Jak ktoś czegoś nie chce widzieć to i widzieć nie będzie.
"Prawdziwych" kibiców żużla, którzy przychodzą na wszystkie mecze i dla których żużel jest nr 1 jest pewnie ok. tysiąca, może półtora tysiąca. Reszta to osoby bardziej lub mniej z przypadku.
Jeśli taki 'przeciętny konsument żużla' ma do wyboru, płacić kilkadziesiąt złotych za bilety, siedzieć w koloseum na pełnym słońcu, albo za darmo w komfortowych warunkach obejrzeć sobie mecz piłkarski stojący na wysokim poziomie to jest oczywiste co wybierze.
Ale, jak na wstępie, jak ktoś tego widzieć nie chce to będzie na siłę szukał argumentów w postaci wyjazdów zagranicznych studentów w środku sesji, czy sezonu jeziorkowego i wesel w niedzielny wieczór.
A niby jak udowodnisz, że to z powodu Euro było mniej ludzi?
To nie sąd żeby cokolwiek udowadniać.
PS. W pubach faktycznie pustki, aż takiego zainteresowania EURO2012, jak by się mogło wydawać, nie ma.
Polska to nie Wielka Brytania i tutaj mody na oglądanie sportu w pubach nie ma. Takie 'wspólne oglądanie' zdarza się wyjątkowo, np. z okazji meczu Polaków.
Każdy telewizor ma w domu.
Sam, mimo ze pilka sie w miare interesuje, w roznych skupiskach mecze ogladalem raptem kilka razy i staram sie stronic od tego jak tylko moge.