Wywiady z ludźmi lubelskiego żużla

żużel w Lublinie
Wiadomość
Autor
Awatar użytkownika
Erwin
Senior
Posty: 667
Wiek: 39
Rejestracja: 4 lutego 2003, o 21:05
Lokalizacja: Lublin
Kontakt:

#76 Postautor: Erwin » 14 września 2003, o 00:43

Bimmer pisze: ... :? Argumentu, że na Jasia nie można nic złego powiedzieć, bo wprowadził drużynę do I ligi nie skomentuję, bo chyba nie warto.


masz racje, nie warto :?

Awatar użytkownika
Lublin_Fan
Zawodowiec
Posty: 1369
Rejestracja: 26 sierpnia 2002, o 18:10
Lokalizacja: Lublin

#77 Postautor: Lublin_Fan » 14 września 2003, o 10:22

Bimmer pisze:Stachyra z pewnością nie widział wypadku, ale widział zamieszanie, które było jego następstwem. Dlatego nie mogę pojąć, że jemu, jako trenerowi, nie przyszło do głowy, żeby przystanąć i zobaczyć, co jest grane.

Chodzi jeszcze o kwestię psychologi. Niektórzy, a w sumie większość zawodników, wolą nie patrz jak na torze wije się z bólu kolega z drużyny. Po tam czymś można dostać blokady, albo zwyczajnie się wystraszyć. I jak tu za chwilę wsiąść na motor i wjeźdzać co 15 sekund na ten sam wiraż?

max3
Zawodowiec
Posty: 1242
Rejestracja: 20 listopada 2002, o 23:16
Lokalizacja: lublin

#78 Postautor: max3 » 14 września 2003, o 23:13

Cytat przeprowadzony z juniorem stail gorzow:
W obecnym roku zwiedziłeś wiele stadionów żużlowych oraz poznałeś nowych zawodników, znalazłeś wśród nich jakiś przyjaciół?

Tak dużo przyjaciół, jak na przykład Dawid Stachyra. W porządku chłopak i dobry kolega .
To chyba dobze swiadczy o Dawidzie kolejny zuzlowic ,ktory mowi dobre slowa o naszym juniorze.

Awatar użytkownika
Radzio
Senior
Posty: 937
Rejestracja: 26 grudnia 2002, o 13:09
Lokalizacja: Lublin

#79 Postautor: Radzio » 18 września 2003, o 10:58

Nio i spoko Dawid niech dobrze przepracuje zime i beda z niego ludzie. Nie pogardze tym jak by jeździł na porównywalnym poziomie co Daniej pod koniec tego sezonu.

Awatar użytkownika
kdsz
Trener
Posty: 4646
Rejestracja: 1 kwietnia 2003, o 02:47

#80 Postautor: kdsz » 26 września 2003, o 00:56

Z Lee Richardsonem, żużlowcem TŻ Sipma Lublin rozmawia Piotr Pawłat

W zakończonym niedawno sezonie Anglik Lee Richardson był najskuteczniejszym zawodnikiem I ligi. Lubelscy sympatycy żużla mogą spać spokojnie, ponieważ 24-letni Anglik w obecności 2500 kibiców podpisał kontrakt na kolejny rok startów w TŻ Sipma.

Piotr Pawłat: - Czy trudno było Pana namówić, do pozostania w Lublinie?

Lee Richardson: - Raczej nie. Rozmowy z zarządem nie trwały długo. Byłem zadowolony ze startów w tym sezonie i myślę, że lubelscy działacze z moich występów także, skoro zaproponowali mi kontrakt na nowy sezon. Podpisałem umowę na udział w 10 meczach.

Najlepszy zawodnik I ligi z pewnością miał wiele ofert z innych klubów...

- Rzeczywiście miałem, ale wolałbym nie mówić, o jakie kluby chodziło.

Czy jest Pan zadowolony ze swojej jazdy?

- Tak. Cieszy mnie także wynik zespołu. Byliśmy beniaminkiem, ale awansowaliśmy do play off i gdyby nie kontuzje, mogliśmy osiągnąć jeszcze lepszy rezultat.

Co Pan sÄ…dzi o poziomie polskich I-ligowych rozgrywek?

- Startuje tu wielu dobrych jeźdźców, w tym obcokrajowców, dlatego o zwycięstwa nie było łatwo. Oczywiście zdarzały się łatwiejsze mecze, jednak generalnie poziom był wysoki.

W lidze jeździł Pan świetnie, a jak było w cyklu Grand Prix?

- Od momentu gdy wróciłem do cyklu po kontuzji obojczyka, szło mi coraz lepiej. Jestem zadowolony zwłaszcza z ostatniego występu w Grand Prix w Bydgoszczy. Dotarłem tam aż do półfinału.

Jak Pan ocenia lubelski klub?

- Bardzo pozytywnie. Z czystym sumieniem mogę go polecić innym zawodnikom. Fajna atmosfera, świetni kibice i z wypłatami nie ma problemu.

Co było największym Pana sukcesem w tym sezonie?

- Myślę, że nie było jakiegoś wyjątkowego wydarzenia. Ogólnie jestem zadowolony z występów ligowych zarówno w Polsce, jak i w Szwecji i Anglii. Teraz pora zająć się Grand Prix i tam się pokazać.

W którym meczu polskiej ligi było najtrudniej?

- Chyba w pierwszym spotkaniu z RKM Rybnik. W debiucie trafiłem na silnego rywala, który potem awansował do ekstraligi. Wywalczyłem 11 punktów, ale mogło być jeszcze lepiej, jednak w ostatnim wyścigu miałem defekt.

