Orzeł Łódź - Lubelski Węgiel KMŻ Lublin 26.09.2010
Re: Orzeł Łódź - Lubelski Węgiel KMŻ Lublin 26.09.2010
Z perspektywy gsm
(Volt pozdrawiam) nie mogę powiedzieć za dużo, ale mecz przegraliśmy juniorami i Drymlem. Miałem cichą nadzieję że "Słodki" się przełoży na tym betonie, ale cóż. I przestańcie z tym sprzedaniem meczu bo na prawdę
.
"...pocieszać po porażkach, cieszyć po zwycięstwach..."
Re: Orzeł Łódź - Lubelski Węgiel KMŻ Lublin 26.09.2010
peterix pisze:Czy ktoś mi odpowie jaką zaszczytną funkcję pełnił na meczu w Łodzi między bandą a płotem w naszym sektorze senior Trumiński?![]()
Robił taką siarę, że żal było patrzeć i o dziwo ochrona tego "nie widziała"
wypił dwa piwa i doping mu się zachciało prowadzić
Re: Orzeł Łódź - Lubelski Węgiel KMŻ Lublin 26.09.2010
Bozena, a dlaczego mam się przejmować, że mnie ktoś wrzuca do jednego worka z półnagimi prosiakami szalejącymi pod parkiem maszyn? To jest problem tego kogoś, nie mój. Normalni ludzie potrafią sobie oddzielić margines od ogółu. Ja tam wychodząc ze stadionu zbiłem kilka piątek z ludzmi z łódzkiego młyna, wymieniliśmy luźne uwagi typu "widzimy się za rok" "powodzenia w Rybniku" "gratuluję awansu" i ci ludzie na pewno nie będą mówili, że z Lublina przyjechało samo bydło. Nikt z łodzian nawet nie wspomniał o tych troglodytach, bo wiedzieli, że nie ma o kim mówić. A że w internecie pojawiają się jakieś opinie typu "przyjechało bydło i rzucało przez 15 biegów butelkami w bezbronną Joasię" - no cóż, taki urok tego medium. Radzę brać to trochę na dystans, oszczędzisz sobie nerwów 
Pozdrawiam.
Pozdrawiam.
Re: Orzeł Łódź - Lubelski Węgiel KMŻ Lublin 26.09.2010
Dla mnie wyjazd byl w miare udany - jedyna uwaga, aby ludzie prowadzacy doping byli trzezwi, bo "zachecanie" do dopingu przez goscia, ktory bez podporki ledwo stal na nogach, nie moglo byc brane powaznie. Siedzialem na granicy naszych i Lodzi, wiec tu juz nie przynudzal. Debil z butelka czasem sie trafi - no i sie trafil.
Tor - beton, troche popiolu, szczegolnie na wyjsciu z drugiego luku - raz po tym poszedl Karol, dwa razy Burza objezdzajac Tomka. A zabiegi kosmetyczne - nie jestem zwolennikiem spiskowej teorii, ale jeden z dwoch traktorow chyba tylko mieszal powietrze, bo caly osprzet dyndal pare centymetrow nad torem. Polewaczka lala jakos selektywnie - leje, nie leje, mocno pryska, a za chwile ledwie cieknie. No i jeszcze awaria traktora w miejscu uniemozliwiajacym wyjazd polewaczki przed jednym z biegow.
Stadion - chyba nie mamy co narzekac na nasz po tym, co widzialem w Lodzi. Mamy lepsza widocznosc, tablice swietlna - a przede wszystkim z naszych glosnikow cos slychac.
Zawodnicy - punkty oddaja wszystko. Puzon rewelacyjnie - lepiej niz myslalem. Karol bardzo dobrze, na poczatku bylem mocno zaskoczony, ze tak swietnie jedzie na twardym torze! A po mijankach rywali w biegu 7, w ktorym na dystansie po szerokiej i malej minal Jankesa i Siopka - wydawalo sie, ze jest kapitalnie spasowany z torem i nie bedzie na niego mocnych! Potem gorzej, ale wystep bdb.
