tancerki, cheerleaderki, kozę, orkiestrę dętą, Kiełbasę z cukierkami, szkółkę Juchy, Wójcika na skuterze,
cokolwiek, tylko nie ciągniki.
A najlepiej polewaczkę. Nie zważając na sędziego.
Zanim ją zatrzyma to okrążenie poleje.
Grzegorz Dzikowski: Jeśli chodzi o tor, to tak naprawdę nie przeszkadzał nam on tak bardzo, jak zawodnikom miejscowym. Upadki, karambole niesamowite... Po prostu nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe. A kto pod kim dołki kopie, sam w nie wpada. To było niepotrzebne. Ja nigdy nie chcę narzekać na tor i krytykować, ale ten nie był przygotowany regulaminowo. A wiem, że można to zrobić, bo byłem tu półtora sezonu i znam ten tor. Można go przygotować normalnie, do walki. Gdyby tak było, być może nawet byśmy nie wywieźli z Lublina bonusu.
Grzegorz bawi się w przysłowia
Jak Gdańsk Lublinowi tak Lublin Gdańskowi (przesuszony tor)
Polewaczka z toru, Gdańskowi lżej.
Stec Gdańskowi oka nie wykole.

