Nasi drugoligowi rywale w sezonie 2011
Re: Nasi drugoligowi rywale w sezonie 2011
Wątpię żeby chłopaki myśleli w ten sposób, trzeba pamiętać że Bogdanka za awans raczej nie pozostanie dłużna...
"Wprawdzie nikt nie jest zadowolony ze swojej fortuny, za to każdy ze swego rozumu. " -François de La Rochefoucauld
Re: Nasi drugoligowi rywale w sezonie 2011
A krośnianom marzy się koniec jazdy w ogonach II ligi!
http://espeedway.pl/news,wojciech_zych_ ... 90,12.html
Wyobrażacie sobie Krosno, które walczy z Ostrowem o I ligę ?
Coś pięknego 
W sumie 150 tys. to nie jest kosmiczna kwota (przynajmniej dla nas) a skoro tam wiedzą jak z takich pieniędzy zrobić duży pożytek to myślę że się ktoś może zainteresuje. W końcu kryzysu w Polsce nie ma
http://espeedway.pl/news,wojciech_zych_ ... 90,12.html
Problemy finansowe to efekt m.in. bardzo trudnego dla nas poprzedniego sezonu. W tym musieliśmy spłacać zaległości za tamten rok. Potrzeba nam sponsora, który wyłoży 150 tys. zł i wejdzie w nazwę drużyny. Wówczas będzie nas stać o włączenie się do walki o I ligę. Czekamy teraz na finansowe zamknięcie tego sezonu i wówczas zobaczymy, na ile będziemy mogli sobie pozwolić w kolejnym. Mam nadzieję, że żużel w Krośnie nie zniknie ze sportowej mapy polski – przekonuje wiceprezes KSM, Wojciech Zych
Wyobrażacie sobie Krosno, które walczy z Ostrowem o I ligę ?
W sumie 150 tys. to nie jest kosmiczna kwota (przynajmniej dla nas) a skoro tam wiedzą jak z takich pieniędzy zrobić duży pożytek to myślę że się ktoś może zainteresuje. W końcu kryzysu w Polsce nie ma
Nie ma ludzi niezastąpionych, ale są ludzie niepowtarzalni.
Re: Nasi drugoligowi rywale w sezonie 2011
Juz rok temu Krosno mialo walczyc o I lige. Wiadomo jak sie skonczylo ;]
Re: Nasi drugoligowi rywale w sezonie 2011
KMŻ walczy już 3 lata i nie ma pewności, że awansuje.
Re: Nasi drugoligowi rywale w sezonie 2011
od 3 lat najwazniejszy ostatni mecz mamy na wyjezdzie moze do 3xsztuka 
Re: Nasi drugoligowi rywale w sezonie 2011
Przeglądałem sobie wczoraj lekko nieświeżą żużlową prasę
i natknąłem się na ciekawą fotkę. Postanowiłem się więc nią podzielić.
Panie i Panowie, oto dwaj faceci przed którymi trzęsie portkami cała druga liga. V-ce mistrz Polski seniorów, mistrz Polski juniorów. Chyba nie trzeba przedstawiać, ale gdyby ktoś nie poznał - w dolnym rzędzie od lewej: Przemysław i Piotr Pawliccy (no i jakiś pies imienia nieznanego pomiędzy
)

Źródło: Magazyn Żużlowy "Banda", nr 3(5)/1995
Panie i Panowie, oto dwaj faceci przed którymi trzęsie portkami cała druga liga. V-ce mistrz Polski seniorów, mistrz Polski juniorów. Chyba nie trzeba przedstawiać, ale gdyby ktoś nie poznał - w dolnym rzędzie od lewej: Przemysław i Piotr Pawliccy (no i jakiś pies imienia nieznanego pomiędzy

Źródło: Magazyn Żużlowy "Banda", nr 3(5)/1995
T. Lorek: Gdyby ktoś obudził cię w środku nocy i zapytał: z czym kojarzy ci się Polska, to co byś odpowiedział?
H. Nielsen: Nie zdążyłbym przetrzeć oczu, a już mówiłbym o pierwszym występie w meczu ligowym w barwach Motoru Lublin. 1990 rok...
H. Nielsen: Nie zdążyłbym przetrzeć oczu, a już mówiłbym o pierwszym występie w meczu ligowym w barwach Motoru Lublin. 1990 rok...
Re: Nasi drugoligowi rywale w sezonie 2011
Dwa psy chyba ?
Dodam, że jakby ktoś nie wiedział Przemka trzyma na rękach Piotr Pawlicki senior, były zawodnik Unii Leszno. Pamiętam zdjęcie z TŻ z czasów, kiedy pod okiem swojego taty bracia Pawliccy (wtedy jeszcze mali chłopcy) stawiali swoje pierwsze kroki na miniaturowym torze żużlowym.