Lukas - najwieksze rozczarowanie. Najdrozszy i potencjalnie najlepszy nasz zawodnik - i wyszedl najwiekszy zawod. Co tu duzo gadac - przegral nam mecz, bo zdobyl polowe tego, co powinien. A upadek - nie wiem, czy nie opanowal motocykla, czy specjalnie sie polozyl zeby Tomek dostal druga szanse. Chyba jednak ta pierwsza opcja, bo wybral taki malo bezpieczny sposob na przerwanie biegu. Tomek Rempala - tez duzy zawod, na takim torze powinno byc duzo lepiej. Do tego dwa razy w tym samym miejscu i ten sam sposob dal sie objechac Burzy. Juniorzy - beznadziejnie, pogubili sie calkowicie na takim torze - a Sweety kompletnie niedopasowany, wygladal tak, jakby jechal na lodzie i slizgal sie po torze. Szkoda, ze nie dal zrady zrobic jakichs korekt w motocyklu.
Wszystkie sily na Rybnik - trzeba walczyc, troche grosza powinno klubowi wpasc za bilety. A Fisher w Rybniku juz w tym sezonie jezdzil - w sparingu Marmy, ale szalu nie bylo.
Tor - beton, troche popiolu, szczegolnie na wyjsciu z drugiego luku - raz po tym poszedl Karol, dwa razy Burza objezdzajac Tomka. A zabiegi kosmetyczne - nie jestem zwolennikiem spiskowej teorii, ale jeden z dwoch traktorow chyba tylko mieszal powietrze, bo caly osprzet dyndal pare centymetrow nad torem. Polewaczka lala jakos selektywnie - leje, nie leje, mocno pryska, a za chwile ledwie cieknie. No i jeszcze awaria traktora w miejscu uniemozliwiajacym wyjazd polewaczki przed jednym z biegow.
Stadion - chyba nie mamy co narzekac na nasz po tym, co widzialem w Lodzi. Mamy lepsza widocznosc, tablice swietlna - a przede wszystkim z naszych glosnikow cos slychac.
Zawodnicy - punkty oddaja wszystko. Puzon rewelacyjnie - lepiej niz myslalem. Karol bardzo dobrze, na poczatku bylem mocno zaskoczony, ze tak swietnie jedzie na twardym torze! A po mijankach rywali w biegu 7, w ktorym na dystansie po szerokiej i malej minal Jankesa i Siopka - wydawalo sie, ze jest kapitalnie spasowany z torem i nie bedzie na niego mocnych! Potem gorzej, ale wystep bdb.
Lukas - najwieksze rozczarowanie. Najdrozszy i potencjalnie najlepszy nasz zawodnik - i wyszedl najwiekszy zawod. Co tu duzo gadac - przegral nam mecz, bo zdobyl polowe tego, co powinien. A upadek - nie wiem, czy nie opanowal motocykla, czy specjalnie sie polozyl zeby Tomek dostal druga szanse. Chyba jednak ta pierwsza opcja, bo wybral taki malo bezpieczny sposob na przerwanie biegu. Tomek Rempala - tez duzy zawod, na takim torze powinno byc duzo lepiej. Do tego dwa razy w tym samym miejscu i ten sam sposob dal sie objechac Burzy. Juniorzy - beznadziejnie, pogubili sie calkowicie na takim torze - a Sweety kompletnie niedopasowany, wygladal tak, jakby jechal na lodzie i slizgal sie po torze. Szkoda, ze nie dal zrady zrobic jakichs korekt w motocyklu.
Wszystkie sily na Rybnik - trzeba walczyc, troche grosza powinno klubowi wpasc za bilety. A Fisher w Rybniku juz w tym sezonie jezdzil - w sparingu Marmy, ale szalu nie bylo.
Mini-zuzel w Lublinie i mamy co roku swojego Hliba a moze nawet Jonssona!
