#417 Postautor: sledzio » 24 sierpnia 2005, o 00:31
No to wywiad z naszym nowym Dyrektorkiem
Z bieżni na tor
Z Krzysztofem Kołodziejem, dyrektorem TŻ Sipma rozmawia Wiesław Pawłat
Od poniedziałku nowym dyrektorem Towarzystwa Żużlowego Sipma jest... lekkoatleta Krzysztof Kołodziej, blisko związany też z koszykówką. Jak sam twierdzi, to jego powrót do czarnego sportu.
Wiesław Pawłat: Dlaczego Pan wraca?
Krzysztof Kołodziej: Po mojej niedawnej rezygnacji z funkcji dyrektora lubelskiego Startu działacze Sipmy poprosili mnie o pomoc przed ważnym meczem z KSŻ Krosno. Poprowadziłem zgrupowanie i już zostałem, jakoś mnie to ponownie wciągnęło, a zarząd mi zaufał. Przypomnę, że przez cały rok 1994 pracowałem z żużlowcami ówczesnego Motoru.
Co sprawiło, że rozstał się Pan ze Startem?
- Uważam, że obie strony już się sobą zmęczyły. Mnie mieli już dosyć i ja też miałem dość. Spędziłem w Starcie 35 lat przeszedłem tam wszystkie szczeble. Byłem zawodnikiem, trenerem, kierownikiem obiektów i przez 13 lat dyrektorem. Świętowałem tam piękne sukcesy koszykarek, koszykarzy, kolarek i lekkoatletów. Poza tym miałem w klubie kilkoro olimpijczyków. Przeżyłem też bardzo trudne czasy - brak wody, prądu, ogrzewania i kłopoty finansowe.
Czy nie obawia się Pan, że w Sipmie będzie podobnie?
- Pewna obawa zawsze istnieje. Jest to jednak nowe wyzwanie i to mnie motywuje do pracy. Żużel jest niezwykle popularny w naszym mieście, więc może będzie łatwiej.
Był Pan znakomitym lekkoatletą, wicemistrzem Europy juniorów. Co Krzysztof Kołodziej zamierza zrobić, aby lubelscy żużlowcy jeździli równie skutecznie, jak Pan kiedyś biegał?
- Przede wszystkim musimy postawić na młodzież i odbudować szkółkę żużlową. Chcę stworzyć zespół złożony w większości z lubelskich zawodników. Podobnie jak było z koszykarzami Startu, kiedy weszliśmy do ekstraklasy własnymi wychowankami. Kibice kochają przede wszystkim swoich. Pragnę zbudować zespół na podobieństwo tego, w którym jeździli: Marek Kępa, Dariusz Śledź, Jerzy Mordel, Paweł Staszek, Jerzy Głogowski.
W zasadzie, mimo pełni lata, dla lubelskich I-ligowych żużlowców sezon już się skończył. Odpadli w I rundzie play-off z Marmą Rzeszów. Co dalej?
- Chcemy jakoś wypełnić ten czas. Zorganizujemy memoriał Witolda Zwierzchowskiego i Roberta Dadosa. Oni wiele zrobili dla tej dyscypliny. Oprócz tego mamy w planach przeprowadzenie jeszcze jednej, dwóch imprez.
O co będziecie walczyli w przyszłym sezonie i czy będzie Pan miał wpływ na zawieranie kontraktów z zawodnikami?
- Trudno powiedzieć. Nie możemy od razu mówić o awansie do ekstraligi. To będzie zależało od budżetu. On zadecyduje, w jakim składzie pojedziemy. Mam nadzieję, że uda nam się zgromadzić tyle funduszy, aby ten skład był jak najmocniejszy. Natomiast co do kontraktów z zawodnikami, to z pewnością jakiś wpływ na to będę miał, ale o wszystkim zadecyduje zarząd, podobnie jak o obsadzie stanowiska trenera.