Jakie ma Pan plany na przyszły sezon?

- Chciałbym udanie wystartować w cyklu Grand Prix. Mam tu na myśli zajęcie miejsca w pierwszej dziesiątce. Poza tym liczę na udane starty we wszystkich ligach i awans z Sipmą do ekstraligi.

zrodlo:
Obrazek

Awatar użytkownika
kdsz
Trener
Posty: 4646
Rejestracja: 1 kwietnia 2003, o 02:47

#81 Postautor: kdsz » 28 września 2003, o 01:12

Z Januszem Stachyrą, jeżdżącym trenerem żużlowców TŻ Sipma Lublin, rozmawia Piotr Pawłat

W wieku 43 lat jeżdżący trener lubelskiego TŻ Sipma Janusz Stachyra zakończył karierę zawodniczą. To nazwisko nie zniknie jednak z torów żużlowych, wszak tradycje rodzinne kontynuuje syn Dawid.

Piotr Pawłat: - Mecz ze Stalą Gorzów był ostatnim w Pana karierze. Spotkanie przegraliście, ale Pański występ był udany...

Janusz Stachyra: - To prawda, choć niepotrzebnie zerwałem taśmę. Wygrałem także ostatni wyścig w swojej karierze, chociaż myślałem, że nie dam rady. Zmieniłem jednak motocykl na drugi. Nie miałem do niego wcześniej zaufania, ale, jak się okazało, był lepszy.

Co czuje zawodnik, który po 24 latach startów definitywnie zjeżdża z toru?

- Na prezentacji przed ostatnim występem trochę łza zakręciła mi się w oku. Szczególnie że zaczynałem karierę w Lublinie. Potem na wiele lat stąd odszedłem. Nad Bystrzycą była wtedy zbyt duża konkurencja, a ja miałem kontuzję nadgarstka, więc trudno było się przebić do składu. Najwięcej, bo aż 18 lat, spędziłem w Rzeszowie. Natomiast z Włókniarzem Częstochowa zdobyłem mistrzostwo Polski. Teraz rodzinne tradycje będzie podtrzymywał mój syn Dawid, który startuje w Sipmie.

Kiedy zapadła decyzja, że to już ostatni Pana sezon w roli zawodnika?

- To zostało zaplanowane na początku roku. Nie chodziło tu wcale o to, że nie będę dawał sobie rady. Po prostu uznałem, że dla dobra mojego i klubu będzie najlepiej, jak skończę i zajmę się tylko trenerką. Czas dać szansę młodym.

Czy Sipmę stać było na wywalczenie awansu do ekstraligi?

- Myślę, że tak. Już pierwszy mecz z RKM Rybnik pokazał, że w drużynie drzemią duże możliwości. Tylko brak jazdy na wiosnę sprawił, że zaledwie zremisowaliśmy. Ale remis z drużyną, która awansowała do ekstraligi, nie jest porażką. Zwłaszcza że byliśmy beniaminkiem.

Co stanęło na przeszkodzie w osiągnięciu lepszego wyniku?

- Przede wszystkim kontuzje. Gdyby nie urazy, wynik byłby jeszcze lepszy. Ale kontuzje i defekty są wkalkulowane w uprawianie tego sportu.

Liczył Pan przed sezonem na trzecie miejsce?

- Ja liczyłem na pierwszą czwórkę i nie pomyliłem się.

Czy Pan pozostanie w Lublinie?

- Wszystko zależy od zarządu. Jeśli działacze wyrażą chęć dalszej współpracy, to ja jestem gotów. Myślę, że możemy zbudować bardzo interesujący zespół. Jeżeli w meczu będzie mógł jeździć jeden obcokrajowiec, to my mamy bardzo dobrego - Lee Richardson podpisał z nami kontrakt na następny sezon

zrodlo:
Obrazek

Awatar użytkownika
Ar2rB
Junior
Posty: 437
Rejestracja: 25 stycznia 2003, o 13:11
Lokalizacja: Lublin / Czwartek

#83 Postautor: Ar2rB » 16 października 2003, o 14:29

Ru$eK pisze:We wczorajszym wydaniu Kuriera Lubelskiego ukazał sie wywiad z derektorem naszego klubu na temat przyszłorocznego sezonu. Teraz mam mało czasu i niestety nie moge go przepicać, ale jeżeli ktos chce to moge napisac go wieczorkiem jak będę miał trochę wolnego czasu! Bo z tego co wiem to nie wszyscy codziennie kupuja gazety :P



Napisz, bedziemy wdzięczni. Nie kazdy kupuje codziennie gazetę a w szczególności Kurier ;).

Karolina M.
Posty: 75
Rejestracja: 25 lipca 2003, o 12:26
Lokalizacja: Lublin

#85 Postautor: Karolina M. » 17 października 2003, o 13:15

Mogłabym przepisać rozmowę z Lee Richardsonem z ostatniego TŻ, ale jest prawie taka sama jak ten wywiad z gazety wyborczej, który już jest na forum!
Ostatnio zmieniony 17 października 2003, o 13:53 przez Karolina M., łącznie zmieniany 1 raz.

Karolina M.
Posty: 75
Rejestracja: 25 lipca 2003, o 12:26
Lokalizacja: Lublin

#86 Postautor: Karolina M. » 17 października 2003, o 13:49

Rozmowa z grzegorzem Knappem-zawodnikiem TÅ»-u Lublin.

-Fachowcy twierdzą, że po przeprowadzce do nowego klubu najtrudniejszy jest pierwszy sezon. Aklimatyzacja, nowy klub, nowy tor...