Re: Orzeł Łódź - Lubelski Węgiel KMŻ Lublin 26.09.2010
Sledzio pisze:
A tak ogólnie fajny wyjazdSzczególne pozdro dla dwóch Panów z busa B3
![]()
Dawno się tak nie ośmiałem
![]()
Ja również dawno się tak nie ośmiałam.
Pozdrowienia dla całej - super ekipy z naszego busa
Re: Orzeł Łódź - Lubelski Węgiel KMŻ Lublin 26.09.2010
Pozdrawiam busa B1
świetna ekipa !!!
do zobaczenia na meczu z Rybnikiem
świetna ekipa !!!
do zobaczenia na meczu z Rybnikiem
Re: Orzeł Łódź - Lubelski Węgiel KMŻ Lublin 26.09.2010
sorry, że tutaj ale temat wyjazdu zamknięty, dzięki wielkie dla kolegi z megafonem prowadzącego doping, masz u mnie puszkę coca coli 
Re: Orzeł Łódź - Lubelski Węgiel KMŻ Lublin 26.09.2010
Podobno kłopoty z filmikiem - 18 http://www.youtube.com/watch?v=Nxr2ROJyVwo - proszę bardzo...
Re: Orzeł Łódź - Lubelski Węgiel KMŻ Lublin 26.09.2010
Jako, że dopiero wróciłem "z meczu"
to napiszę kilka swoich spostrzeżeń, które jak zwykle są trochę inne niż większości.
Mecz potwierdził, to o czym pisałem - można było to wygrać i to zdecydowanie, bardziej niż myślałem. Zawodzi prawie cała nasza drużyna, mamy głupie wykluczenia, a mimo to do nominowanych trzymamy wynik.
Moim zdaniem zawiódł każdy zawodnik w większym lub mniejszym stopniu - w mniejszym Puzon, w większym pozostali.
Grzechem Puzona było to, że wjechał w taśmę w bardzo ważnym biegu, w którym trzeba było gonić wynik i w którym była na to szansa, reszta bardzo dobrze - pokazał, że nie taki straszny Orzeł.
Baran, przez niektórych ubóstwiany według mnie bardzo zwiódł - pierwsze biegi super, jechał na komplet. Rozumiem, że można się pogubić z przełożeniami, ale bez przesady - w pewnym momencie nie potrafił nawiązać walki z rywalami.
Dryml... dziwnie - jeden bieg wygrywa o długość prostej, a w kolejnym nie łapie się na szprycę... Nie uważam żeby zawalił nam mecz, pojechał słabo, ale nie on jeden. Wygrał ważny bieg z Puzonem na 5:1, szkoda pozostałych startów.
Rempała pojechał tak jak można było od niego oczekiwać. Jest to zawodnik na drugą linię w II lidze, ciężko oczekiwać, że na wyjeździe u lidera ligi będzie robił dużo punktów. Pochwaliłbym go nawet za bardzo ambitną walkę. Dla mnie to chimeryczny zawodnik, który nie lubi walczyć, a w jednym z biegów ostro poszedł na łokcie z którymś z łodzian i wygrał. Nie wiem czy miał słabszy sprzęt, czy był źle dopasowany do nawierzchni, ale widać było, że stara się jechać optymalnym torem jazdy, a mimo to rywal jest szybszy i to zarówno jadąc od wewnętrznej jak i od zewnętrznej. Gdyby Rempała pojechał szerzej, a rywal minął go od wewnętrznej byłyby narzekania, że wiadomo przecież, że w Łodzi trzeba jechać przy krawężniku...
Juniorzy... cóż, przywozili same zera, więc nie da się tego uznać jako dobry występ. Szkoda.
Nie lubię szukać przyczyn porażek poza torem, ale to co zobaczyłem w Łodzi bardzo mi się nie podobało. Widać, że Łodzianie obawiali się naszej drużyny i robili wszystko, żeby wygrać.
Czy nie od tego jest sędzia, żeby takich rzeczy przypilnować?
