dalej zarabiać, a właściwie dopiero zacznę.
Pieniądze to jednak nie wszystko. Jakie to uczucie, gdy ludzie mówią, że można by o Tobie nakręcić film? Nawet Jason Crump się dziwił, że taka fabuła jeszcze nie powstała.
- Moje życie jest bardzo bogate. Różne ścieżki prowadziły ze skrajności w skrajność, od złych chwil do momentów dobrych. Potwierdzam, że na tej podstawie można by stworzyć scenariusz, ale należałoby to przedstawić w oryginale. W kolejności: narodziny, podwórko, szkoła, sport, biznesy, powodzenia, niepowodzenia i uwieńczenie mistrzostwem świata. Niezły film.
Twoja historia to spory bagaż doświadczeń, worek medali, ale i wypadki, gdy zaglądałeś śmierci w oczy. Wiesz dziś o co chodzi w życiu?
- Myślę, że generalnie trzeba być po prostu dobrym człowiekiem, aby nieszczęścia nas omijały i pozytywnych momentów było wiele. Sądzę więc, że taką osobą jestem, bo zawsze otrzymywałem kolejną szansę i to niezależnie czy w życiu prywatnym, sportowym
czy biznesowym. Kluczem jest więc pozytywne nastawienie i śmiałe patrzenie w przyszłość.
Była Małyszomania, Kubicomania... Myślisz, że teraz czas na Ciebie?
- Nic przeciwko temu nie mam! W końcu pracuję nie tylko dla siebie. Ścigam się dla sportu, kibiców, całego kraju! Cieszę się, gdy grają
"Mazurka Dąbrowskiego", uradowany będę, gdy cały stadion zaśpiewa go w Bydgoszczy! Jest to dla mnie duże wydarzenie i długo pracowałem, aby właśnie tak było. Radość ludzi z mojego sukcesu daje mi wiele satysfakcji.
Cały czas podkreślasz ogrom pracy włożonej w Twoją karierę sportową. Gdybyś jednak miał spojrzeć na siebie z boku, obiektywnym okiem, mógłbyś coś sobie zarzucić?
- Tak! Za dużo pracuję.
A kompleksy masz?
- Nie. Każdy człowiek ma plusy i minusy. Myślę, że każdy stworzony jest do danej roli w życiu i jeżeli ją spełnia, cieszy się i przynosi mu ona satysfakcję ,to nie powinien mieć kompleksów.
Zdarza Ci się kłamać?
- Rzadko. Nie chcę kłamać, nie kłamię, a jeżeli mam skłamać to wolę nie powiedzieć nic. Wolę mówić prawdę, choć czasami bywa gorzka.
Jak zmieniła się Twoja rzeczywistość po wywalczeniu mistrzostwa świata? Co prawda minęło zaledwie kilka dni, a złoto odbierzesz dopiero w Bydgoszczy...
- Ale już dużo się dzieje! Z pewnością na życie inaczej będę patrzeć, bo jestem po stronie
mistrzowskiej. Wszedłem na szczyt, o którym marzyłem, więc i priorytety się zmieniają. Najbliższe miesiące z pewnością będą pracowite, bo w przeciągu kilku tych dni odezwały się wszelkie możliwe stacje telewizujne, prasa... Mnie ten rozgłos w sumie nie jest potrzebny, ale będę się udzielał dla dobra sportu.
A propos medialności dyscypliny. Ostatnio na portalu demotywatory.pl opublikowano zdjęcia zwycięskiej drużyny z Pucharu Świata, Sebastiana Ułamka – Mistrza Europy oraz Twoje – najlepszego żużlowca globu. Podpis zaś głosił, że polscy żużlowcy osiągnęli w tym sezonie więcej niż reprezentacja kraju w piłce nożnej od początku swojego istnienia... Mimo to, właśnie futbol nadal uważany jest za sport narodowy.
- Strasznie się cieszę, że polscy żużlowcy tyle osiągnęli, bo to pokazuje jak ten sport jest w w naszym kraju mocny. Sukcesy coraz bardziej zostają zauważane, a do pełni szczęścia brakowało tylko złotego medalu mistrzostw świata. Włożyłem w to wydarzenie tyle pracy, że mam szczerą nadzieję, iż przyniesie rezultaty także w świadomości ogółu narodu.
Byłbyś więc w stanie wymienić trzy argumenty za tym, że żużel jest lepszy od piłki nożnej?
- Powiem najprościej: zapach, hałas i dynamika!