-Niektórzy mogą szukać jakichś analogii z moja tegoroczną postawą.Z ta opinią sie nie zgadzam!nie przeszkadza mi ,ze to nowy klub,tor. Problemem był sprzęt i to głównie zadecydowało o wystepach. Alkimatyzacja czy zmiana otoczenia nie miły, moim zdaniem, wpływu.

-Ile procent swoich umiejętności zaprezentowałeś w tym sezonie?

-Myśle, że było to 50-60%tego na co mnie stać.

-TŻ Lublin zajał na finiszu trzecie miejsce. Dla niektórych wynik doskonały, inni czują niedosyt...

-Jak na bieniaminka, trzecie na pewno nie było takie złe. Ale sytuacja pokazała, że można byłozrobic jeszcze więcej. Gdyby nie kontuzje i głupie wpadki, byłoby zdecydowanie lepiej. Brakowało zawodników, np. w Gorzowie, gdzie robert Flis "wykasował" Lee Richardsona. Na pewno zespół stac było na jeszcze więcej.

-Myślisz, że przy startach w pełnym składzie moglibyście walczyć z Tarnowem i Rybnikiem o awans?

-Przy pełnym składzie rzeczywiście rybnik walczyłby z tarnowem, ale o miejsce w ...barażach. Lublin miałby spokojnie pierwsze miejsce i bezpośredni awans.

-Nie jest tajemnicą, że działacze TŻ-u Lublin chętnie widzieliby Cię na kolejny sezon.

-To się dobrze składa, bo ja też chętnie chciałbym dalej jeździć w tym klubie.

-A Grudziądz? Wiem, ze byłes tam na rozmowach...

-Rzeczywiście byłem, ale były to takie luźne rozmowy. Żadnych konkretów. Propozycja powrotu na pewno była, ale to jeszcze nic nie znaczy.

-Załóżmy, że z Lublina i Grudziądza dostaniesz zblizone warunki. Wtedy pewnie wybierzesz Grudziądz, bo to Twoje rodzinne miasto?

-Raczej wybiorę Lublin. Nie ukrywam, że " zjeżyłem się" nieco na działaczy z Grudziądza, za to , że nie pozwolili mi trenowac na ich torze, przed tym sezonem i w jego trakcie. Tego się nie spodziewałem i było to dla mnie przykre.Powiedzieli mi, że to ja zachowałem sie nie fair, bo obiecałem im, że zostanę, a przeszedłem do Lublina. Absolutnie tak nie było i niech mi nikt nie wmawia głupot. Działcze z Grudziądza nie maja podstaw, żeby twierdzić, że Knapp zrobił ich w "balona". Zabronili mi trenować, ale chyba zapomnieli, że dla tego klubu jeździłem, łamałem kości i dawałem z siebie wszystko. Później widziałem jak do Grudziądza przyjeżdżali zawodnicy z Częstochowy, czy zawodniczni i spokojnie trenowali,a dla mnie wychowanka klubu nie było zgody. Tego nie zapomne nigdy...

-Czyli Grudziądz musiałby Ci zaoferować zdecydowanie lepsze warunki od Lublina, żebys powrócił do rodzinnego miasta.

-Na to sie raczej nie zanosi. Zresztą konkretnie jak mówię nie rozmawiałem z tymi działaczami i za bardzo nie usmiecha mi się rozmawiać.

-Czyli na razie masz propozycje z Lublina i GrudziÄ…dza?

-Tak innych ofert jeszcze nie miałem.

-Jak dużo brakuje do tego, żebyś osiągnął porozumienie w Lublinie?

-Wybieram się do Lublina i bedziemy rozmawiac konkretnie. Być może szybko dojdziemy do porozumieniai za kilkanaście dni będzie po sprawie.Faktem jest, że wszystko jest na dobrej drodze i jestem na dzisiaj najbliżej Lublina.

-Dziekuje za rozmowÄ™.
Tomasz Zalewa

[/b][/i]

Awatar użytkownika
Maxx
Trener
Posty: 3005
Rejestracja: 7 października 2002, o 14:34
Lokalizacja: Lublin

#87 Postautor: Maxx » 19 października 2003, o 11:30

I bardzo dobrze, ze Grzesiek chce u nas jeździć. Jeśli w przyszłym sezonie będzie miał taki sprzęt jak mieć powinien to poszaleje na pewno bo umiejętnosci, zacięcia i woli walki mu nie brakuje.

Awatar użytkownika
kdsz
Trener
Posty: 4646
Rejestracja: 1 kwietnia 2003, o 02:47

#88 Postautor: kdsz » 23 października 2003, o 00:23


Awatar użytkownika
Radzio
Senior
Posty: 937
Rejestracja: 26 grudnia 2002, o 13:09
Lokalizacja: Lublin

#89 Postautor: Radzio » 23 października 2003, o 07:07

a ty jak komuś się niechce klikać :) -

Z Dariuszem Śledziem, żużlowcem TŻ Sipma rozmawia Piotr Pawłat.

Żużlowcy lubelskiego TŻ Sipma niedawno zakończyli bardzo udany sezon. Jednym z filarów drużyny, która w pierwszym roku I-ligowych startów wywalczyła trzecie miejsce, był Dariusz Śledź.

Piotr Pawłat: - Czy po rocznej przerwie w startach liczył Pan na tak udany udany powrót do żużla?

Dariusz Śledź: - Prawdę mówiąc, nawet o tym nie myślałem. Sam nie wiedziałem, czego się spodziewać, ale - zabrzmi to może nieskromnie - wiem co potrafię. Wierzyłem, że nie będzie źle. No i jechałem chyba dobrze.