Nigdy nie widziałem tak dziwnego polewania toru - polewa się albo od zewnętrznej albo wewnętrznej, a tam polewaczka jak przypadkiem pojechała szeroko, to w połowie łuku zjeżdżała do wewnętrznej lejąc nierównomiernie.
Inna sprawa jak w jednym z biegów startował Baran. Pokazywał sędziemu, że jego pole jest zalane... widać było później jak został na starcie. Nawet Mistygacz startując z Gollobem by tak nie został. Jak dla mnie skandal.
To co zrobił Rempała to także kpina, jadąc długo po skończonym biegu specjalnie przyśpieszył żeby szprycą potraktować Puzona i jeszcze parę osób z naszego klubu. Za takie zachowanie powinno być wykluczenie do końca meczu.
Gdzie był sędzia?
Nie wiem czy dobrze słyszałem (raczej dobrze, albo po prostu nie wierzę w to co usłyszałem). Po pierwszym biegu sędzia upomniał Barana za stworzenie niebezpiecznej sytuacji na torze bo obejrzał się za siebie?
Łódź była lepsza, powinna wygrać, ale w sportowej walce, a nie zabiegami poza torem.
Co do kibiców, to niestety też momentami czułem się zażenowany. Przed stadionem jeden z bardziej rozpoznawalnych lubelskich kibiców, gość koło 50tki trzyma mocno płot, żeby ten się nie przewrócił... przy tym płot musiał być wyjątkowo ciężki, bo gość ledwo się nie ugiął pod jego ciężarem. To samo przed kasami, wszystko nachlane aż wstyd się było przyznać, że się jest z Lublina.
Co nie zmienia jednak faktu, że ogólnie prezentowaliśmy się chyba całkiem nieźle - zarówno pod względem dopingu jak i wyglądu (tłum był jednak w większości żółty). Rzeczywiście zawodnicy powinni się poczuć jak u siebie.
Denerwowali mnie tylko nachlani gówniarze, którzy udawali że prowadzą doping w sektorze obok kibiców z Łodzi. Tekstem "po co przejechaliście tyle kilometrów" wywoływał tylko uśmiech politowania na twarzach... za pierwszym razem. Później już tylko drażnił.
Za to - jak że do tej pory tego nie zrobiłem - gratulacje dla gościa, który prowadzi doping za wszystkie mecze w Lublinie jak i za starania na wyjazdach!
Mecz potwierdził, to o czym pisałem - można było to wygrać i to zdecydowanie, bardziej niż myślałem. Zawodzi prawie cała nasza drużyna, mamy głupie wykluczenia, a mimo to do nominowanych trzymamy wynik.
Moim zdaniem zawiódł każdy zawodnik w większym lub mniejszym stopniu - w mniejszym Puzon, w większym pozostali.
Grzechem Puzona było to, że wjechał w taśmę w bardzo ważnym biegu, w którym trzeba było gonić wynik i w którym była na to szansa, reszta bardzo dobrze - pokazał, że nie taki straszny Orzeł.
Baran, przez niektórych ubóstwiany według mnie bardzo zwiódł - pierwsze biegi super, jechał na komplet. Rozumiem, że można się pogubić z przełożeniami, ale bez przesady - w pewnym momencie nie potrafił nawiązać walki z rywalami.
Dryml... dziwnie - jeden bieg wygrywa o długość prostej, a w kolejnym nie łapie się na szprycę... Nie uważam żeby zawalił nam mecz, pojechał słabo, ale nie on jeden. Wygrał ważny bieg z Puzonem na 5:1, szkoda pozostałych startów.
Rempała pojechał tak jak można było od niego oczekiwać. Jest to zawodnik na drugą linię w II lidze, ciężko oczekiwać, że na wyjeździe u lidera ligi będzie robił dużo punktów. Pochwaliłbym go nawet za bardzo ambitną walkę. Dla mnie to chimeryczny zawodnik, który nie lubi walczyć, a w jednym z biegów ostro poszedł na łokcie z którymś z łodzian i wygrał. Nie wiem czy miał słabszy sprzęt, czy był źle dopasowany do nawierzchni, ale widać było, że stara się jechać optymalnym torem jazdy, a mimo to rywal jest szybszy i to zarówno jadąc od wewnętrznej jak i od zewnętrznej. Gdyby Rempała pojechał szerzej, a rywal minął go od wewnętrznej byłyby narzekania, że wiadomo przecież, że w Łodzi trzeba jechać przy krawężniku...