Slogan Grand Prix głosi: no gear, no breaks, no fear. Wiesz co to strach?
- Uczę się nie czuć strachu. Jeżeli robię w życiu dobre rzeczy, to się nie boję. Wyjeżdżając na tor nie mogę mieć widma kraksy przed oczami, a nawet jeżeli przydarza mi się kontuzja – po prostu trzeba ją jak najszybciej wyleczyć.
Powiedzenie mówi, że zwycięstwo ma wielu ojców, a porażka jest sierotą. Podpisałbyś się pod tym?
- W stu procentach, aczkolwiek ja mam dobrą pamięć i znam każdego ojca moich sukcesów. Porażka przypisywana jest do jednej osoby, a więc tej, która popełnia błąd. Niemniej jednak myślę, że każdy ma miejsce i czas do swojej glorii i chwały, a ja nie mam problemu, aby wymienić zasłużone osoby. Jest ich wiele, zawsze były, zawsze będą. Porażkę zaś biorę tylko i wyłącznie na swoje barki.
Ostatnio powiedziałeś również, że czekasz tylko, aż ktoś zapyta Cię, kiedy dogonisz Tony'ego Rickardssona...
- Pewnie pojawi się taka presja, ale ja nikogo nie muszę doganiać. Mam złoto i jestem w stu procentach spełniony. Nie mam kompleksów. Łącznie zodbyłem przecież siedem medali mistrzostw świata, a i Crump, Rickardsson też mają na swoim koncie parę brązów i sreber. Pod względem uczucia i tak najważniejszy jest ten złoty, który zdobywa się pierwszy raz...
Źródło: Sportowe Fakty
- Chodź bidulo, bo zamarzniesz! - tymi słowami powitał mnie Tomasz Gollob, gdy w chłodny poranek wraz z innymi dziennikarzami czekaliśmy na mistrza przed siedzibą gorzowskiego klubu. Sam, ubrany w lekką koszulę, odetchnął z ulgą, gdy reporterzy nie zmuszali go do przechadzek po stadionie. Choć w sumie nie wiem, czy to widmo przeziębienia, czy też może ubrudzenia nienagannego obuwia, zaprowadziło Golloba do gabinetu kierownika drużyny. Tam przejrzawszy prasę, spokojnie zasiadł już do rozmowy...
Sandra Rakiej: Można rzec, że w 1999 roku złoty medal mistrzostw świata odebrała Ci kontuzja. Uwierzyłbyś, gdyby wtedy ktoś powiedział Ci, że na ten najcenniejszy krążek będziesz musiał poczekać jeszcze jedenaście lat?
Tomasz Gollob: Raczej podszedłbym to tego z wielkim niedowierzaniem, bo wtedy myślałem, że dwa, trzy lata i mistrzostwo będzie moje. Jak wiadomo, zajęło to znaczniej więcej czasu. Nie mogłem go zdobyć z wielu powodów i rozmaitych sytuacji życiowych. Miałem kontuzje, wypadek samochodowy, problemy klubowe, kraksę awionetki i to wszystko nakładało się na niepowodzenia w cyklu Grand Prix. Tak naprawdę więc dopiero trzy lata temu, gdy zająłem czwarte miejsce, zaczęło się palić światełko, które dawało mi realne szanse na mistrzostwo świata.
Gdybyś miał do dyspozycji wehikuł czasu i mógłbyś cofnąć się w przeszłość, to zrobiłbyś po to, aby raz jeszcze świętować radosne chwile czy naprawiać błędy?
- Nikt z nas nie wiem, jaki jest koniec. Gdybym mógł przewidywać skutki swoich działań
, to z pewnością wywalczyłbym ten tytuł w znacznie krótszym czasie. Z pewnością wiele rzeczy bym skasował, aby nie robić błędów. Nie wiemy jednak, co nas czeka jutro, za rok, za dziesięć. Mi zajęło jedenaście lat, aby wejść na ten sam szczyt, na którym byłem w 1999 roku. Nic nie dzieje się bez powodu i tak pewnie po prostu musiało być.
Teraz, jak sam powiedziałeś, jesteś na szycie. Twoje życie nie zawsze było jednak bajkowe. Wychowywałeś się w dzielnicy Bydgoszczy, która nie cieszyła się dobrą sławą. Czy tamto środowisko wykształciło Twój twardy charakter i determinację do walki o sukces?
