Strona 1 z 6

Witold Zwierzchowski

: 1 lipca 2006, o 12:41
autor: m27k
Chciałbym otworzyć kącik poświęcony ŚP Witoldowi Zwierzchowskiemu.
Chciałbym abyscie opisywali wasze refleksje, wspomnienia, itd. Mile widziane foto-których bardzo poszukuję, z meczy, treningów, itd, wiem że jest tego sporo, Foto mogą byc na emaila.

Z góry serdecznie Dziękuję[/b]

: 1 lipca 2006, o 12:47
autor: meridol
bardzo fajny pomysł !!!
mam duzo do napisania w tym temacie...

: 1 lipca 2006, o 13:04
autor: Portek
No to pisz!!! Na co czekasz? :P

Re: Witold Zwierzchowski

: 1 lipca 2006, o 13:23
autor: ravajas
m27k pisze:Foto mogÄ… byc na emaila.

Z góry serdecznie Dziękuję[/b]


no nie bądź samolubem... ;) uważam, że foty jak najbardziej powinny być tutaj!!

: 1 lipca 2006, o 16:22
autor: m27k
piszcie, piszcie Kochani
Naprawdę będę wdzięczny.

: 1 lipca 2006, o 22:17
autor: kaczka
Tak bedac w temacie to mam nadzieje ze Pan Kasinski zorganizuje II Memoriał Witolda Zwierzchowskiego i Roberta Dadosa :o

: 1 lipca 2006, o 23:07
autor: grzesieck
tak z ciekawosci, kto i dlaczego usunal post meridola?

: 1 lipca 2006, o 23:37
autor: sledzio
kaczka pisze:Tak bedac w temacie to mam nadzieje ze Pan Kasinski zorganizuje II Memoriał Witolda Zwierzchowskiego i Roberta Dadosa :o


Ciekawe z kąd weżmie kase na to !

: 2 lipca 2006, o 00:00
autor: grzesieck
Gawrzyk pisze:własnie o to samo miałem zapytać...


no Ty chyba mozesz to sprawdzic w panelu aministracyjnym --> logi czynnosci :>

: 2 lipca 2006, o 00:22
autor: meridol
sorry panowie sam go usunalem a ze nie mialem czasu napisac nowego teraz postaram sie to nadrobic.
jak pisalem wczesniej śp Witek miał charakter i wszyscy się go "bali". przychodzili młodzi ludzie do szkółki a on z nich robił zawodników. Pisałem już o zdarzeniu z Robertem Juchą a było tego troche również z innymi zawodnikami. Pamiętam np. że jak komuś motocykl nie odpalił na końcu tunelu to usłyszał słowa: "na górę i jeszcze raz" i nie było przeproś... to był charakter, idealny czlowiek na idealnym miejscu!!! Teraz by wiedział co zrobić z tymi małoletnimi gwiazdorami...

: 2 lipca 2006, o 00:32
autor: meridol
mam nadzieje ze nie tylko ja cos ciwkawego tu napisze bo duzo rzeczy szybko sie zapomina ale wlasnie cos mi sie przypomnialo:
Na jednym z zimowych obozów trenigowych wyprowadził zawodników w góry a oni mieli tam biegać a potem wrócić. Mimo że M.Muszyński palił papierosy i lubił "pianę" przybiegł pierwszy chyba z pół godziny przed wszystkimi a na stoku narciarskim był najodważniejszy ze wszyskich mimo że nie umiał jeżdzić na nartach :shock: co skończyło sie małą kontuzją... śp Witek miał do "Mańka" duży szacunek i wiedział że jest dobrze przygotowany do sezonu co zresztą potwierdził do momentu kontuzji :(

: 2 lipca 2006, o 01:57
autor: Torsen
Pisz dalej. Osobiście bardzo lubię czytać takie opowieści.
Z tym Juchą to może rzeczywiście za pierwszym razem się trochę rozpędziłeś :twisted: (zakładam, że to z tego powodu skasowałeś posta), ale generalnie, im więcej pieprznych kawałków, tym lepiej. W ostateczności bez nazwisk :)
Ja się niczym tego typu pochwalić nie mogę. W latach 90. byłem nastolatkiem i jedyne moje wspomnienia trenera Zwierzchowskiego - dość mgliste - to wspomnienia z meczów. Czyli mało. No może jeszcze tyle, że znałem z widzenia jego syna, chodził do mojej podstawówki ze dwa czy trzy lata wyżej ode mnie. Jak na syna żużlowca był bardzo wysoki, szczególnie (wówczas) dla mnie :)
Czy Ty pełniłeś jakieś funkcje w ekipie Motoru, czy byłeś po prostu znajomym Zwierzchowskiego?

: 2 lipca 2006, o 03:21
autor: m27k
Ci którzy wiedzą jak było - napewno potwierdzą, że był człowiekiem który wszytko trzymałw kupie, jako jedyny potrafił poprowadzić naszych do sławy (v-ce MP), mimo wielu przeszków z różnych stron jakie go spotykały.
Mi go bardzo brakuje, jako człowieka, trenera.
Wg mnie był najlepszym taktykiem i szkoleniowcem w Polsce-powiem to z pełną odpowiedzialnością.
Był wielkim człowiekiem który dla czarnego sportu zrobiłby wszystko i zrobił co tylko mógł.
To właśnie dzięki niemu mogliśmy przeżyć jedne z najpiękniejszych chwil na lubelskim torze.
Kto wie co byśmy oglądali dziś przy Zygmuntowskich lub we Wrocławiu lub jeszcze gdzieś indziej gdyby był.

