Wielka szkoda, że nie udało się wygrać w Gnieźnie, choć zwycięstwo było na wyciągnięcie ręki. Gdybyśmy wygrali z wielkim faworytem do awansu, u niego na torze, moglibyśmy otwarcie powiedzieć, że pretendujemy do awansu.
A tak, przychodzi nam dalej realizować minimalistyczne cele sprzed sezonu
Sam mecz pokazał to co piszę od początku sezonu - trzech pierwszoligowców, tym razem żaden nie zawiódł. Druga linia - Miesiąc i Mads, tym razem pojechali dość przyzwoicie (biorąc pod uwagę rywala i obcy tor). Juniorów brak.
Co do biegu 14, jak zobaczyłem parę Miesiąc-Stachyra od razu miałem złe przeczucie. Nie chodzi nawet o to, że Miesiąc jest słaby, ale jakoś nie widzi mi się ta para współpracująca ze sobą na torze.
Dzikowski nie jest idealny, błędy popełnia, co pokazał w Łodzi. Teraz też wydawało się, że powinien jechać Mads, ale na żywo mogło wyglądać to inaczej. Warto też zauważyć, że Miesiąc odegrał bardzo istotną rolę w tym spotkaniu - wygrał dwa biegi, razem z Miśkowiakiem, po 5:1. Gdyby nie on, nie byłoby takiej przewagi i dziś nawet nie żałowalibyśmy przegranego meczu. Warto także spojrzeć kogo pokonał - Pedersena, Nichollsa i Zetterstroema...
Trener musi skupić się na tym, żeby Miesiąc przede wszystkim kończył biegi. Nie przewracał się, nie wjeżdżał w swoich zawodników... generalnie żeby odrobinę zmądrzał na torze.
Co do Madsa, to ciekawi mnie jakim sprzętem dysponuje... Przed sezonem wymieniał jakąś kosmiczną liczbę motocykli na polską ligę (7?). Ciekaw jestem ile z tego okazało się prawdą. Bo skoro tak dobrze punktuje poza Polską, to problemem musi być jego sprzęt...