- Na pewno moje życie nie było łatwe. Pewne sytuacje, których doświadczyłem były bardzo trudne i "kolczaste". Niemniej jednak miałem ze sobą wspaniałych rodziców, którzy układali mi charakter i torowali drogi
prowadzące do sportu. Najbardziej zawdzięczam to tacie. To, że wychowywałem się w trudnej jak na tamte czasy dzielnicy, a na dodatek był to schyłek lat osiemdziesiątych i czas wielkich zmian, wpłynęło na mnie z pozytywnym skutkiem. Wzmocniło mnie bardziej niż normalnego człowieka.
Masz jakiś smak z dzieciństwa? Coś materialnego lub nie, do czego chciałbyś wrócić?
- Gdy byłem małym dzieckiem, to najwspanialsze chwile spędzałem na pięknym, dużym podwórku. Było nas tam niesamowicie wielu! Mnóstwo kolegów, koleżanek, razem pewnie około trzydziestki. Do dzisiaj jest to niepowtarzalne miejsce w mojej pamięci. Gdy wspominam czasy dzieciństwa to powracam właśnie do momentów spędzonych na podwórku.
Jako mały chłopak wieszałeś sobie czyjś plakat nad łóżkiem?
- Miałem wielu idoli, a takim największym w tamtych czasach był Zbyszek Boniek.
Pamiętasz swój pierwszy samochód?
- Tak, mały Fiat! Złożony, pomarańczowy, nigdy nie był zarejestrowany. Zawsze jeździł na numerach próbnych.
Od czasów posiadania małego Fiata przeszedłeś długą drogę i dziś już możesz sobie pozwolić na ekskluzywne auta. Zmienił się Twój status społeczny i materialny, a o zarobkach liczonych w milionach rozpisują się gazety. Mógłbyś wytapetować sobie banknotami mieszkanie?
- Na pewno nie! Jestem chyba inny od wszystkich, bo potrafię sto procent budżetu sportowego przeznaczyć na żużel. Wszyscy mówią o moich zarobkach, nikt zaś nie wspomina o wydatkach. Ja inwestuję każdą złotówkę. To dość niesamowite, ale daje mi dużo satysfakcji, radości i się w tym momencie spełniam. Uważam, że przy wyniku światowym, takim jaki już mam, pieniądze będę dalej zarabiać, a właściwie dopiero zacznę.
Pieniądze to jednak nie wszystko. Jakie to uczucie, gdy ludzie mówią, że można by o Tobie nakręcić film? Nawet Jason Crump się dziwił, że taka fabuła jeszcze nie powstała.
- Moje życie jest bardzo bogate. Różne ścieżki prowadziły ze skrajności w skrajność, od złych chwil do momentów dobrych. Potwierdzam, że na tej podstawie można by stworzyć scenariusz, ale należałoby to przedstawić w oryginale. W kolejności: narodziny, podwórko, szkoła, sport, biznesy, powodzenia, niepowodzenia i uwieńczenie mistrzostwem świata. Niezły film.
Twoja historia to spory bagaż doświadczeń, worek medali, ale i wypadki, gdy zaglądałeś śmierci w oczy. Wiesz dziś o co chodzi w życiu?
- Myślę, że generalnie trzeba być po prostu dobrym człowiekiem, aby nieszczęścia nas omijały i pozytywnych momentów było wiele. Sądzę więc, że taką osobą jestem, bo zawsze otrzymywałem kolejną szansę i to niezależnie czy w życiu prywatnym, sportowym
czy biznesowym. Kluczem jest więc pozytywne nastawienie i śmiałe patrzenie w przyszłość.
Była Małyszomania, Kubicomania... Myślisz, że teraz czas na Ciebie?
- Nic przeciwko temu nie mam! W końcu pracuję nie tylko dla siebie. Ścigam się dla sportu, kibiców, całego kraju! Cieszę się, gdy grają
"Mazurka Dąbrowskiego", uradowany będę, gdy cały stadion zaśpiewa go w Bydgoszczy! Jest to dla mnie duże wydarzenie i długo pracowałem, aby właśnie tak było. Radość ludzi z mojego sukcesu daje mi wiele satysfakcji.
Cały czas podkreślasz ogrom pracy włożonej w Twoją karierę sportową. Gdybyś jednak miał spojrzeć na siebie z boku, obiektywnym okiem, mógłbyś coś sobie zarzucić?
- Tak! Za dużo pracuję.
A kompleksy masz?
