Nikt ryzyka wykluczyć nie może. Powstaje pytanie czy klub a aspiracjami na ekstraligę stać na ryzyko?
Myślę, że tak, szczególnie, że jak na razie ryzyko nam się opłacało (Richardson, Śledź). W odróżnieniu od ruchów "pewnych" (Knapp, który moim zdaniem zawiódł).
Kontraktowanie Richardsona i Knappa nie było żadnym ryzykiem, bo obaj spisywali się bardzo dobrze w sezonach poprzedzających przyjście do Lublina. Z Robertem sytuacja jest odwrotna, bo poprzedni sezon miał po prostu bardzo słaby. Śledź to jeszcze inna historia ze względu na karencję, chociaż w Rybniku spisywał się przyzwoicie - ale tu zgoda, to było ryzyko. Jeszcze raz powtórzę - nie jestem przeciwnikiem Dadosa w Lublinie, ale jego wyniki mówą same za siebie. Jeżeli miałby tu przyjść i trening miałby decydować kto pojedzie w meczu - jestem za. Ale jakby miał dostawać baty od wszystkich a potem być w składzie tylko dlatego, że nazywa się Robert Dados to jestem przeciw. Niestety pierwsza możliwość wydaje mi się mało prawdopodobna, bo on już za dużo przesiedział na ławie w Atlasie. Moim zdaniem jeżeli miałby tu przychodzić to tylko wychodząc z założenia że jest lepszy od Trumińskiego, czyli kandydata do drużyny. Niech dostanie szansę - od niego będzie zależało czy ją wykorzysta.