Gdyby Robert wtedy tego nie zrobił, wszystko mogło się potoczyć zupełnie inaczej.
W Lublinie znów byłby idolem, robiłby komplety, mógłby wprowadzić zespół do ekstraligi, wszyscy by go nosili na rękach, odbudowałby się... i wszystko potoczyłoby się inaczej.
Zabrakło kilku dni...
PS. Ale by była paka - Śledź, Piszcz, Karlsson, Knapp, Dados, Jeleniewski, Stachyra...
Z dzisiejszej perspektywy śmiało można powiedzieć, że nie gorsza niż ta gdańska, która wówczas awansowała.