Nie wiem, czy Pan o tym słyszał, ale Lee Richardson wymienił Dariusza Śledzia jako zawodnika, który mógłby śmiało spróbować sił w lidze angielskiej.

- Tego nie wiedziałem, ale bardzo się cieszę. Wszystko jeszcze przede mną, może będę miał okazję wystartować w Anglii.

Czy po przeprowadzce do Wrocławia spodziewał się Pan powrotu do rodzinnego miasta?

- Na początku nie brałem nawet pod uwagę takiego rozwiązania. Po prostu nie było do czego wracać, ale później pomyślałem, jak będzie możliwość, trzeba spróbować. W końcu pojawiła się szansa powrotu do Lublina. Mnie zależało na startach, bardzo chciałem wrócić do żużla i jeździć. A tak się złożyło, że TŻ Sipma awansowało do I ligi, a to po przerwie w startach był dla mnie chyba optymalny poziom. Nie żałuję, że wróciłem. Cieszę się, że tu powoli się odradzam i mam nadzieję, że wkrótce wrócimy do ekstraligi.

Czy w pełnym składzie, bez kontuzji, TŻ Sipma mógł walczyć o awans do najwyższej klasy?

- Nie wiem, czy wystarczyłoby to do awansu z pierwszego miejsca, ale na pewno bylibyśmy równorzędnym rywalem dla Unii Tarnów i rybnickiego RKM. Jednak udział w barażach z pewnością leżałby w naszym zasięgu.

Co Pana najbardziej zaskoczyło w zakończonym sezonie żużlowym?

- Myślę, że niespodzianką była na pewno nasza postawa. Chyba nikt się nie spodziewał, że w pierwszym sezonie po awansie zajdziemy tak wysoko i będziemy tak trudnym przeciwnikiem dla innych drużyn.

Spodziewał się Pan, że Unia Tarnów wygra baraże z Wybrzeżem Gdańsk i wejdzie do ekstraligi?

- W tym sporcie wszystko jest możliwe, chociaż większe szanse dawałem jednak gdańszczanom.

Czy po udanym sezonie dostał Pan już jakieś propozycje z innych klubów?

- Z ekstraligi nie dostałem. Myślę, że już w najbliższym czasie wyjaśni się, gdzie będę startował, ale ja chcę jeździć w Lublinie.

gazeta.pl
-------------------------------------------------------------------------------------
nasz Darek :)

Awatar użytkownika
Maxx
Trener
Posty: 3005
Rejestracja: 7 października 2002, o 14:34
Lokalizacja: Lublin

#90 Postautor: Maxx » 23 października 2003, o 11:29

Wypada zatem mieć nadzieje, że wola Darka dalszego reprezentowania lubelskich barw zostanie spełniona :twisted:
Pozdrawiam

Awatar użytkownika
Mars
Zawodowiec
Posty: 1344
Rejestracja: 25 listopada 2002, o 19:52

#91 Postautor: Mars » 23 października 2003, o 22:38

Darek mosi zostac znami jest swietnym zawodnikiem trzymam kciuki ze wszystko skaczy sie pomyslnie i podpisze z nami kontrakt na nastepny sezon ;)
LUBELSKI WĘGIEL za 2 mln złotych :lol: :lol:

Karolina M.
Posty: 75
Rejestracja: 25 lipca 2003, o 12:26
Lokalizacja: Lublin

#92 Postautor: Karolina M. » 29 października 2003, o 20:33

Rozmowa z Grzegorzem Knappem- zawodnikiem TŻ-u (tygodnik żużlowy)

Co sprowadza CiÄ™ do grudziÄ…dza?
-Przyjechałem zobaczyc ostatnie zawody żuzlowe, czyli Finał Pomorza. Poza tym liga juz się zakończyła, dlatego wróciłem do domu. To zresztą nie pierwsza moja wizyta na stadionie GTŻ-u. gdy tylko miałem wolny czas a w Grudziadzu cos się działo, zawsze wpadałem na chwilę.

Za TobÄ… pierwszy sezon poza Grudziadzem. Czy udany?
-Nie spisałem się tak, jkbym tego sobie życzył. Na pewno nie pojechałem na sto procent. Nie mogłem porozumieć sie ze sprzętem. W tym tkwił podstawowyproblem. To były nowe motory. Były pewne szczegóły nie do końca dograne, które przyczyniły się do tego, że było tak a nie inaczej. Generalnie zaś zajęlismy bardzo dobre, trzecie miejsce. Z tego należy sie cieszyć. Jak na bieniaminka to naprawdę nieźle.

Nie męczyły Cię dalekie dojazdy?
-zdążyłem się już przyzwyczaić. Na początku było trochę dziwnie jechać do Lublina, aby rozegrać mecz na własnym torze. Teraz już tego nie czuję.

Podobno w Lublinie, tak jak i w Grudziądzu płacono na czas za zdobyte punkty?
-Ja nie narzekam. Klub wywiazał się z umowy. Generalnie ciesze się, że przeszedłem do Lublina. To klub profesjonalny.

Plany na kolejny sezon. Niektórzy kibice w Grudziądzu liczą na Twój powrót. Co Ty na to?
-Niestety nic mnie do Grudziądza nie ciągnie. Po prostu w sezonie nie pozwolono mi trenować na torze GTŻ-u. Bardzo mnie to zdenerwowało. Nie wiem, czym kierował się zarząd klubu zabraniając mi jazdy. Ja dla tego klubu tyle jeździłem, a tak mnie potraktowano. Dlatego moje przyjście do Grudziądza to rzecz niemozliwa.

