GIGI pisze:jarkur pisze:A ja chciałem dołożyć łyżeczkę (a w zasadzie to chochlę) dziegciu do ogólnego zadowolenia po meczu.
Byłem na meczu obejrzałem i o samym meczu niewiele więcej niż zostało powiedziane dodać się nie da.
Natomiast co do kibicowania mogę powiedzieć sporo.
Po raz pierwszy byłem zażenowany i zawstydzony, że stoję w koszulce Motoru wśród kibiców Motoru.
- O powszechnym pijaństwie nie chcę już nawet mówić, bo szkoda na to czasu. Ale pić to trzeba umieć albo wcale.
- Bójka pomiędzy dwoma kibicami lubelskimi. Nie wiem o co poszło i w sumie mało mnie to obchodzi.
- Jakiś troglodyta wpadł w pewnym momencie na genialny - jego zdaniem - pomysł, by przeskoczyć barierkę i przy bandzie pobiec do sektora gospodarzy i ukraść im flagę. Skutek oczywisty do przewidzenia - wizyta policjantów z prewencji na naszym sektorze. Troglodyta chodził po sektorze dumny jak paw. nie wiem tylko z jakiego powodu ta duma go rozpierała.
- Po meczu podeszli do nas nasi zawodnicy. Przy bandzie stali policjanci z prewencji. Przy nich jakiś kolejny "bohater" miał ochotę przeskoczyć przez płotek mimo zakazów policjantów. Skutek - gaz po oczach.
- Wypuścili nas z sektora. Sektor jak po wybuchu bomby - pełno pozostawionych kubeczków po piwie, butelek po wodzie i innych śmieci. Syf taki, że żal było patrzeć. Serio tak ciężko jest wziąć ze sobą swoje śmieci i wyrzucić je do pojemników stojących kilka metrów dalej na koronie stadionu?
- Przy autokarach przyśpiewki "bohaterów" otoczonych policją o tym jakimi "niezbyt fajnymi" ludźmi są ostrowianie. Ciekawe, czy bez policji byliby równie wylewni w epitetach.
- Dziewczyna która zbierała do puszki na oprawę strasznie rynsztokowym językiem gardłująca na temat policji
- itd
- itp
Jeżeli to mają być najlepsi kibice w Polsce, to ja bardzo dziękuję.
A drużyna jest na piątkę z plusem.
Widze ze standardy kibicowania mocno sie zmienily. W 2004 roku pojechalem zorganizowanym wyjazdem na mecz do Ostrowa. W autokarze zabawa byla przednia;) Na meczu z kolega poszedlem kibicowac na sektor gospodarzy. Bawilismy sie swietnie i nikt z tego powodu problemow nie robil.
A pamiętasz jak na jednych z postojów poszliśmy gdzieś na wiosce do jakiegoś sklepu z monopolem i przed sklepem siedział tutejszy dziadek co chciał aby mu piwo postawić ? Wtedy wpadłeś na pomysł że jak zaśpiewa Motor Motor Motor Motor Mootoor lalalala lalalala...itd... Chodź mu nie wyszło idealnie ale starał się jak mógł to browarka dostał :)