Juniorzy... cóż, przywozili same zera, więc nie da się tego uznać jako dobry występ. Szkoda.
Nie lubię szukać przyczyn porażek poza torem, ale to co zobaczyłem w Łodzi bardzo mi się nie podobało. Widać, że Łodzianie obawiali się naszej drużyny i robili wszystko, żeby wygrać.
Czy nie od tego jest sędzia, żeby takich rzeczy przypilnować?
Nigdy nie widziałem tak dziwnego polewania toru - polewa się albo od zewnętrznej albo wewnętrznej, a tam polewaczka jak przypadkiem pojechała szeroko, to w połowie łuku zjeżdżała do wewnętrznej lejąc nierównomiernie.
Inna sprawa jak w jednym z biegów startował Baran. Pokazywał sędziemu, że jego pole jest zalane... widać było później jak został na starcie. Nawet Mistygacz startując z Gollobem by tak nie został. Jak dla mnie skandal.
To co zrobił Rempała to także kpina, jadąc długo po skończonym biegu specjalnie przyśpieszył żeby szprycą potraktować Puzona i jeszcze parę osób z naszego klubu. Za takie zachowanie powinno być wykluczenie do końca meczu.
Gdzie był sędzia?
Nie wiem czy dobrze słyszałem (raczej dobrze, albo po prostu nie wierzę w to co usłyszałem). Po pierwszym biegu sędzia upomniał Barana za stworzenie niebezpiecznej sytuacji na torze bo obejrzał się za siebie?
Łódź była lepsza, powinna wygrać, ale w sportowej walce, a nie zabiegami poza torem.
Co do kibiców, to niestety też momentami czułem się zażenowany. Przed stadionem jeden z bardziej rozpoznawalnych lubelskich kibiców, gość koło 50tki trzyma mocno płot, żeby ten się nie przewrócił... przy tym płot musiał być wyjątkowo ciężki, bo gość ledwo się nie ugiął pod jego ciężarem. To samo przed kasami, wszystko nachlane aż wstyd się było przyznać, że się jest z Lublina.
Co nie zmienia jednak faktu, że ogólnie prezentowaliśmy się chyba całkiem nieźle - zarówno pod względem dopingu jak i wyglądu (tłum był jednak w większości żółty). Rzeczywiście zawodnicy powinni się poczuć jak u siebie.
Denerwowali mnie tylko nachlani gówniarze, którzy udawali że prowadzą doping w sektorze obok kibiców z Łodzi. Tekstem "po co przejechaliście tyle kilometrów" wywoływał tylko uśmiech politowania na twarzach... za pierwszym razem. Później już tylko drażnił.
Za to - jak że do tej pory tego nie zrobiłem - gratulacje dla gościa, który prowadzi doping za wszystkie mecze w Lublinie jak i za starania na wyjazdach!
- manjolo
- Junior
- Posty: 319
- Wiek: 38
- Rejestracja: 13 września 2010, o 21:44
- Lokalizacja: Lublin
- Kontakt:
Re: Orzeł Łódź - Lubelski Węgiel KMŻ Lublin 26.09.2010
Baran zawiódł bardzo, ale Dryml nie zawalił meczu. Żartujesz sobie?
