Nasi rywale - 2021
Re: Nasi rywale - 2021
Dopóki żużel, przynajmniej oficjalnie, nie jest - oprócz rywalizacji jeźdźców - również rywalizacją producentów (tunerów), dopóty wszystkim powinno zależeć na tym, by wpływ sprzętu minimalizować, a podbijać znaczenie umiejętności i naturalnych predyspozycji. Dziś widać jak na dłoni, że niektórych zawodników sprzęt wyciąga z każdego miejsca na każdym torze, bez względu na siły odśrodkowe, przyczepność i koleiny, co teoretycznie wydaje się w ogóle niemożliwe, a więc jest jasnym dowodem, że ich wkład w szybkie pokonywanie kolejnych okrążeń jest względnie niski. Zgadzamy się chyba, że nie o to chodzi. W rywalizacji motocyklistów powinien wygrywać najlepszy motocyklista; rywalizacji producentów motocykli, na wzór innych dyscyplin motosportowych, póki co w żużlu nie mamy i chyba dobrze.
Re: Nasi rywale - 2021
dannie pisze:istred, ale zauważ różnice pomiędzy całkowitym brakiem wpływu sprzętu a minimalizowaniem tego wpływu. Nikt nie zaprzecza, że zawsze sprzęt będzie miał znaczenie, jednak chodzi o to, aby to znaczenie było możliwie mniejsze, a nie większe.
Sytuacja "loteryjności sprzętowej", o której piszesz (tak jak loteryjność przydziału konia w pięcioboju nowoczesnym), byłaby zminimalizowana tym, że zawodnik nie dostawałby z przydziału silnika przed zawodami, ale mógłby nabyć tych silników 10, przetestować i wybrać na zawody "niewadliwy".
Przypomnij sobie również sytuacje z pływania, gdzie dość szybko wycofano się ze stosowania "skóry rekina", bo dostrzeżono, że w tym przypadku ten technologiczny wyścig zbrojeń poszedł za daleko. Nie wiem czy z tymi kolcami nie będzie podobnie.
OK. Pytanie tylko jak goły silnik zachowywałby się na nawierzchni żużlowej, czy posiadałby odpowiednią moc i czy umożliwiał stworzenie atrakcyjnego widowiska. O to wszystko trzeba byłoby się zapytać zawodników.
Obecnie przecież nie ma wolnej amerykanki. Parametry sprzętu są szczegółowo opisane i wyrysowane w regulaminach i ramach tych regulacji zawodnicy mogą szukać przewagi. Raz jeden tuner znajdzie coś odkrywczego, raz inny. Spośród zawodników też raz się jeden dopasuje do nawierzchni, raz inny. Takie życie. Można oczywiście żużel całkowicie zmienić - wyasfaltować tory i zamiast motocykli podstawić rowery. Wtedy będzie sprawiedliwie. ...tylko w żużlu nie o to chodzi.
Poza tym uważam, że jest to trochę szukanie problemu tam gdzie go nie ma. Kiedyś różnice w sprzęcie były nieporównywalnie większe, teraz wbrew pozorom stawka się mocno wyrównała. W każdym sporcie są też okresy, w których znajdzie się dominator. To całkowicie normalne i nie ma co z tym walczyć. W żużlu i tak stosunkowo jest sporo zawodników, którzy walczą o mistrza. Od jakiegoś czasu jest Zmarzlik, ale przecież Laguta dołączył do niego dopiero w tym sezonie, jeszcze niedawno do IMŚ pretendować mogło pewnie jakichś 10 zawodników.
W Ekstralidze jest podobnie. Na starcie staje 4 zawodników i jeśli nie ma wśród nich jakichś totalnych outsiderów to każdy może wygrać wyścig, nawet junior. I o to przecież chodzi. Mam wrażenie, że to kibice popadli trochę w paranoję, a prawda jest taka, że sprzęt wcale nie ma decydującej roli, bo dostęp do najlepszego sprzętu ma po prostu bardzo wielu zawodników.
