Żużlowe różności
Re: Żużlowe różności
Nic sie u mnie nie zmieniło:).stosując skrót myślowy uważam za wysoce nieetyczne wykorzystywanie faktu istnienia frajerów, którzy przepłacają. Dodam kontekst, że takiemu Gingerowi płacono 7000 zł za punkt w jednym z najbiedniejszych krajów Europy. Ten sam zawodnik w takiej Szwecji (jednym z bogatszych państw) podejrzewam nie miał nawet połowy tego. Rozumiem, że jakby suczka nie dała, to by piesek nie wziął ale to już nawet nie jest śmieszne. Różnica jest taka, że w Szwecji przychodzisz na mecz z własnym leżaczkiem, siadasz na trawiastym wale z piwkiem w ręku i patrzysz jak się kręcą w kółko. U nas jest presja niemal w imię religii. Zawodnicy w obrzydliwy i bezwzgledny sposób wykorzystywali przez wiele lat koniunkturę na żużel w Polsce. Zarabiają ciągle niemoralne wręcz pieniądze jak na polskie warunki a potem ze szlachetnymi skądinąd sloganami na ustach, że "umów należy dotrzymywać" robią konferencje po treningu, zatrudniają firmy windykacyjne czy finalnie liczą sie z upadkiem klubu. A gdzie w tym wszystkim kibic?