Moim zdaniem, Daniel ma racjÄ™.
Przykleiła się do niego etykietka, że nie potrafi jeździć na wyjazdach i wszyscy przez ten pryzmat na niego patrzą. Pewnie sobie na to zapracował, ale też trzeba dać mu szansę wizerunek ten zmienić.
Tak naprawdę porażki, których doznał nie są powodem do wstydu. W 3 biegu, przyjechał przed Piszczem - przegrał z Jabłońskim i Smithem. Później z Chrzanowskim i dwukrotnie został dwukrotnie zmieniony.
Po takiej przerwie (mógł mieć problem z dobraniem przełożeń bo warunki na torze mogły się zmienić) wygrał z Jabłońskim, co jest dla niego dużym plusem. Moim zdaniem nie zaprezentował się źle, choć do optymizmu też nie ma powodów. Poprostu ani źle ani dobrze - choć okazji to zaprezentowania się wielu nie miał.
Tor był dla mnie za twardy i dlatego miałem problemy ze startem w dwóch pierwszych biegach. W swoim pierwszym biegu nie spasowałem z torem. W moim drugim biegu na pierwszym łuku było zamieszanie, które skończyło się dla mnie nie korzystnie. Natomiast z biegu czternastego jestem zadowolony, że przyjechałem za Bjerre Pedersenem(...)Ta część wypwiedzi jest niepokojąca. Po pierwsze, tłumaczenie się tym, że to dla niego był za twardy? że zamieszanie było? Bez jaj, brakuje jeszcze, "gospodarze byli niegościnni i jechali za szybko"

A po drugie, jak można się cieszyć, że się za kimś przyjechało, choćby za mistrzem świata... Wierze tylko, że Daniel miał co innego na myśli, albo dziennikarz źle przytoczył wypowiedź.
Jakkolwiek, czekam teraz na relację kogoś kto był na miejscu i widział dokładnie jak się wszyscy prezentowali.