Ja po prostu jestem sceptyczny do takich "odkrywczych" pomysłów. Już kilka takich było i w zasadzie nie przypominam sobie żeby jakikolwiek istotnie korzystnie wpłyną czy to na rywalizację, koszty czy atrakcyjność. Ostatnio były limitery. Miały ograniczyć koszty, a już po kilku miesiącach mechanicy tłumaczyli, że paradoksalnie koszty się zwiększyły.
Jeśli chodzi o opony to zgadzam się.
PS. Moim zdaniem cała dyskusja, jaka od czasu do czasu pojawia się w żużlowych mediach ma na celu wyłącznie wpłynięcie na opamiętanie się tunerów, ewentualnie odsunięcie ich od koryta, żeby dla zawodnikow, a przede wszystkim działaczy (PZM i klubów) było więcej z tortu.
PPS. Przypomnijcie sobie kiedyś na mecz do Lublina przyjechał Tomasz Rempała i pyknął 17 punktów, bo pożyczył silniki od brata. Kiedyś też zawodnicy niższych lig na play off hurtowo uzbrajali się w sprzęt u zawodników Ekstraligi. Teraz chyba tego nie ma. Właśnie dlatego, że obecnie sprzęt jest dużo bardziej wyrównany niż był kiedyś.
Re: Nasi rywale - 2021
Tunerzy są obecnie największym kosztem w żużlu. W interesie samej dyscypliny jest ich obniżenie, bo zwiększy to szansę na dopływ młodego narybku i tym samym jej przetrwanie.
Nie bała się tego F1, limitując liczbę silników w sezonie. Głośno mówią o cięciu kosztów, aby rywalizacja miała jeszcze jakiś sens.
Tu mamy oczywiście tylko ułamek wydatków, jakie światowi giganci wydają na królową sportów motorowych, ale problem jest paradoksalnie jeszcze większy. Bo oprócz pewnego wypaczania wyników rywalizacji, koszty uprawiania żużla ograniczają zainteresowanie tym sportem młodych adeptów i jego śmierć zbliża się wielkimi krokami.
Nie bała się tego F1, limitując liczbę silników w sezonie. Głośno mówią o cięciu kosztów, aby rywalizacja miała jeszcze jakiś sens.
Tu mamy oczywiście tylko ułamek wydatków, jakie światowi giganci wydają na królową sportów motorowych, ale problem jest paradoksalnie jeszcze większy. Bo oprócz pewnego wypaczania wyników rywalizacji, koszty uprawiania żużla ograniczają zainteresowanie tym sportem młodych adeptów i jego śmierć zbliża się wielkimi krokami.
Re: Nasi rywale - 2021
Wróćmy do tłumików przelotowych i wszyscy będą zadowoleni ;)
Re: Nasi rywale - 2021
Otóż to Cz@rku, otóż to. Nic więcej nie trzeba. Tory niech zostają równe i betonowe.
Mistrz, Mistrz, MOTOR MISTRZ!!!
Re: Nasi rywale - 2021
Gelo pisze:Wystarczy wprowadzić to co Ekstraliga zrobiła z oponami na playoffy. Jeden dostawca, zaplombowane skrzynie czy kartony, silniki fabryczne.
Ale tych samych mechanikow nie mozesz przydzielic do wszystkich zawodnikow, albo nakazac ich losowania. A wiadomo, ze mechanicy tez sa lepsi i gorsi, madrzejsi i glupsi, bardzij zdolni czy tam sumienni i mniej.
Wtedy ciezar "tuningu" spadl by na ich ramiona :)
Re: Nasi rywale - 2021
Oczywiście. Tak jak mówiłem w żużlu przewaga była zawsze. Tego wyeliminować zupełnie się nie da. Losować po dwa silniki. Lepiej się prześcigać talentem mechaników niż kastrować sport z umiejętności jeździeckich. I podstawa - prowadzenie i kontrola nad motocyklem. Czyli powrót do normalnych tłumików.