- Nie. Każdy człowiek ma plusy i minusy. Myślę, że każdy stworzony jest do danej roli w życiu i jeżeli ją spełnia, cieszy się i przynosi mu ona satysfakcję ,to nie powinien mieć kompleksów.
Zdarza Ci się kłamać?
- Rzadko. Nie chcę kłamać, nie kłamię, a jeżeli mam skłamać to wolę nie powiedzieć nic. Wolę mówić prawdę, choć czasami bywa gorzka.
Jak zmieniła się Twoja rzeczywistość po wywalczeniu mistrzostwa świata? Co prawda minęło zaledwie kilka dni, a złoto odbierzesz dopiero w Bydgoszczy...
- Ale już dużo się dzieje! Z pewnością na życie inaczej będę patrzeć, bo jestem po stronie
mistrzowskiej. Wszedłem na szczyt, o którym marzyłem, więc i priorytety się zmieniają. Najbliższe miesiące z pewnością będą pracowite, bo w przeciągu kilku tych dni odezwały się wszelkie możliwe stacje telewizujne, prasa... Mnie ten rozgłos w sumie nie jest potrzebny, ale będę się udzielał dla dobra sportu.
A propos medialności dyscypliny. Ostatnio na portalu demotywatory.pl opublikowano zdjęcia zwycięskiej drużyny z Pucharu Świata, Sebastiana Ułamka – Mistrza Europy oraz Twoje – najlepszego żużlowca globu. Podpis zaś głosił, że polscy żużlowcy osiągnęli w tym sezonie więcej niż reprezentacja kraju w piłce nożnej od początku swojego istnienia... Mimo to, właśnie futbol nadal uważany jest za sport narodowy.
- Strasznie się cieszę, że polscy żużlowcy tyle osiągnęli, bo to pokazuje jak ten sport jest w w naszym kraju mocny. Sukcesy coraz bardziej zostają zauważane, a do pełni szczęścia brakowało tylko złotego medalu mistrzostw świata. Włożyłem w to wydarzenie tyle pracy, że mam szczerą nadzieję, iż przyniesie rezultaty także w świadomości ogółu narodu.
Byłbyś więc w stanie wymienić trzy argumenty za tym, że żużel jest lepszy od piłki nożnej?
- Powiem najprościej: zapach, hałas i dynamika!
Slogan Grand Prix głosi: no gear, no breaks, no fear. Wiesz co to strach?
- Uczę się nie czuć strachu. Jeżeli robię w życiu dobre rzeczy, to się nie boję. Wyjeżdżając na tor nie mogę mieć widma kraksy przed oczami, a nawet jeżeli przydarza mi się kontuzja – po prostu trzeba ją jak najszybciej wyleczyć.
Powiedzenie mówi, że zwycięstwo ma wielu ojców, a porażka jest sierotą. Podpisałbyś się pod tym?
- W stu procentach, aczkolwiek ja mam dobrą pamięć i znam każdego ojca moich sukcesów. Porażka przypisywana jest do jednej osoby, a więc tej, która popełnia błąd. Niemniej jednak myślę, że każdy ma miejsce i czas do swojej glorii i chwały, a ja nie mam problemu, aby wymienić zasłużone osoby. Jest ich wiele, zawsze były, zawsze będą. Porażkę zaś biorę tylko i wyłącznie na swoje barki.
Ostatnio powiedziałeś również, że czekasz tylko, aż ktoś zapyta Cię, kiedy dogonisz Tony'ego Rickardssona...
- Pewnie pojawi się taka presja, ale ja nikogo nie muszę doganiać. Mam złoto i jestem w stu procentach spełniony. Nie mam kompleksów. Łącznie zodbyłem przecież siedem medali mistrzostw świata, a i Crump, Rickardsson też mają na swoim koncie parę brązów i sreber. Pod względem uczucia i tak najważniejszy jest ten złoty, który zdobywa się pierwszy raz...
Źródło: Sportowe Fakty
Re: Tomasz Gollob
To w ramach ciekawostki i dla porównania wywiad z Tomkiem z kwietnia 1990 

Źródło: "Na Wirażu" nr 3, 15.04.1990

Źródło: "Na Wirażu" nr 3, 15.04.1990
T. Lorek: Gdyby ktoś obudził cię w środku nocy i zapytał: z czym kojarzy ci się Polska, to co byś odpowiedział?
H. Nielsen: Nie zdążyłbym przetrzeć oczu, a już mówiłbym o pierwszym występie w meczu ligowym w barwach Motoru Lublin. 1990 rok...