: 2 lipca 2006, o 14:21
autor: meridol
jesli ktos przeczytal moj pierwszy post na temat Roberta to musi wiedziec ze taki fakt mial miejsce. chcialem sobie jeszcze przypomniec kiedy to bylo i jak to zrobie to na pewno napisze. jesli chodzi o pieprzne kawalki to nie bede pisal jakie bylo zdanie śp Witka na temat Roberta, ni jakies obrażliwe ale mial specyficzne podejscie do jego jazdy.
jesli chodzi o taktykę to bohater tego wątku byl mistrzem!!! na pare dni przed meczem "jeżdził" mecz w domu mając przed sobą pare programów... wiedział dokładnie jakie i kiedy przeprowadzi zmiany. planował co może zrobić przeciwnik w poszczególnych biegach i myśle że rzadko był czymś zaskoczony na meczu. tak sobie myśle jaka dziś pod tym względem jest u nas mizeria...
[/list]

: 2 lipca 2006, o 15:16
autor: Koper
Co do mistrza taktyki to w 100% prawda, pamietam jak potrafil wykorzystac na maksa mozliwosci taktyczne dzieki czemu mysle ze nie jeden mecz wygralismy...

: 2 lipca 2006, o 16:32
autor: meridol
Jego zdaniem żeby wygrać mecz zwłaszcza jeśli jest na styku lliczy się wszystko!!! od toromistrza po podprowadzającego. Starsi pewnie pamiętają słynnego na cała Polskę naszego podprowadzającego, który wymachał golloba na trzecim okrażeniu :D ,albo kiedy łapał zawodników za ręce podczas startu :shock: . W czasie zawodów wszyscy muszą myśleć i być skupieni aby przyszedł końcowy sukces, np. kiedyś mlodzi chłopcy stali na łukach i pomagali "szybko" wstać i zabrać mtocykl przciwnikom którzy upadali a wynik był dla nas korzystny a nie ragowali gdy upadał nasz przy złym rozowju wypadków. widzieliśmy to ostatnio na meczu z ZG kiedy przeciwnik pięknie to wykorzystał!!!
toromistrz musie wiedzieć gdzie polać mocniej a gdzie słabiej (akurat o naszego toromistrz jestem spokojny bo p.Rysio wie co robi), a jak drużyna gości nie ma lekarza to i to można wykorzystać...
jednym slowem za czasów śp Witka wszyscy wiedzieli co mają robić i miedzy innymi dlatego tak mało drużyn tutaj wygrywało.

: 2 lipca 2006, o 16:39
autor: grzesieck
meridol pisze:albo kiedy łapał zawodników za ręce podczas startu :shock:


niestety na Hamilla w '94 to nie podzialalo, pamietam, ze Billy wystartowal, a Tanikowski w tym czasie trzymal go za nadgarstek, nie przeszkodzilo to Bulletowi w kolejnym zwyciestwie, w dupe wtedy dostalismy chyba 41:49

Gawrzyk pisze:Np. dlaczego Ruud nie zdążył ostatnio na start mimo, że miał chyba ze 40 sek :wink: :idea: :twisted:


dlaczego? :twisted:

: 2 lipca 2006, o 16:44
autor: czaszka
To były piękne czasy. Ś.P. Witek umiał faktycznie pokierować drużyną. Doskonale widać było to podczas bodaj pierwszego meczu Motoru pod wodzą innego trenera, którym został Ryszard Bielecki. Pan Rysio raczył nas takimi zmianami i brakiem zmian jak niedawno nasz cudowny selekcjoner Paweł Janas :P

: 2 lipca 2006, o 16:47
autor: Koper
grzesieck pisze:
Gawrzyk pisze:Np. dlaczego Ruud nie zdążył ostatnio na start mimo, że miał chyba ze 40 sek :wink: :idea: :twisted:


dlaczego? :twisted:


Obstawiam ze byla zamknieta odpowiednio dluga brama wyjazdowa :lol:

: 2 lipca 2006, o 17:21
autor: Speedway
Była zamknięta dłuższy czas ale nawet gdy otworzyli minęło troche czasu zanim ktoś podstawił rezerwowy motocykl. Tak więc w tym przypadku "pomoc" zbędna 8)

: 2 lipca 2006, o 17:28
autor: mikas
Oj była niezbędna :wink:
Gdyby nie zamknięcie bramy Ruud by na 100% zdązył na start :wink:

: 2 lipca 2006, o 18:08
autor: meridol
Gawrzyk pisze:Stare numery znane od zarania świata. Do wykorzystania wszędzie i w każdym momencie. Przykładów nie trzeba daleko szukać. Np. dlaczego Ruud nie zdążył ostatnio na start mimo, że miał chyba ze 40 sek :wink: :idea: :twisted:

no to bardzo dobrze że jest to wykorzystywane i widać jak takie rzeczy mogą przyczynic sie do poprawy wyniku. zreszta na meczu sam krzyczalem Nie otwierac bramy!!!
jednak co do zdejmowania motoczkli zawodnikow przyjezdnych z toru to mamy duze braki...[/list]

: 2 lipca 2006, o 19:59
autor: DonKamizi
Za czasów ś.p.Witka każdy z gracarzy na starcie musiał się dobrze pilnować :twisted:
Kiedy jeździł traktor stawało się na polach NASZYCH zawodników żeby przypadkiem kolein nie zaszynował.
Pamiętam jak jeden się pomylił i stanął nie tam gdzie trzeba...poszła taka mała wiązaneczka :wink:

A co do ściągania motorów z łuku byli tacy nadgorliwcy, którzy z chodzącego sprzętu potrafili wyrwać wyłącznik zapłonu skutecznie uniemożliwiając dalszą jazdę :lol: :lol: