Lubelski Sport Express pisze:"Intar Ostrów Wlkp. usilnie namawia Lubosa tomicka, czego zreszta sam zawodnik nie ukrywa. - Rozmowy z Ostrowem prowadzi mój menedżer i z tego co wiem, jest już blisko do porozumienia, ale na pewno jeszcze niczego nie podpisałem. Dostałem kilka ofert z polskich klubów, ale chyba najbliżej mi do Ostrowa. Szkoda by mi było odchodzić z Lublina, jednak warunki z Intaru dostałem naprawdę niezłe, nie mozna narzekać. Wazne jest dla mnie też to, że w przyszłym roku w Ostrowie będzie finał indywidualnych mistrzostw świata juniorów, a chciałbym w nim dobrze wypaść. To będzie przecież mój ostatni sezon w juniorach. W Lublinie rozmawialiśmy trochę jak byłem na memoriale Zwierzchowskiego i Dadosa, ale raczej nie było konkretów - wyjaśnia czeski junior."
tak to jest z zagranicznymi juniorami. Jedyne pewne rozwiązanie to przynajmniej dwu- a najlepiej 3-letni kontrakt. A tak znowu, wypromował sie u nas, zrobił sobie niezłą opinię i pójdzie za kasą.
I gdzie teraz ma Lubos te piekne słowa, że "Lublin ma pierwszeństwo", "odejście to ostateczność, jeśli nie dogadam się z TŻ-em", "w Lublinie czeka na mnie kontrakt, został tylko mój podpis, który złoże jak bedzie znany regulamin"

Po takim wywiadzie na miejscu działaczy miałbym w dupie pana Tomicka. Sa dwaj Hansenowie, jest Pavlic czy Podżuks i to powinny być juniorskie priorytety. Tylko żeby nie były to kontrakty jednoroczne, bo w październiku 2007 bedziemy mieli powtórke z historii