H. Nielsen: Nie zdążyłbym przetrzeć oczu, a już mówiłbym o pierwszym występie w meczu ligowym w barwach Motoru Lublin. 1990 rok...
Re: Tomasz Gollob
Dobrze, ze w odpowiednim momencie zrezygnowal z Czechoslowackiej Jawy:)
Całe życie w drugiej lidze!- nieaktualne do odwołania :)
Gelo pisze:Żuk (którego nie krytykuję jako prezydenta miasta) [...]
Re: Tomasz Gollob
A były przecież przymiarki Tomka do "Srebrnego składu" Motoru w roku 1990. Mówiło się wówczas o kwocie 2 mln ówczesnych złotych za jego przejście do Lublina po tym jak Wybrzeże spadło z 1 ligi. Taki komunikat poszedł nawet w jakichś wiadomościach sportowych TVP.
MOTOR LUBLIN
https://m.youtube.com/watch?v=XbqPNpyee80
https://m.youtube.com/watch?v=XbqPNpyee80
Re: Tomasz Gollob
Oj namieszałeś jak w tym dowcipie o mercedesach rozdawanych na Placu Czerwonym
Tomka owszem, ale nie Golloba tylko Bajerskiego, nie za 2 miliony tylko 2 miliardy, nie w 1990 tylko przed 1993
W razie potrzeby służę skanem 
Tomka owszem, ale nie Golloba tylko Bajerskiego, nie za 2 miliony tylko 2 miliardy, nie w 1990 tylko przed 1993
T. Lorek: Gdyby ktoś obudził cię w środku nocy i zapytał: z czym kojarzy ci się Polska, to co byś odpowiedział?
H. Nielsen: Nie zdążyłbym przetrzeć oczu, a już mówiłbym o pierwszym występie w meczu ligowym w barwach Motoru Lublin. 1990 rok...
H. Nielsen: Nie zdążyłbym przetrzeć oczu, a już mówiłbym o pierwszym występie w meczu ligowym w barwach Motoru Lublin. 1990 rok...
Re: Tomasz Gollob
...nie dokońca,z Bajerskim to fakt,ale z Gollobem tez było cos na rzeczy.
1994 po finale IMS w Vojens osobiście gadałem z papą Gollobem i potwierdzał ze była propozycja z Lublina ale "za mało konkretna"
1994 po finale IMS w Vojens osobiście gadałem z papą Gollobem i potwierdzał ze była propozycja z Lublina ale "za mało konkretna"
Re: Tomasz Gollob
Pamiętam, że głośno było o przyjściu Tomka razem z Jackiem do Lublina za czasów LKŻtu 
Niestety skanami nie dysponuję
Niestety skanami nie dysponuję
Re: Tomasz Gollob
chyba nawet w przegladzie sportowym na pierwszej stronie byl "wstep" do artykulu na temat tego niedoszlego transferu
Re: Tomasz Gollob
meesha pisze:Oj namieszałeś jak w tym dowcipie o mercedesach rozdawanych na Placu Czerwonym![]()
Tomka owszem, ale nie Golloba tylko Bajerskiego, nie za 2 miliony tylko 2 miliardy, nie w 1990 tylko przed 1993W razie potrzeby służę skanem
Rzecz miała miejsce w 1990 roku i dotyczyła Tomasza Golloba. W Sportowej Niedzieli było o tym wspominane, co do kwoty nie będę się upierał ponieważ nie pamiętam dokładnie. Z całą pewnością jednak chodziło o TEGO Tomka.
Pozdrawiam
MOTOR LUBLIN
https://m.youtube.com/watch?v=XbqPNpyee80
https://m.youtube.com/watch?v=XbqPNpyee80
-
Fotoreporter
- Posty: 62
- Rejestracja: 4 listopada 2009, o 16:11
Re: Tomasz Gollob
wiele miast zaprasza Tomasza Golloba do siebie
była Warszawa
jednim z takich miast jest Rybnik
jestem ciekaw czego Lublin nie jest zainteresowany taka wycieczka ?
była by to dobra okazja dla promocji żużla w naszym miescie
była Warszawa
jednim z takich miast jest Rybnik
jestem ciekaw czego Lublin nie jest zainteresowany taka wycieczka ?
była by to dobra okazja dla promocji żużla w naszym miescie
Re: Tomasz Gollob
W sumie dobry pomysł,tym bardziej że w Rzeszowie też był 
-
Koper
- Trener
- Posty: 5490
- Wiek: 45
- Rejestracja: 8 października 2004, o 00:48
- Lokalizacja: Lublin
- Kontakt:
Re: Tomasz Gollob
PRZEGLĄD SPORTOWY: Zmęczony życiem po sukcesie?