Po sezonie trafiasz na listÄ™ transferowÄ…?
- Chyba, że wcześniej dojdę do porozumienia z działaczami TŻ-u Lublin. Jestem w zasadzie wolnym zawodnikiem. odcinek karty zawodniczej mam przy sobie.

A jak daleko zaawansowane są rozmowy z Tż-em Lublin?
-Na razie nie było konkretów. Działacze bedą ze mna dopiero rozmawiać i przypuszczam, że się dogadamy. Jestem ugodowym człowiekiem.

Jeśli pojawi się propozycja z innego klubu?
To raczej bedę starał się dogadać z TŻ-em Lublin. Nie był to udany sezon i nie ma takiego zainteresowania ze strony innych klubów. Poza tym jeśli TŻ Lublin wywiązywał się ze wszystkiego i jest mi tu dobrze, to po co zmieniać klub?


Dziękuję za rozmowę!
Tomasz Smolarek-Czapiewski

Apocalips
Zawodowiec
Posty: 1498
Rejestracja: 31 marca 2003, o 15:33
Lokalizacja: Warszawa/Lublin
Kontakt:

#93 Postautor: Apocalips » 30 października 2003, o 20:35

no wlasnie ?? po co?? niech nie zmienia klubu :P Dla mnie Grzesiek to w 100% profesjonalista :D Chce zeby w przyszlym roku jezdzil w TÅ»-cie...A jak wy to widzicie??pozdro Apocalips
"Bo serce bije mocniej niż pięści..." - Motor 1950 Lublin

Pozdrawiam - Apocalips

Karolina M.
Posty: 75
Rejestracja: 25 lipca 2003, o 12:26
Lokalizacja: Lublin

#94 Postautor: Karolina M. » 5 listopada 2003, o 20:18

Rozmowa z Dawidem Stachyrą-młodziezowcem TŻ-u Lublin

W tym roku zuzlowe tory dopadła plaga kontuzji, jakiej już dawno nie było. Jednym z tych, którzy przedwcześnie zakończyli tegoroczny sezon jest Dawid Stachyra. Juniora lubelskiego TŻ-u odwiedziłem w rzeszowskim szpitalu. Dawid w dalszym ciągu nie schodzi z łózka, gdyż nie pozwala na to kontuzjowana noga.

Jak doszło do upadku?
- To było w ostatnią niedzielę września, podczas młodzieżowego turnieju par w Lublinie. W jednym z wyścigów , kiedy jechałem na prowadzeniu, pociagneło mnie w szczycie drugiego łuku. wszytko stało się w ułamku sekundy. Wpadłem na bandę, odbiłem sie od niej i upadłem. Pamiętam, że motocykl wplatał się w siatkę. poczułem piekielny ból w nodze. Zaraz zaopiekowali sie mna lekarze i wylądowałem w szpitalu. Szkoda, że w taki sposób zakończyłem ten turniej, bo wcześniej miałem cztery zwycięstwa i byłem bliski zdobycia kompletu punktów.

Co dokładnie Ci się stało?
- Doznałem uszkodzenia miednicy i rany szarpanej uda. Ta rana nie powstała z niczego. Musiałem uderzyć w jakiś drut w siatce. Przez trzy dni przebywałem w lubelskim szpitalu po czym przewieziono mnie do szpitala w rodzinnym Rzeszowie. Zdnia na dzień czuję sie coraz lepiej. Wkrótce opuszczę szpital, ale jak powiedzieli lekarze i tak w domu bedę musiał leżeć jeszcze przynajmniej przez cztery tygodnie.

Odwiedza CiÄ™ ktoÅ› w szpitalu?
- Oczywiście. Z żużlowców byli u mnieJanusz Ślączka, Karol Baran i Piotrek Prucnal. A codziennie odwiedzają mnie koledzy i koleżanki z klasy, których przy okazji bardzo serdecznie pozdrawiam. Znajomi odwiedzają mnie, bo nie widują się ze mną w szkole.Dziękuję im za to, bo bez nich byłoby mi bardzo nudno.

Skoro mowa o szkole, to pewnie przez te kontuzję będziesz miał zaległości...
- Wielkich napewno nie. Jak tylko wrócę do domu, to postaram się przerobić materiał, tak abym nie został w tyle.

W tym roku odniosłeś kontuzję. W tamtym sezonie też Cię takowa nie ominęła.
- Rzeczywiście, tak jakoś się składa, ze rok po roku mam kontuzję. Wierzę jednak, że wyczerpałem już limit pecha. W tamtym roku złamałem dwie kości śródręcza. było to w kwietniu i poczatek sezonu miałem z głowy. Wtedy zacząłem sezon z dwumiesięcznym opóźnieniem, teraz przedwcześnie skończyłem, ale tak jak powiedziałem, wierzę, że w przyszłości kontuzje będą mnie już omijały.

W tym roku kontuzje dopadły nie tylko zawodników z Lublina, ale praktycznie z każdego klubu i to nie tylko w Polsce. Jak myslisz, dlaczego w tym sezonie było az tyle urazów?
- To trudne pytanie i niełatwo na nie odpowiedzieć. Jest duzy nacisk i presjana wynik, stą chyba tyle wypadków. Kazdy chce się pokazać i osiągnąć jak najlepszy wynik, gdyż w przeciwnym przypadku może starcić miejsce w składzie. Wydaje mi się, że to własnie w tym należy upatrywać przyczyn tak dużej liczby kontuzji. Do klubów wkradło się za duzo nerwowości. Dobrze byłoby, gdyby sytuacja się uspokoiła, zmalała presja, bo w przeciwnym wypadku za kilka lat trudno będzie skompletować zespoły.

