O torze nie ma sensu pisać, choć muszę przyznać że dziwną satysfakcję czułem jak Lambo wjeżdżał w tę odsypaną kupę, odkręcał gaz i dostawał tam mega kopa, to było coś naprawdę pięknego, czysta sztuka. Na szczęście nudy na torze powetowaliśmy sobie wspaniałą atmosferą na trybunach, przyśpiewka "gdzie jest na przepaść?" niosąca się z sektora na sektor za przemierzającym tor Stachyrą mnie rozwaliła. W sumie wrócę jeszcze do tego sławnego biegu 11. w Gnieźnie, 'dzięki' Danielowi mieliśmy okazję świętować awans przy pełnym stadionie i naszej publiczności, taki mały żarcik
Lublin to żużel!