TOMASZ GOLLOB: To co się obecnie dzieje jest bardzo sympatyczne. Chętnie uczestniczę w różnych spotkaniach i promuję dyscyplinę. Żużel zasługuje na to, by mówić o nim dużo i ciepło. Dlatego to bardzo fajnie, że teraz jest taki wir medialny. Mnie on pochłonął w całości i bez reszty. Do świąt mam czas, żeby się bawić i cieszyć. Potem czeka mnie ciężka praca. I wtedy będę zmęczony, bo teraz to ja się relaksuję
i odpoczywam.
PS: Jest pan przygotowany do pojedynku na słowa z Kubą Wojewódzkim?
Myślę, że tak, aczkolwiek nie kryję, że to będzie dla mnie duże wyzwanie. Oglądałem kilka programów Kuby, żeby zobaczyć co mnie czeka i na jakie sytuacje muszę być gotowy. Trudno jednak będzie opracować jakąś strategię rozmowy, bo Wojewódzki dla każdego ma jakąś niespodziankę. Na szczęście nie zawsze trafia celnie. Zdarza mu się przestrzelić. Zarzuty jakie stawia swoim gościom nie zawsze są prawdziwe. Niemniej każdy ma prawo do błędu. Chcę przez to powiedzieć, że i ja mogę się pomylić. Jakby na to nie spojrzeć obaj startujemy z równego pułapu. Najważniejsze, żeby wyszła z tego dobra zabawa.
PS: Żużel ciągle jest uważany za sport niszowy. Pańska wizyta u Wojewódzkiego, ewentualnie spodziewany udział w reklamie telewizyjnej jednego z banków mogą wprowadzić ten sport na salony.
Już powoli wchodzimy na salony. Widzę co dzieje się wokół mojej osoby i dlatego twierdzę, że to już się dzieje. Wychodzimy z zaścianka i już płyniemy po szerokich wodach. Pierwszy krok zrobiliśmy na torze. Mówię zrobiliśmy, bo przecież prócz mojego złota było srebro Jarka Hampela i złoto drużyny. To był kawał dobrej roboty, ale po sukcesie sportowym trzeba dołożyć drugie tyle w mediach. Tylko wtedy sukces jest pełny.
PS: Pan się tym nie chwalił, ale dowiedzieliśmy się, że wielcy mistrzowie wspierali pana w trakcie sezonu. Tony Rickardsson namówił tunera Jana Anderssona na współpracę z panem. Erik Gundersen ciągle dzwonił, by powiedzieć dobre słowo i podzielić się swoimi refleksjami z zawodów Grand Prix.
Można by tak wymienić jeszcze wiele znakomitych nazwisk. Gundersen faktycznie dzwonił przekonując o swoim wsparciu, ale miałem też telefon od Ivana Maugera i Hansa Nielsena. Tony też zrobił wiele dobrego. Był zresztą na imprezie, na której fetowałem tytuł. Zaprosiłem go do Bydgoszczy, bo kiedyś się umówiliśmy, że jak zostanę mistrzem to on będzie gościem na mojej zabawie. Chciałbym zwrócić uwagę na to, że w ekipie mistrzów świata jest taki pozytywny prąd. I on płynie ponad granicami.
PS: Robił pan badania na refleks. Jak wypadły?
Wyniki były świetne. Badania zostały przeprowadzone na uniwersytecie w Bydgoszczy. Była ustawiona taśma i ja na motocyklu. Ludzie, którzy oglądali testy aż łapali się za głowę. Nie mogli uwierzyć, że potrafię zareagować szybciej niż maszyna startowa.
PS: Refleks nie ma jednak bezpośredniego przełożenia na szybki start. Co więcej, pan często tak ustawia motocykl, że ten rozpędza się dopiero po przejechaniu kilku metrów. To tak jakby zakładał pan, że przegra start, a o punkty będzie się bił na dystansie.
Ustawiam motocykle tak, by ciągnęły mnie do przodu już na trasie i to jest prawda. Jest to ryzykowne, ale do odważnych świat należy. Z drugiej strony nastawianie się na sam moment startowy też nie jest proste. By dobrze ruszyć spod taśmy trzeba, do znakomitego refleksu, dołożyć odpowiednie ułożenie ciała. Należy też zadbać o właściwą przyczepność tylnego koła. Moim zdaniem ja stawiam na opcję pośrednią
PS: Jaki będzie przyszły rok?