Przy okazji odgrzebałam w "Sportowych faktach" z dnia 2009-05-21;
"Piotr Pawlicki senior (ur. 29.07.1963) niegdyś uważany był za jednego z największych "fajterów" żużlowych torów. Jeździł bardzo skutecznie i widowiskowo, jednak jego sukcesy (mi.in. DMP w latach 1986-1989) przeplatane były licznymi kontuzjami. Pan Piotr całą swoją żużlową karierę spędził w Unii Leszno, ale kariera ta była niezwykle krótka, ponieważ zakończył ją w 1992 roku uraz kręgosłupa odniesiony podczas eliminacji do finału Mistrzostw Polski Par Klubowych. Pawlicki senior wylądował wtedy na wózku inwalidzkim i dopiero po ciężkiej rehabilitacji udało mu się stanąć na nogi. - Straciłem drugi i trzeci kręg lędźwiowy, z przerwaniem rdzenia i zerwaniem nerwów. Nie dawano mi żadnych szans, że kiedyś jeszcze będę chodził. Pierwszą operację miałem w Gorzowie, drugą w Niemczech, w Hamburgu podszedł do mnie profesor i powiedział, że do końca życia będę na wózku. Potem jednak trafiłem do prof. Haftka w Konstancinie, tam miałem operację, bo jakaś blacha pękła. Po rezonansie okazało się, że jeszcze coś jest do uratowania. Uświadomił mi, że jeżeli będę ciężko pracował, to jestem w stanie stanąć na nogi. Nie mógł obiecać, ale powiedział wyraźnie: Jak się nie poddasz, to staniesz na nogi. Uwierzyłem w to, bo jak patrzyłem na wózek to mi się niedobrze robiło. Musiałem na nim jeździć, bo nie było innego wyjścia. Ciężką pracą doszedłem do tego, że jeżdżę samochodem, uprawiam pole, jeżdżę ciągnikami i poruszam się o kulach- nieraz i dłuższe odcinki. Bez kul nie mogę, ale nie jestem uwięziony w wózku - mówił były żużlowiec leszczyńskich Byków w rozmowie z naszym portalem. Pan Piotr jest szczęśliwym ojcem Przemysława (ur. 05.09.1991) oraz Piotra juniora (ur. 30.11.1994), którzy także są żużlowcami. Chłopcy nie mogą pamiętać wojaży ojca, a on sam był daleki od zaszczepiania w nich miłości do speedwaya. Synowie Piotra początkowo interesowali się bardziej jazdą konną i dopiero później zaczęło ich ciągnąć w kierunku żużla. I stało się - Piotra seniora kariery synów zaabsorbowały na tyle, że stały się one praktycznie całym jego życiem (treningi, przygotowanie silników). Jak na razie licencję żużlową uzyskał jedynie Przemysław, który jest w tej chwili jednym z najbardziej utalentowanych polskich młodzieżowców. Piotr jr. do egzaminu przystąpi już wkrótce i wedle zapewnień ojca również będzie z niego wiele pociechy. Obaj chłopcy żużlowe szlify zbierali pod okiem taty na prywatnym torze, ale swoje kariery wiążą oczywiście, podobnie jak ojciec, z ekipą leszczyńskiej Unii. Starszemu już się udało. Być może za kilka lat na żużlowych torach wzorem braci Gollobów będą rządzić bracia Pawliccy."