Dziękuję za rozmowę i życzę jak najszybszego powrotu do domu i oczywiście zdrowia.
- Równiez dziękuję. Szkoda tylko, że po powrocie do domu w dalszym ciagu czeka mnie leczenie i rehabilitacja, a takowa nikogo nie bawi. Będę jadnak sporo ćwiczył, aby jak najszybciej powrócić do zdrowia, do pełnej sprawności. Pozdrawiam wszystkich kibiców zuzla w Polsce.

Grzegorz Leśniak

Apocalips
Zawodowiec
Posty: 1498
Rejestracja: 31 marca 2003, o 15:33
Lokalizacja: Warszawa/Lublin
Kontakt:

#95 Postautor: Apocalips » 6 listopada 2003, o 09:32

Dawid 3MAJ SIE !! WRACAJ DO ZDROWIA I DO ŻUŻLA.POZDRO :P
"Bo serce bije mocniej niż pięści..." - Motor 1950 Lublin

Pozdrawiam - Apocalips

Karolina M.
Posty: 75
Rejestracja: 25 lipca 2003, o 12:26
Lokalizacja: Lublin

#96 Postautor: Karolina M. » 12 stycznia 2004, o 15:31

Romowa z Dariuszem Śledziem-zawodnikiem WTS-u Wrocław (tygodnik żużlowy)

-Niby jest przesądzone, że będziesz nadal startował w Lublinie, ale umowa ciągle jeszcze nie podpisana...

- Teraz to tylko kwestia dogadania się między klubami z Lublina i Wrocławia. Z tego co wiem, rozmowy są prowadzone i są bliskie finalizacji. Mam nadzieję, że sprawa wkrótce sie wyjaśni.

-Rozmawiałeś o odejściu z prezesem Andrzejem Rusko?

-Nie, nie wiem, jakie ma plany odnośnie mojej osoby. Ale myślę, że nie ma szans, na moje pozostanie we Wrocławiu.

-Dlatego, że klub Cię nie widzi w składzie, czy dlatego, że wolisz starty w niższej lidze?

-Wydaje mi się, że działacze we Wrocławiu mają inne plany i koncepcję składu na nowy sezon. Z tego co wiem, nie jestem w nich brany pod uwagę. Raczej nie ma miejsca dla mnie w tym zespole, a ja chcę i wolę startować w TŻ-cie Lublin.

-Masz już uzgodnione warunki indywidualnego kontraktu w Lublinie?

-Tak, sprawy są wyjaśnione i dogadane. Jesteśmy po rozmowach, warunki są ustalone, teraz pozostaje sprawa załatwienia wypożyczenia. Kluby się dogadają, ja przyjeżdżam i tylko składam podpis na gotowej już umowie. Mam nadzieję, że stanie się to w miarę szybko, bo chciałbym mieć pełną jasność.

-Jak siÄ™ przygotowujesz do nowego sezonu?

-Mam ogólnorozwojowe treningi i powoli zaczynam już działać sprzętowo. Trenuję u siebie. Motocykle będę przygotowywał tak, jak do tej pory u Duńczyka Flemminga. Byłem zadowolony i nie ma sensu nic zmieniać. W nowym sezonie powinienem mieć trzy kompletne i przygotowane motocykle.

Rozmawiał: TOMASZ ZALEWA

Awatar użytkownika
Radzio
Senior
Posty: 937
Rejestracja: 26 grudnia 2002, o 13:09
Lokalizacja: Lublin

#97 Postautor: Radzio » 12 stycznia 2004, o 15:53

Nio to Darek czekamy w Lublinie na Ciebie:)
Karolina dzięki za przepisanie wywiadu.

Karolina M.
Posty: 75
Rejestracja: 25 lipca 2003, o 12:26
Lokalizacja: Lublin

#98 Postautor: Karolina M. » 12 stycznia 2004, o 16:19

Rozmowa z Tomaszem Piszczem-zawodnikiem TÅ»-u Lublin

-Długo trwały Twoje rozmowy z lubelskim klubem?

-Mysle, że bardzo długo. Zaczęliśmy rozmawiać w listopadzie, a umowę podpisałem w połowie grudnia.

-Czy warunki zawarte w umowie gwarantują Ci odpowiednie przygotowanie do sezonu i występy na wysokim poziomie?

- Na pewno tak, działacze wiedzieli, jakie są moje wymagania. Zresztą gdybym nie był zadowolony z tego co zaoferował mi klub, pewnie nie podpisałbym umowy na kolejny sezon. To jest drogi sport i tutaj nie ma miejsca na sentymenty. Te warunki to minimum, jakie jest niezbedne do utrzymania sprzętu na odpowiednim poziomie w pierwszej lidze.

-Jak czujesz sie po kontuzji?

-Mysle, że juz calkiem dobrze. Nie narzekam, nic mnie nie boli. Mysle, że dobrze sie stało, że mogłem wyleczyć uraz do końca i powracam na tor w pełni sprawny. Gdybym pojawił się juz w końcówce minionych rozgrywek, mogłoby z tym być różnie. Myslę, że w sezonie 2004 będę w takiej formie, na jaką liczą kibice i bedę zdobywał sporo punktow.

-To prawda, że interesował się Tobą klub z Gdańska?

