niespokojny pisze:A czy kontrakt zmizernial GŁ? Tego nie wiem, ale byc moze nie w ramach dlugu wdziecznosci.
Szkoda, że nie dostrzeżono długu wdzięczności wobec MM, który 3 lata jechał podobnie za mniej.
Nawiasem - jaki dług wdzięczności widzisz wobec Griszy? Sam chyba pisałeś, że wyciągnięto go na zasadzie "nadpłacić, przepłacić, przebić", bo tylko tak można wyciągnąć gwiazdę. Co zatem klub był mu jeszcze winien?
Tak czy inaczej zakladam ze nie zrezygnowalbys z pracy z powodu niedocenienia mimo ze zarabialbys mniej od kolegi a nikt innym nie chcialby Ci dac podobnych pieniedzy. I tak tez czynil pewnie MM przez 4 lata az w pewnym momencie nadleciala oferta ze zdesperowanej Czestochowy, po ktorej stwierdzil ze nie chce jezdzic juz w Lublinie bo go nie doceniaja czyt. moze zarobic wiecej w innym miejscu.
Uważam podobnie, natomiast nie położyłbym głowy, że wcześniej nikt nie chciał dać Mikkelowi podobnych pieniędzy. Może dostrzegał inne korzyści w Lublinie.
Wobec powyzszego sugerowanie ze Kępa kogos oszukal jest conajmniej niezrozumiale i jednak sraniem we wlasne gniazdo, szczegolnie wobec gentelman agreement.
Uważam, że na dżentelmeńskie umowy mogą powoływać się tylko ci, którzy sami postępują, jak dżentelmeni - i nie jest to specjalnie odkrywcze. J. Kępa, negocjując z Michelsenem, był jedną z dwóch osób na świecie, które wiedziały, że za rok do drużyny wchodzi mistrz świata, za ile wchodzi i o ile rośnie fundusz płac. Ukrycie tego faktu z pewnością nie było właściwe dżentelmenom. Uważam, że z punktu widzenia kontraktu dotychczasowego lidera drużyny jest to informacja o podstawowym znaczeniu, bo przesądza o tym, jak będzie się on czuł w drużynie. A jego dobre samopoczucie w drużynie leży w interesie obu stron. Oczywiście, w granicach rozsądku, które określiłbym zgodnie z zasadami wyznawanymi przez dżentelmenów.