Talib pisze:Gelo pisze:szerszy kontekst jest taki, ze my jedziemy o wszystko, byc moze nawet z przetrwaniem zuzla w Lublinie wlacznie a obecnosc piszcza na meczu z ostatnią druzyna w tabeli nie daje brummies kompletnie nic. nawet moze jak poradziliby sobie bez piszcza to i tak maja spora strate do kings lynn. nikt nie epatowalby patosem, patriotyzmami jakby nie chodzilo o lubliniania Tomasza Piszcza. ja jako wieloletni kibic zuzlowy czuje sie sprzedany za nedzne funciaki zarobione na frajerach.
Bardzo trafnie napisane. Niestety, czasy, gdy zawodnicy identyfikowali się z klubem, miastem widać już dawno minęły z nielicznymi wyjątkami do których z pewnością Piszcz nie należy. Piszą niektórzy, że lepsza pewna mniejsza kasa niż czekanie na większą. Pewnie tak, ale w kontekście w jakim zatrudniono Piszcza mógł sobie odpuścić spotkanie o pietruchę z ogonem tabeli w Anglii. Ja nie jestem lublinianinem i Piszcz też już nim się nie czuje. Szkoda, mimo wszystko liczę na przeskoczenie Krosna.
Talib tylko dziwnym trafem o "identyfikowaniu zawodnikow z klubem" mowi sie jedynie w sytuacjach gdy zawodnicy z powodow ekonomicznych zaczynaja szukac szczescia gdzie indziej.
Gdzie jest ten patryjotyzm lokalny przy zatrudnianiu zawodnikow?
Gdzie jest ten patryjotyzm lokalny przy wyplacaniu wynagrodzenia?
Dziwne - kurde blaszka

- jest to, ze o patryjotyzmie lokalnym nagle wszyscy mowia, gdy jakis chlopak z Lublina zaczyna czuc dyskomfort spowodowany dymaniem przez klub na kasie - to wtedy pojawia sie koronny argument "patryjotyzm lokalny".
Tylko nam wszystkim to sie latwo pisze, latwo ocenia, latwo obraza i krytykuje - a dla tego faceta to jest jego praca, cos czym zarabia na chleb dla swojej rodziny. Waszych postow o patryjotyzmie lokalnym sobie nie wydrukuje i do garnka nie wrzuci, zupy z tego nie zrobi.
Jakos tez nie widze, zeby forum bylo pelne wolotariuszy pracujacych za frajer dla Lublina