motoru brum
Re: Orzeł Łódź - Lubelski Węgiel KMŻ Lublin 26.09.2010
Nie wiem czy dobrze słyszałem (raczej dobrze, albo po prostu nie wierzę w to co usłyszałem). Po pierwszym biegu sędzia upomniał Barana za stworzenie niebezpiecznej sytuacji na torze bo obejrzał się za siebie?![]()
Generalnie oglądanie się jest w żużlu zabronione regulaminowo i jakby sędziowe to egzekwowali to po pierwszym upomnieniu w kolejnych wyścigach Baran byłby notorycznie wykluczany :]
Tym bardziej, że to jego oglądanie się nie służy jedynie ocenie jak daleko jest rywal, ale przede wszystkim sprawdzeniu którędy jedzie i zajechaniu mu drogi :p
Re: Orzeł Łódź - Lubelski Węgiel KMŻ Lublin 26.09.2010
Speedway pisze:Generalnie oglądanie się jest w żużlu zabronione regulaminowo i jakby sędziowe to egzekwowali to po pierwszym upomnieniu w kolejnych wyścigach Baran byłby notorycznie wykluczany :]
Oj przesadzasz. Kazdy sie oglada, w dowolnym miejscu toru, tylko moze bardziej "dyskretnie"
Re: Orzeł Łódź - Lubelski Węgiel KMŻ Lublin 26.09.2010
Karol robi to wybitnie malo dyskretnie, podczas biegu glowa mu lata jak szalona, zdarza mu sie pol prostej przejechac z glowa odwrocona
a czemu to sluzy to chyba najlepiej przekonal sie Dym podczas meczu z Orlem w rundzie zasadniczej :]
a czemu to sluzy to chyba najlepiej przekonal sie Dym podczas meczu z Orlem w rundzie zasadniczej :]
METHANOL ADVENTURE TEAM
Re: Orzeł Łódź - Lubelski Węgiel KMŻ Lublin 26.09.2010
etam ciekawy - tylko pieniadze i pieniadze - mozna sie porzygać z nudów
Re: Orzeł Łódź - Lubelski Węgiel KMŻ Lublin 26.09.2010
istred pisze:(...)Przed stadionem jeden z bardziej rozpoznawalnych lubelskich kibiców, gość koło 50tki trzyma mocno płot, żeby ten się nie przewrócił... przy tym płot musiał być wyjątkowo ciężki, bo gość ledwo się nie ugiął pod jego ciężarem. To samo przed kasami, wszystko nachlane aż wstyd się było przyznać, że się jest z Lublina.
(...)
Ad pierwsze pogrubienie - az mnie zaciekawilo, kto jest tak rozpoznawalny i ma 50 lat
Ad drugie pogrubienie - ktos juz to pisal - norma wyjazdowa, z ta roznica, ze stala ekipa mimo trudow trzyma pion, najgorzej wygladaja swierzaki.
Skonczcie juz ten lament jaki to nie byl tam chlew, bo trzeba bedzie przyjac nazwe przez publiczny chrzest i flage skonstruowac
A z drugiej strony dziwia mnie kibice Orla - miasto, gdzie LKS i Widzew idzie na noze a takie wyrzuty sie czyta. Toz to nawet nikt sie nie tlukl z miejscowymi...
Lublin miastem specjalistów teoretyków pozostających w wiecznej opozycji
- niespokojny
- Trener
- Posty: 6165
- Rejestracja: 11 września 2009, o 12:38
Re: Orzeł Łódź - Lubelski Węgiel KMŻ Lublin 26.09.2010
Gosc sobie ciagle sam robi PR. Jak mu tak zle to po co to ciagnie? Ponarzeka sobie, zrobi z siebie bohatera to i potencjalny wyborca przychylniej bedzie na niego patrzyl. Dziwne ze znalazl kase zeby wesprzec Start Gniezno i jakas koszykowke
w tym samym sezonie gdy walczyl o upragniony awans. Kropiwnicki mu swego czasu slugusowal. Rodzinka robi sobie dobra reklama. Bo tak oprocz handlu skorami to slyszalby ktos o tym Panu? Corka europoslanka, on radny - przypadek? Witek jest dla mnie mega cwaniakiem i wie jak owinac sobie ludzi. Nikt nie pamita o aferze, tylko o Skrzydlewskim "dobrodzieju".
Lepiej być najgorszym wśród najlepszych niż najlepszym wśród słabych