Ciekawy. O sobie już nie będę mówił, ale przecież Jarek Hampel będzie ogromnie zdeterminowany, a jest jeszcze Janusz Kołodziej, który do Grand Prix wskakuje mając wsparcie Krzyśka Cegielskiego. Dobrze jest mieć przy sobie człowieka, który się na tym zna. Ja przez wiele lat miałem ojca.
TOMASZ GOLLOB: To co się obecnie dzieje jest bardzo sympatyczne. Chętnie uczestniczę w różnych spotkaniach i promuję dyscyplinę. Żużel zasługuje na to, by mówić o nim dużo i ciepło. Dlatego to bardzo fajnie, że teraz jest taki wir medialny. Mnie on pochłonął w całości i bez reszty. Do świąt mam czas, żeby się bawić i cieszyć. Potem czeka mnie ciężka praca. I wtedy będę zmęczony, bo teraz to ja się relaksuję
i odpoczywam.
PS: Jest pan przygotowany do pojedynku na słowa z Kubą Wojewódzkim?
Myślę, że tak, aczkolwiek nie kryję, że to będzie dla mnie duże wyzwanie. Oglądałem kilka programów Kuby, żeby zobaczyć co mnie czeka i na jakie sytuacje muszę być gotowy. Trudno jednak będzie opracować jakąś strategię rozmowy, bo Wojewódzki dla każdego ma jakąś niespodziankę. Na szczęście nie zawsze trafia celnie. Zdarza mu się przestrzelić. Zarzuty jakie stawia swoim gościom nie zawsze są prawdziwe. Niemniej każdy ma prawo do błędu. Chcę przez to powiedzieć, że i ja mogę się pomylić. Jakby na to nie spojrzeć obaj startujemy z równego pułapu. Najważniejsze, żeby wyszła z tego dobra zabawa.
PS: Żużel ciągle jest uważany za sport niszowy. Pańska wizyta u Wojewódzkiego, ewentualnie spodziewany udział w reklamie telewizyjnej jednego z banków mogą wprowadzić ten sport na salony.
Już powoli wchodzimy na salony. Widzę co dzieje się wokół mojej osoby i dlatego twierdzę, że to już się dzieje. Wychodzimy z zaścianka i już płyniemy po szerokich wodach. Pierwszy krok zrobiliśmy na torze. Mówię zrobiliśmy, bo przecież prócz mojego złota było srebro Jarka Hampela i złoto drużyny. To był kawał dobrej roboty, ale po sukcesie sportowym trzeba dołożyć drugie tyle w mediach. Tylko wtedy sukces jest pełny.
PS: Pan się tym nie chwalił, ale dowiedzieliśmy się, że wielcy mistrzowie wspierali pana w trakcie sezonu. Tony Rickardsson namówił tunera Jana Anderssona na współpracę z panem. Erik Gundersen ciągle dzwonił, by powiedzieć dobre słowo i podzielić się swoimi refleksjami z zawodów Grand Prix.
Można by tak wymienić jeszcze wiele znakomitych nazwisk. Gundersen faktycznie dzwonił przekonując o swoim wsparciu, ale miałem też telefon od Ivana Maugera i Hansa Nielsena. Tony też zrobił wiele dobrego. Był zresztą na imprezie, na której fetowałem tytuł. Zaprosiłem go do Bydgoszczy, bo kiedyś się umówiliśmy, że jak zostanę mistrzem to on będzie gościem na mojej zabawie. Chciałbym zwrócić uwagę na to, że w ekipie mistrzów świata jest taki pozytywny prąd. I on płynie ponad granicami.
PS: Robił pan badania na refleks. Jak wypadły?
Wyniki były świetne. Badania zostały przeprowadzone na uniwersytecie w Bydgoszczy. Była ustawiona taśma i ja na motocyklu. Ludzie, którzy oglądali testy aż łapali się za głowę. Nie mogli uwierzyć, że potrafię zareagować szybciej niż maszyna startowa.
PS: Refleks nie ma jednak bezpośredniego przełożenia na szybki start. Co więcej, pan często tak ustawia motocykl, że ten rozpędza się dopiero po przejechaniu kilku metrów. To tak jakby zakładał pan, że przegra start, a o punkty będzie się bił na dystansie.