- Prawda, interesowali się mną do ostatniej chwili. Inne propozycje też miałem , ale nie mogę o nich mówić, bo to tajemnica handlowa. Byliśmy umówieni z dzialaczami tych klubów, że jeśli nic z rozmów nie wyjdzie, nie będzie żadnej informacji, że rozmowy były w ogole prowadzone. Na pewno nie było ofert z Ekstraligi, tylko z klubów pierwszoligowych. Tyle moge powiedzieć.

-Zdecydowałes sie na TŻ Lublin. Czy zaproponowane przez Lublin warunki były lepsze od tych na przykład z Gdańska?

-Zdecydowałem sie na Lublin, ale wielkich rozbieżności w propozycji nie było.

-Masz już sponsorów na nowy sezon?

-Powoli sprawy nabierają tempa i sie wyjasniają. Na pewno o tym ,że zostałem a Lublinie zadecydowało także to, że mam tu pare osób, które we mnie wierzą i pomagaja mi. Wiadomo, że ze sponsorami zawsze jest lepiej. ALe dziekuje tez tym, którzy mi pomagali, bo mam w Lublinie wielu prawdziwych przyjaciół. Licze, że w nowym sezonie nie opuszcza mnie i dalej bedą mi pomagać.

-Masz podpisane umowy z trzema klubami, poza PolskÄ… jeszcze w Szwecji i Danii...

-Bardzo lubię startować za granicą. Tam niemastresu, napięcia i presji na wynik, jak w polskich klubach. Podpisałem umowę w Danii z klubem Kronjylland i w Szwecji z Bysarną. W Danii jeszcze nie byłem, więc nie wiem jak bedzie,a w Szwecji już mam rozeznanie i jestem , jak dotad zadowolny.

- Jak to sie stalo, że trafiles własnie do tych klubów?

-Zależalo mi na startach w innych ligach i sam zacząłem szukać klubów. Wyslalem oferty i z tymi zespołami doszedlem do porozumienia.

-Słyszałem, że pojawił sie temat startów w Anglii? to plotka?

-Wolałbym sie jeszcze na ten temat nie wypowiadać, bo szczegółów żadnych jeszcze nie ma. Na pewno coś w tym jest i nie jest to do konca plotka.

-Co z przygotowaniami do nowego sezonu?

- Do nowego sezonu przygotowuje sie praktycznie od października. I to pod kazdym wzgledem: sprzetowo, fizycznie, a takze jesli chodzi o przygotowanie psychologiczne. Ćwicze indywidualnie, a sprzet bede przygotowywal tak jak ostatnio u mechanika w Gdańsku. Ale lepiej nie mowic i jakiego majstra chodzi, bo konkurencja nie spi.

Rozmawiał: TOMASZ ZALEWA

Karolina M.
Posty: 75
Rejestracja: 25 lipca 2003, o 12:26
Lokalizacja: Lublin

#99 Postautor: Karolina M. » 12 stycznia 2004, o 16:55

Rozmowa z Dawidem StachyrÄ…- zawodnikiem TÅ»-u Lublin

- Dawid, pamietasz ten feralny wrześniowy dzień 2003 roku, gdy doznałeś kontuzji?

-Oczywiście, takiego dnia nie da sie nie zapomniec. Wydarzylo sie to 28 wrzenia, podczas turnieju szkoleniowego par w Lublinie. W jednym z wyscigów jechalem daleko z przodu, ale nie opanowalem motocykla, odbilem sie od płotu, a konsekwenja tego był uraz miednicy

-To był tylko Twój błąd czy może wina toru?

-Tylko i wyłącznie moja wina. Powinienem jechac spokojniej, bo wiedzialem, ze mam duzo przewage. Niepotrzebnie przeszarżowalem i dlatego upadlem.

-Chyba troche czasu mineło zanim stanałes na nogach?

-Od momentu wypadku prawie dwa miesiace spedzilem w szpitalu. Obecnie czuje sie coraz lepiej, z tygodnia na tydzien jest duza poprawa. W ramach rehabilitacji uczeszczam na plywalnie. Mysle, że bede w pelni sprawny i przygotowania do sezonu rusza pelna parą.

-Ćwiczysz na razie tylko na basenie?

- Na razie tylko na basenie. Ślady tej kontuzji jeszcze nie pozwalają mi na więcej. Ale mysle, że za okło miesiąc bede mógł zwiekszyc zakres cwiczen.

-Ale widze, ze teraz juz wielkich problemów z chodzeniem nie masz?

-Teraz tak, ale mam za soba sporo pracy. I wciaz jeszcze nie jestem w pelni zdrowy. Musze sporo pracowac, aby wrocic do pelnej sprawnosci. Jak juz mowilem, dopiero po pewnym czasie, dokladniej po trzech tygodniach moglem odstawic kule na bok. Przy okazji dziekuje lekarzom za szpitala w Lublinie na ulicy Jaczewskiego oraz z Rzeszowa z lulicy Rycerskiej za doskonała opieke. To dzięki nim wracam systematycznie do zdrowia.

-Na czym teraz sie koncentrujesz. Juz na zuzlu, czy moze na uzupelnieniu zaleglosci w szkole?

-Teraz koncentruje sie na zaległosciach w szkole. Mam indywidualne nauczanie, poniewaz nie wrocilem jeszcze do w pelni do zdrowia. Uczęszczam do VI LO w Rzeszowie i mam wspaniałych nauczycieli. Dzieki nim moge uprawiac ten sport. A teraz przygotowuje sie do matury, ktora zdaje na wiosne tego roku.

