Karol Baran
Re: Karol Baran
Kostro mieszka w Lublinie.
Re: Karol Baran
aaa dzieki Harry .. bo jak go zbaczylem to mi sie cisnenie podnoslo
kolejny raz tej zimy
i mysllem ze wiem wiecej .. jednak NIE !! ;/ tHX Max3 as well 
Re: Karol Baran
Może i na Sławin pojechał do panny, ale jak napisał max, Tadzio mieszka w Lublinie o czym można np. przeczytać tutaj
http://gloszuzlowy.pl/ekstraliga/kostro ... d37a000000
http://gloszuzlowy.pl/ekstraliga/kostro ... d37a000000
Żużlowiec Tauronu Azotów, nadal ze swoim ojcem mieszka w Lublinie. Tam też na codzień trenuje. Ma tu sporą grupę przyjaciół.
Re: Karol Baran
http://www.sportowefakty.pl/zuzel/2011/03/09/baran-jesli-zbojkotuje-mecz-musi-sobie-zdawac-sprawe-z-konse/
I w sumie wszystko zostaje w rękach prezesów. Czyli jedziemy na nowych tłumikach.
I w sumie wszystko zostaje w rękach prezesów. Czyli jedziemy na nowych tłumikach.

Re: Karol Baran
Jeśli PZM nie zmieni decyzji, to Baran przyniesie zwolnienie lekarskie - zgrabnie. Swoją drogą, po takim publicznym oświadczeniu, na miejscu klubu, zakwestionowałbym to zwolnienie, a o osobie lekarza, który je wystawi, poinformował ZUS celem przeprowadzenia odpowiedniej kontroli.
Nóż mi się w kieszeni otwiera, jak czytam takie rzeczy.
Niestety, ale Karol myli się co do rzekomo wstecznego działania prawa w tym przypadku. W sporcie zdarzają się kontrakty wieloletnie i oczywiście nie zamraża to możliwości zmian przepisów do czasu, gdy wszystkie wygasną
Przeciwnie, każdy ligowy zawodnik zobowiązuje się przestrzegać obowiązujących przepisów.
Kwestia tłumików nie pojawiła się też tydzień temu, tylko chyba z rok temu - był czas się przygotować.
Ja również jestem przeciwnikiem tych tłumików, bo lubię nasz przyczepny tor, a ryk silnika żużlowego uważam za jeden z najfajniejszych odgłosów w przyrodzie
ale takie wywrotowe stawianie sprawy działa mi na uzębienie. Gelo miał rację - kara za poprzednie fochy niczego Barana nie nauczyła.
Nóż mi się w kieszeni otwiera, jak czytam takie rzeczy.
Niestety, ale Karol myli się co do rzekomo wstecznego działania prawa w tym przypadku. W sporcie zdarzają się kontrakty wieloletnie i oczywiście nie zamraża to możliwości zmian przepisów do czasu, gdy wszystkie wygasną
Kwestia tłumików nie pojawiła się też tydzień temu, tylko chyba z rok temu - był czas się przygotować.
Ja również jestem przeciwnikiem tych tłumików, bo lubię nasz przyczepny tor, a ryk silnika żużlowego uważam za jeden z najfajniejszych odgłosów w przyrodzie
Re: Karol Baran
Tylko chyba nie zauwazyles, ze Karol nie podwaza swojego kontraktu w obliczu wprowadzonej zmiany, wiec tekst o "prawie dzialajacym wstecz" jest nie trafiony.
Chodzilo mu raczej o to, ze gdyby w momencie, gdy podpisywal kontrakt, byl okreslony regulamin dotyczacy nowych tlumikow, to nie podpisalby kontraktu na takich warunkach, na jakich to zrobil (czyli w oczywistym domysle - chcialby wiecej, do czego tez odnosi sie tekst o "kupieniu silnikow przez PZM".)
Ja tam jego stanowisko doskonale rozumiem. Podpisujac kontrakt zaplanowal sobie, ile beda go kosztowaly naprawy, inwestycje i ile zarobi w przeciagu sezonu. Nagle nastepuje zmiana wymagan i okazuje sie, ze bedzie musial jechac na czyms, co zwiekszy jego koszta eksploatacji sprzetu o np. 200%.
I teraz prosta sprawa - albo inwestuje te 200% (i o tyle mniej ma "do reki"), albo buja sie na trupach, robi kiepski wynik i dziaduje na tym, co dostal za podpis. Tak czy siak - zarabia mniej niz obie wykalkulowal.
To troche tak, jakbys zatrudnil sie do roboty i dostal sluzbowy samochod z paliwem za np. 1000zl (i tyle tez bedziesz musial wyjezdzic, zeby zarobic) i wyplaty rzedu 2000. A nagle przed rozpoczeciem pracy szef mowi, ze ten 1000 na paliwo musisz wylozyc ze swoich.
Chodzilo mu raczej o to, ze gdyby w momencie, gdy podpisywal kontrakt, byl okreslony regulamin dotyczacy nowych tlumikow, to nie podpisalby kontraktu na takich warunkach, na jakich to zrobil (czyli w oczywistym domysle - chcialby wiecej, do czego tez odnosi sie tekst o "kupieniu silnikow przez PZM".)
Ja tam jego stanowisko doskonale rozumiem. Podpisujac kontrakt zaplanowal sobie, ile beda go kosztowaly naprawy, inwestycje i ile zarobi w przeciagu sezonu. Nagle nastepuje zmiana wymagan i okazuje sie, ze bedzie musial jechac na czyms, co zwiekszy jego koszta eksploatacji sprzetu o np. 200%.
I teraz prosta sprawa - albo inwestuje te 200% (i o tyle mniej ma "do reki"), albo buja sie na trupach, robi kiepski wynik i dziaduje na tym, co dostal za podpis. Tak czy siak - zarabia mniej niz obie wykalkulowal.
To troche tak, jakbys zatrudnil sie do roboty i dostal sluzbowy samochod z paliwem za np. 1000zl (i tyle tez bedziesz musial wyjezdzic, zeby zarobic) i wyplaty rzedu 2000. A nagle przed rozpoczeciem pracy szef mowi, ze ten 1000 na paliwo musisz wylozyc ze swoich.