Ustawiam motocykle tak, by ciągnęły mnie do przodu już na trasie i to jest prawda. Jest to ryzykowne, ale do odważnych świat należy. Z drugiej strony nastawianie się na sam moment startowy też nie jest proste. By dobrze ruszyć spod taśmy trzeba, do znakomitego refleksu, dołożyć odpowiednie ułożenie ciała. Należy też zadbać o właściwą przyczepność tylnego koła. Moim zdaniem ja stawiam na opcję pośrednią
PS: Jaki będzie przyszły rok?
Ciekawy. O sobie już nie będę mówił, ale przecież Jarek Hampel będzie ogromnie zdeterminowany, a jest jeszcze Janusz Kołodziej, który do Grand Prix wskakuje mając wsparcie Krzyśka Cegielskiego. Dobrze jest mieć przy sobie człowieka, który się na tym zna. Ja przez wiele lat miałem ojca.
Re: Tomasz Gollob
z Tomka to sie stal naprawde fajny gosc przez ostatnich pare lat
METHANOL ADVENTURE TEAM
- _piotrusss
- Kadrowicz
- Posty: 1665
- Rejestracja: 15 stycznia 2004, o 20:11
- Lokalizacja: Lublin
Re: Tomasz Gollob
grzesieck pisze:z Tomka to sie stal naprawde fajny gosc przez ostatnich pare lat
Aż się nie mogę doczekać tej "konfrontacji" z Wojewódzkim
Zrobił wilk elektrownię, lecz by prąd uzyskać
Spalał w niej cały węgiel z kopalni od liska.
Kopalnia z elektrowni cały prąd zżerała,
Stąd brak światła i węgla. Ale system działa!
Andrzej Waligórski
Spalał w niej cały węgiel z kopalni od liska.
Kopalnia z elektrowni cały prąd zżerała,
Stąd brak światła i węgla. Ale system działa!
Andrzej Waligórski
-
Smirnek_
- Senior
- Posty: 990
- Wiek: 35
- Rejestracja: 28 października 2006, o 14:58
- Lokalizacja: Czechów!
Re: Tomasz Gollob
Bardzo mały. Nagrywają w czwartek(?) a puszczają we wtorek. W każdym razie jutro o 22:30 na pewno będzie Gollob u Wojewódzkiego.
- _piotrusss
- Kadrowicz
- Posty: 1665
- Rejestracja: 15 stycznia 2004, o 20:11
- Lokalizacja: Lublin
Re: Tomasz Gollob
Na stronie programu także nie ma słowa o tym, że jutro gościem będzie T. Gollob.http://www.zuzelend.com pisze:Emisja programu z Gollobem odbędzie się 9 listopada o godzinie 22:30.
Zrobił wilk elektrownię, lecz by prąd uzyskać
Spalał w niej cały węgiel z kopalni od liska.
Kopalnia z elektrowni cały prąd zżerała,
Stąd brak światła i węgla. Ale system działa!
Andrzej Waligórski
Spalał w niej cały węgiel z kopalni od liska.
Kopalnia z elektrowni cały prąd zżerała,
Stąd brak światła i węgla. Ale system działa!
Andrzej Waligórski
Re: Tomasz Gollob
Jutro ma byc Michnik.
Richie Faulkner:
Good morning Poland! You were fuckin unreal last night!You blew the roof off!! It was an honor to play for you all.
Good morning Poland! You were fuckin unreal last night!You blew the roof off!! It was an honor to play for you all.
Re: Tomasz Gollob
...ani w zapowiedzaich telewizyjnych.Trochę dziwne...
-
Smirnek_
- Senior
- Posty: 990
- Wiek: 35
- Rejestracja: 28 października 2006, o 14:58
- Lokalizacja: Czechów!
Re: Tomasz Gollob
A to przepraszam. Zasugerowałem się tym: http://www.se.pl/sport/f1rajdyzuzel/tom ... 56843.html
Re: Tomasz Gollob
Podobno Tomasz będzie emitowany 9. listopada. Tak więc cierpliwości trochę 
T. Lorek: Gdyby ktoś obudził cię w środku nocy i zapytał: z czym kojarzy ci się Polska, to co byś odpowiedział?
H. Nielsen: Nie zdążyłbym przetrzeć oczu, a już mówiłbym o pierwszym występie w meczu ligowym w barwach Motoru Lublin. 1990 rok...
H. Nielsen: Nie zdążyłbym przetrzeć oczu, a już mówiłbym o pierwszym występie w meczu ligowym w barwach Motoru Lublin. 1990 rok...
