ostatnimi czasy, co raz częściej tęskni mi się za lokalnym patriotyzmem żużlowym...tzn. przywiązaniem do klubowych barw z jednej strony, a z drugiej opieraniu się o fundamenty jakie stanowi szkółka...
temat wałkowany wielokrotnie i raczej nierealny do wykonania w 'lubelskim grajdołku' bardziej chyba z faktu powolnego wymierania lubelskich tradycji żużlowych niż z braku chęci do inwestowania w młodzież.
Muszyński, Knap, Stenka, Jucha, Nowoszyński, Mordel, śp. Dados, Staszek, Piszcz, Trumiński itp., itd.
Kurcze, kiedyś nawet mimo pewnego rodzaju marazmu żużlowego w naszym mieście przychodziło się dla naszych 'wychowanków'. Wielu może mnie zrugać ale nawet 25 - 65 od Tarnowa lub podobny wynik od Pergo czy Iskry oraz zacięte boje ze Śląskiem Świętochłowice mnie i wielu innych zapaleńców nie odpychały od żużlowej atmosfery.
Dzisiaj raczej pieniądz decyduje o przynależności klubowej ale fajne byłoby ten zespół opierać o kolektyw, a nie 'legię cudzoziemską'
Przy założeniu strategii Bogdanki ukierunkowanej na sponsoring dyscyplin inwestujących w młodzież może warto by pociągnąć ten temat, a nie liczyć na jednorazowy sukces, który niczym dotknięcie czarodziejskiej różdżki stworzy pełen profesjonalizm.
porzucając marzenia, zastanawia mnie taka sprawa:
Ile dane kluby czekały na powrót do żużlowej czołówki?
- Start Gniezno
- Stal Gorzów
- Unia Tarnów
Jest kilka innych klubów, które również przeżyły / przeżywały wahania organizacyjne ale sobie z tym jakoś poradziły w różny sposób. Jednak czynnikami, które miały decydujące znaczenie w ich wypadku to: odpowiednie osoby związane z żużlem, strategia obranego rozwoju i czas przewidziany do realizacji założeń.