#660 Postautor: Torsen » 21 października 2006, o 18:00
Frekwencja, jak dla mnie, zaskakująco słaba. Gdzie te tysiące kibiców żużla? Gdzie to zapotrzebowanie na 15-tysięczny stadion? Niestety, wniosek nie jest optymistyczny. Przy ładnej pogodzie i wejściu za free jest ~1500 chętnych.
Druga sprawa to tor. Wyglądał na przyczepny, ale zewnętrzna w ogóle nie trzymała. Co się trochę odsypało, to nie wiem po co wyjeżdżała polewaczka i znów nie było jazdy. Chyba wystąpiło jakieś sprzężenie zwrotne, bo to na mokrym torze powinno być przyczepniej, ale moim zdaniem nie było.
Jeśli chodzi o przegląd kadr, to moje spostrzeżenia są następujące.
Knapp i Jeleń mieli być punktem odniesienia. Wiemy, na co ich stać w Lublinie i wiemy, że ktokolwiek pojedzie gorzej od nich nie powinien nas obchodzić - być może z pewną korektą polegającą na tym, że oni mieli jednak jechać u siebie, a pozostali na wyjeździe. Jeleń ostatecznie nie pojechał, ale i Grzesiek dostarczył cennych informacji.
Karlsson, oczywiście, świetnie. Ale chyba nie ma co liczyć pozyskanie go. Konieczność szybkiego powrotu "do domu" była chyba dość oczywistym przesłaniem. Przyjechałem tu na zawody i żadne rozmowy mnie nie interesują - tak bym zinterpretował jego zachowanie. Obym się mylił, bo nie ulega wątpliwości, że Okularnik w Lublinie (jak wszędzie) bardzo by się przydał.
Po drugie, Śledź powinien być w składzie, ale tylko pod warunkiem, że będzie miał klasowy sprzęt. Dziś go z pewnością nie miał. Trzymał kurczowo krawężnik wiedząc, że bez mocy musi jechać najkrótszą drogą. Bronił się podobnie jak Piszcz pod koniec zeszłego sezonu, chyba w meczu z Opolem. Skierowano wtedy na forum wiele ciepłych słów pod adresem Tomka. Tak samo dziś było ze Śledziem. Facet ma wiele atutów - dobrze startuje, wybiera tor jazdy, zna wszystkie stadiony w Polsce. Według mnie wciąż może być w czołówce seniorów I ligi, a w najgorszym wypadku bardzo, bardzo solidną drugą linią. Pokonał dziś Karlssona, co prawda startując z pierwszego toru, który na początku trzymał najlepiej. Ale obronił się mimo wyraźnego handicapu w sprzęcie i chwała mu za to.
Po trzecie, jeśli Tomickowi odbije palma, należy dać krzyżyk na drogę i brać Kennetha Hansena. Jak się wreszcie przełożył, jechał świetnie. Widowiskowo, walecznie i skutecznie.
Kościuch zrobił dobre wrażenie, myślę, że pomijając Karlssona, najlepsze w "drużynie". Nie wiem, co sobą reprezentował dotychczas, ale jeśli ten turniej miał być przeglądem kadr, to Kościuch wiele więcej nie mógł zrobić.
Suchecki za wiele nie pokazał. Wypadł gorzej od Knappa, który jechał na swojej ledwo ciągnącej padace, co prawda u siebie.
Stachyra jako senior raczej będzie miał kłopot ze znalezieniem klubu. Nic specjalnego. Zrobił duże postępy od czasu, kiedy stąd odchodził, nie boi się też jak kiedyś, ale chyba nie ma o czym mówić, jeśli rzeczywiście cel sportowy ma być wysoki.
Tomicek moim zdaniem trochę rozczarował. XV bieg miał wskazać lepszego juniora i Hansen, jadąc piąty raz po lubelskim torze, rozbił Czecha w puch. Na domiasr złego, ten (IMO) zamarkował defekt. Jak pisałem, myślę, że jeśli Ostrów zagnie parol na Tomicka, a Kenneth Hansen będzie do wzięcia, to ja nie mam nic przeciwko temu, żeby dokonać w składzie takiej roszady.
Martwi postawa Klimka. Niestety, ale Rafał kompletnie nic dziś nie pokazał. Trudno go pochwalić za cokolwiek. Myślę, że była to dla niego, a zwłaszcza dla jego otoczenia, lekcja pokory. Że jest lepszy od Polaka, to już dawno wiadomo. Ale nic więcej, jeśli chodzi o pozytywy, się dziś nie okazało.