organizacja była do bani:
- mylenie przez zawodników torów (czy nikt w parkingu nie dał zawodnikom programów? czy nikt im przed samym wyjazdem nie powiedział na który tor jadą?)
- wyjazd jelenia bez pokrowca (patrz: wyżej)
- polewaczka jeżdżąca bez pozwolenia po torze (powinien byc telefon w parku gdzie stacjonuje sprzęt konserwacyjny)
- "głuchy" (nie, nie andrzej) traktor, który również nie reagował na polecenie opuszczenia toru (czy nie ma osoby ,która trzymałaby to wszystko w ryzach? przecież nawet gdyby dzwonili do siebie komórkami, to koszt niewielki),
- pulpit sędziego, badź sam sędzia (vide: czerwone światełko i zamieszanie podczas rozgrywania biegu)
rozumiem, że w klubie panuje rozprężenie spowodowane końcem sezonu, ale świadczy tez, o bałaganie.
14.07.2006: Motor Lublin - Gtz Grudziadz
pozdrawia:
Rafał Borowski
http://www.fotografmieszkan.pl - fotografia nieruchomości na sprzedaż, wynajem. Flipy, mieszkania, apartamenty, lokale komercyjne, domy.
https://m.facebook.com/29dreamniner/?ref=bookmarks
Rafał Borowski
http://www.fotografmieszkan.pl - fotografia nieruchomości na sprzedaż, wynajem. Flipy, mieszkania, apartamenty, lokale komercyjne, domy.
https://m.facebook.com/29dreamniner/?ref=bookmarks
InDorka pisze:GRUDZIĄDZ, GORZÓW, OSTRÓW, GNIEZNO
ZAWSZE PO MECZU CZEKALIÅšMY !!
Nie bylam na meczu,wiec pytanie:
1/Czy ten napis przyniosl efekt?
To się dopiero okaże na kolejnym meczu wyjazdowym, bo po zwycięskich meczach u nas zawsze wiekszość wyjeżdzała. Jak widać po wymienionych miastach transparent dotyczył tylko wyjazdów, czy przyniósł skutek ocenimy w Krośnie.
Pamietam lata,kiedy po wygranym meczu nie było konca popisow niemalze "cyrkowych".Były jaskółki,świece,stawanie na siodełku,czekalam tylko na podrywanie tylnego kola (;-).
Jezdził na jednym motocyklu duet braci Truminskich,jezdzili mechanicy,osoby funkcyjne,pamietam nawet po 3 osoby na jednym motorze.
My sie cieszylismy a oni jeszcze bardziej i bylo świeto.
A teraz? Taka radosc,ktora prezentowali zawodnicy (głownie) rodem z Lublina..............umarła.Kropka.
........
.......
Jezdził na jednym motocyklu duet braci Truminskich,jezdzili mechanicy,osoby funkcyjne,pamietam nawet po 3 osoby na jednym motorze.
My sie cieszylismy a oni jeszcze bardziej i bylo świeto.
A teraz? Taka radosc,ktora prezentowali zawodnicy (głownie) rodem z Lublina..............umarła.Kropka.
........
Smirnek pisze:Bo to sÄ… prawdziwi kibice sukcesu.
Masz coś do "kibiców sukcesu"? A może miłością do klubu zastępujesz jakieś inne uczucia, które powinny być bezwarunkowe?
Mało rzeczy tak mnie wkurza na tym forum, jak to zupełnie nieuzasadnione poczucie wyższości ludzi, którzy z wyrozumieniem traktują tandetę, fuszerkę i dyletanctwo. Akceptacja takich postaw jest dla mnie zupełnie niezrozumiała. Nie pojmuję też, dlaczego ktoś się uważa za lepszego, jeśli chodził na żużel w najgorszym wydaniu w czasach LKŻ. Moim zdaniem chała nie zasługuje na uwagę, ani na pieniądze. Czy ciąży na mnie obowiązek alimentacyjny wobec klubu? Raczej nie, to znowu pomieszanie pojęć. Na mecze się chodzi, gdy można tam coś zobaczyć. Jak jest lipa to się nie chodzi - to jest dla mnie logiczne. Gdybym chodził na taką nędzę tylko po to, żeby wspomóc klub finansowo, to chyba poszedłbym też od razu głowę przebadać. Bo to już zahaczałoby o patologię.
Wygrywamy super, przegrywamy to od razu trzeba gwizdać.
Gwizdanie na Kasińskiego jest bez sensu, ale na Michaluka, za taki występ, jak wczoraj, niestety jest jak najbardziej uzasadnione. Dwie porażki z absolutnym debiutantem na własnym torze to kompromitacja, bez względu na okoliczności. Jeśli ma się kontuzję, czy zajechany sprzęt, to chyba lepiej w ogóle nie jechać. Z resztą zupełnie nie przekonuje mnie takie tłumaczenie. Kłapanie gazem w połowie prostej zawsze będzie żałosne, bez względu na ból w kolanie czy tym bardziej brak mocy.
Poza tym, ile razy Maćkowi udało się pojechać w lidze tak, jak Mroczce wczoraj? Chyba zero. A trochę występów już zaliczył.
Kiedyś tam się fajnie siedziało, ale teraz jest fatalnie przez "kibiców" i kratę
Jeśli Ty za "prawdziwych kibiców" uważasz tylko tych, którzy są "wierni po porażce", to ja mam na ten temat zupełnie inne zdanie. Wierność obowiązuje wobec Boga, ojczyzny i żony. Sport jest natomiast widowiskiem, za które płaci się wtedy, gdy jest tego warte. Prawdziwi kibice zaś to nie ci, którzy są wiecznymi optymistami, ale ci, którzy się znają na sporcie, dostrzegając pewne zależności. Na trybunach nie brak zgorzknialców, krytykujących wszystko i wszystkich, rzeczywiście irytujących, ale nie brak też ludzi, patrzących krytycznie nie mylących się w swych sądach. I szczerze powiedziawszy, często lepiej ich posłuchać, niż Waszego "Będzie pięć jeden".

