Gawrzyk pisze:Dowodem na to jest jego jazda. Zreszta miales okazje zobaczyc w niedziele jazde z mysla o partnerze w wykonaniu zorro. W dotychczasowych meczach widac ze Peter nie jest zawodnikiem ktory po starcie mysli tez o partnerze z zespolu.
a moze spojrz na to z innej strony. jak peter moze myslec o partnerze z zespolu, skoro Piszcz zawsze zostaje 3 albo 4? zeby mu pomoc musialby sam liczyc sie z tym ze traci pozycje. a wtedy to zamiast pretensji o to ze nie jezdzi para dostawalby za glupie tracenie pozycji.
Natomiast moze i pomaga jak tylko moze w parkingu - jesli tak to chwala mu za to, ale nie ma sie co oszukiwac ze na torze wzorem jazdy para to on nie jest. Ale jak bedzie przywozil komplety to mozna mu to wybaczyc

swieta racja. on ma przywozic komplety i tyle. a jak moze to niech pomaga ile sie da. poki co to do jego jazdy mozna miec najmniej pretensji.
a tak na marginesie to mysle ze calkiem inaczej mowilby o jezdzie para gdyby startowal on np ze Sledziem. Tak jak Gelo powiedzial, że z takimi maruderami startowymi jak Piszcz nic wielkiego jazda parowa sie nie wskora.
Peter jest od tego, żeby robic punkty i z powierzonego mu zadania jak dotąd wywiązuje się znakomicie. Poza tym jeśli startuje się na twardym torze, który w zasadzie powoduje, że końcowy wynik poszczególnych biegów rozstrzyga się w chwili startu to nie ma co mówić o jeździe parą jeśli któryś z naszych zostaje na starcie. Do Petera naprawdę nie można mieć jakichkolwiek zastrzezeń, to jego jazda w dużej mierze sprawiła, że z Gniezna przywieźliśmy 2 punkty i jemu zawdzięczamy, że dowiózł korzystny wynik w Rzeszowie.
Peter jest OK.