oraz trzecia opcja - przeniesc klub do Szwecji lub Szkocji i wtedy DS nie bedzie mial problemow o ktorych mowa.
dodaj: przenieść razem z Bogdanką i magistratem.
Proponuję skończyć z frazesem "kasa na sprzęt". Kwota, którą zawodnicy "dostają" przy podpisaniu kontraktu jest (zazwyczaj, bo przecież dokładnie tych umów nie znam) kwotą za sam podpis, taką premią. Nie jest oznaczony cel tych pieniędzy, ani sposób kontrolowania ich wydawania.
Sprzęt zawodnik zapewnia sobie sam i ma on być jak najwyższej klasy, bez względu czy przy podpisie 'dostał' 10 tys czy 100 tys czy nie dostał nic.
Co do zawodowstwa (hamowałem się z zareagowaniem na post meeshy) to w żużlu właśnie tego zawodowstwa brakuje (choć może lepszym słowem byłoby "profesjonalizmu" - słowa podobne, choć jednak z pewną różnicą). Zarówno ze strony klubów, jak również ze strony zawodników. I zdecydowanie widać to juz w I lidze, a już wyjątkowo w naszym klubie. Gdyby klub lub zawodnicy podchodzili profesjonalnie, to by takich problemów nie było. Zresztą mamy amatorski klub, amatorskiego prezesa i amatorskich zawodników - klub olewa zawodników, zawodnicy olewają klub - wszyscy są w tym samym szambie i wszyscy są siebie warci.
Chcesz meesha żużel w wykonaniu amatorskim - przerzuć się na zawody amatorów, są przecież takie organizowane, mieli jeszcze niedawno swoją ligę (może mają ją nadal). Masz przecież alternatywę.