-Przygotowania do sezonu to nie tylko cwiczenia, ale rowniez ciezka praca nad sprzetem i szukanie sponsorów..

-Jest drupa osób, ktore pomagaly mi przez caly sezon 2003. Mam nadzieje, ze takze w tym roku znajda sie takie osoby i bede mogł dobrze sie przygotowac do tegorocznego sezonu. Miom głównym sponsorem sa rodzice i to dzieki nim moge uprawiac ten sport.

-Macie w Lublinie ciekawy sklad. Do druzyny dolaczył Peter Karlsson. Pewnie mozna sie wiele od niego nauczyc?

-Każdy młody zawodnik chce podgladac tych najlepszych i mysle, ze on wiele wniesie do naszej druzyny. Nie chodzi tylko o punkty, ktorych zapewnie wiele bedzie zdobywal, ale takze my, młodzi zawodnicy bedziemy mogli sie wiele od niego nauczyc.

-A od Lee Richardsona tez sie czegos nauczyles?

-Oczywiscie to znakomity profesjonalista. Z poczatku byl troche niezmialy, ale potem zżył sie z druzyna. Nawet podczas wypadku Grzegorza Knappa brał udział w przygotowaniu motocykla do powtórki, co było sporym zaskoczeniem, oczywiscie na plus.

-Nie ma Twojego nazwiska na liscie zawodników, ktorzy maja podpisany kontrakt z TŻ-em Lublin..

-Jeszcze do tego nie doszlo, ale to tylko kwestia czasu.

-To kwestia negocjacji czy raczej Twojej kontuzji?

- Raczej to drugie. Ale na pewno wkrótce porozmawiam z dzialaczami o moich dalszych startach w Lublinie, bo chcialbym w tym klubie pozostać.

-W zeszlym seoznie otarliscie sie o baraze, w tym pewnie chcecie powalczyc o czolowe miejca?

-Aspiracje druzyny sa takie, ze chcemy uzyskac jak najlepszy wynik i kazdy bedzie dawal z siebie wszystko, aby tak sie stało. Ale nie ma sensu mowic teraz przed sezonem, ktore miejsce zajmiemy. Przekonamy sie w trakcie jego trwania.

-Pewnie nie mógłbys uprawiac sportu zuzlowego, gdyby nie pomoc zyczliwych Ci osób...

- Tak, i wlasnie im za to dziekuje. Przede wszytkim dziekuje panu prezesowi Leszkowi Kępie z firmy Sipma, naszemu strategicznemu sponsorowi. Podziekowania należa sie takze fanom z Niedrzwicy, z panem Krzyskiem Stecem na czele i moim rodzicom, ktorzy wspierali mnie caly rok i umozliwili przygotowanie sprzetu przed sezonem. Dziekuje rowniez panu dyrektorowi Jarosławowi Siwkowi, panu Krzysztofowi Kończalskiemu z firmy Partner oraz panom Andrzejowi Krawczykowi i mechanikowi klubowemu Jackowi Rusinowi za pomoc w przygotowaniu sprzetu. No i oczywiscie nie moge pominąć naszych wspaniałych lubelskich kibiców, ktorzy zawsze byli z naszą druzyną.

Rozmawiał: DOMINIK JANUSZ

Karolina M.
Posty: 75
Rejestracja: 25 lipca 2003, o 12:26
Lokalizacja: Lublin

#100 Postautor: Karolina M. » 12 stycznia 2004, o 17:34

Rozmowa z Januszem StachyrÄ…- trenerem TÅ»-u Lublin

-Kiedy pojawi sie pan w Lublinie, żeby podpisać umowę z TŻ-em?

-Tego jeszcze nie wiem, trudno powiedzieć. Na razie pozostało parę spraw do wyjasnienia, powiedzmy, że są jeszcze rozbiezności, ale juz naparwdę drobne. Na pewno jednak jest bliżej niż dalej.

-To prawda, że pezes klubu z Rzeszowa proponował panu prace?

- Tak, taka propozycja była

-Odrzucił pan?

-Nie chce bawic się w cos takiego, to była grzeczna rozmowa i na tym się skończyło. Niech sobie sami na razie daja radę.

-Najważniejsze wydarzenie w lubelskim klubie, to na razie zakontraktowanie Petera Karlssona. Jak pan sądzi, czy Szwed zastąpi gonie Lee Richardsona?

-Mysle, ze tak, na torze w Lublinie prezentował sie bardzo dobrze. Zreszta spośród zawodnikówm jakich moglismy zakontraktowac, wielkiwgo wyboru nie bylo. Chyba udalo nam sie podpisac umowe z najlepszym z tych, ktorzy zostali.

-Podobno rozmawia oan z Karolem Baranem i namawia go do przejscia do Lublina. To plotka?

-Na ten temat absolutnie nic nie powiem. Nie chcę sie wypowiadac, zreszta i Baran i pozostali zawodnicy w okresie transferowym rozmawiaja z wieloma klubami, więc nie ma w tym nic dziwnego.

-Co z pana synem Dawidem, wrócił juz do pelni zdrowia?

-Tak. Jezli chodzi o Dawida, wszytko jest w pozrądku. Juz trenuje, pawie cały grudzien

-To kiedy zdecyduje sie pan na podpis pod umowÄ… z TÅ»-em Lublin?

-Do Lublina przyjeżdzam często, praktycznie raz w tygodniu. Jestem w stałym kontakcie z dyrektorem Jarosławem Siwkiem, duzo rozmawiamy telefonicznie o tym, co sie dzieje. Myśle, że juz niedlugo podpisze umowe.

Tomasz Zalewa