Przy okazji odgrzebałam w "Sportowych faktach" z dnia 2009-05-21;
"Piotr Pawlicki senior (ur. 29.07.1963) niegdyś uważany był za jednego z największych "fajterów" żużlowych torów. Jeździł bardzo skutecznie i widowiskowo, jednak jego sukcesy (mi.in. DMP w latach 1986-1989) przeplatane były licznymi kontuzjami. Pan Piotr całą swoją żużlową karierę spędził w Unii Leszno, ale kariera ta była niezwykle krótka, ponieważ zakończył ją w 1992 roku uraz kręgosłupa odniesiony podczas eliminacji do finału Mistrzostw Polski Par Klubowych. Pawlicki senior wylądował wtedy na wózku inwalidzkim i dopiero po ciężkiej rehabilitacji udało mu się stanąć na nogi. - Straciłem drugi i trzeci kręg lędźwiowy, z przerwaniem rdzenia i zerwaniem nerwów. Nie dawano mi żadnych szans, że kiedyś jeszcze będę chodził. Pierwszą operację miałem w Gorzowie, drugą w Niemczech, w Hamburgu podszedł do mnie profesor i powiedział, że do końca życia będę na wózku. Potem jednak trafiłem do prof. Haftka w Konstancinie, tam miałem operację, bo jakaś blacha pękła. Po rezonansie okazało się, że jeszcze coś jest do uratowania. Uświadomił mi, że jeżeli będę ciężko pracował, to jestem w stanie stanąć na nogi. Nie mógł obiecać, ale powiedział wyraźnie: Jak się nie poddasz, to staniesz na nogi. Uwierzyłem w to, bo jak patrzyłem na wózek to mi się niedobrze robiło. Musiałem na nim jeździć, bo nie było innego wyjścia. Ciężką pracą doszedłem do tego, że jeżdżę samochodem, uprawiam pole, jeżdżę ciągnikami i poruszam się o kulach- nieraz i dłuższe odcinki. Bez kul nie mogę, ale nie jestem uwięziony w wózku - mówił były żużlowiec leszczyńskich Byków w rozmowie z naszym portalem. Pan Piotr jest szczęśliwym ojcem Przemysława (ur. 05.09.1991) oraz Piotra juniora (ur. 30.11.1994), którzy także są żużlowcami. Chłopcy nie mogą pamiętać wojaży ojca, a on sam był daleki od zaszczepiania w nich miłości do speedwaya. Synowie Piotra początkowo interesowali się bardziej jazdą konną i dopiero później zaczęło ich ciągnąć w kierunku żużla. I stało się - Piotra seniora kariery synów zaabsorbowały na tyle, że stały się one praktycznie całym jego życiem (treningi, przygotowanie silników). Jak na razie licencję żużlową uzyskał jedynie Przemysław, który jest w tej chwili jednym z najbardziej utalentowanych polskich młodzieżowców. Piotr jr. do egzaminu przystąpi już wkrótce i wedle zapewnień ojca również będzie z niego wiele pociechy. Obaj chłopcy żużlowe szlify zbierali pod okiem taty na prywatnym torze, ale swoje kariery wiążą oczywiście, podobnie jak ojciec, z ekipą leszczyńskiej Unii. Starszemu już się udało. Być może za kilka lat na żużlowych torach wzorem braci Gollobów będą rządzić bracia Pawliccy."
Re: Nasi drugoligowi rywale w sezonie 2011
No psy dwa. Ale pomiędzy braćmi ja widzę jednego. Drugi jest między Piotrkiem a Roksaną, którą w opisie zdjęcia pominąłem jako postać mało nas interesującą 
T. Lorek: Gdyby ktoś obudził cię w środku nocy i zapytał: z czym kojarzy ci się Polska, to co byś odpowiedział?
H. Nielsen: Nie zdążyłbym przetrzeć oczu, a już mówiłbym o pierwszym występie w meczu ligowym w barwach Motoru Lublin. 1990 rok...
H. Nielsen: Nie zdążyłbym przetrzeć oczu, a już mówiłbym o pierwszym występie w meczu ligowym w barwach Motoru Lublin. 1990 rok...
Re: Nasi drugoligowi rywale w sezonie 2011
Pewnie masz rację
Tak nawiasem mówiąc wczoraj miałam okazję poznać trochę smutną historię siostry jednego z naszych znanych żużlowców mówiącą o tym, jak wspólnie walczyli z bratem o życie niestety nieżyjącej już siostry .Poznałyśmy się zupełnie przypadkowo, ale podobieństwo z bratem było tak duże, że nie miałam problemu z rozpoznaniem (owa pani nie przypuszczała nawet , że ma za słuchaczkę fankę żużla). Mam nadzieję, że chociaż trochę rozmowa ze mną jej pomogła.
Szczerze współczuję Markowi i jego rodzinie.
Czasami patrzymy na naszych ulubieńców wyłącznie pod kątem ich osiągnięć sportowych, ale oni mają też swoje rodziny, problemy, które często decydują o karierze, wynikach, a nawet życiu...
Szczerze współczuję Markowi i jego rodzinie.
Czasami patrzymy na naszych ulubieńców wyłącznie pod kątem ich osiągnięć sportowych, ale oni mają też swoje rodziny, problemy, które często decydują o karierze, wynikach, a nawet życiu...
Re: Nasi drugoligowi rywale w sezonie 2011
Podsumowując miniony już sezon warto wspomnieć, że tytuł największego pajaca sezonu 2011 należy się bezsprzecznie Adrianowi Gomólskiemu! Brawo Adrian!
Dziekuję
Dziekuję
Nie ma ludzi niezastąpionych, ale są ludzie niepowtarzalni.
Re: Nasi drugoligowi rywale w sezonie 2011
To jest mały człowiek w każdym calu i jest mi go żal, bo nie będzie nigdy wielkim sportowcem. A to musi być frustrujące.