_piotrusss pisze:Popieram. Dodatkowo nie rozumiem eksperckich głosów wyśmiewających tę formułę jako taką, która może dać impuls do rozwoju żużla w innych krajach. Nie chodzi tutaj przecież o szkolenie czy budowę torów we Francji czy Włoszech. Chodzi o umożliwienie zaistnienia na międzynarodowej arenie zawodnikom z większej ilości państw. Kropla drąży skałę. Francuzi np. pokazali się z bardzo dobrej strony i kto wie, czy nie będzie to jakiś impuls dla młodych zawodników i trenerów. Z czasem żużel może zacząć się pojawiać w mediach. To nie jest prosta droga, ale przykład Niemiec pokazuje, że żużel nie wszędzie poza Polską musi iść tylko na dno.
PS Skoro jesteśmy tacy mocni i potężni to nie powinniśmy mieć problemów z wystawieniem pary + juniora, którzy rozniosą w pył przeciwników jak w DPŚ. No ale właśnie... nie jesteśmy, tak samo jak nie mamy mocnego kandydata na IMŚ od wielu lat. To także obnaża nasze problemy... Taki Dudek po zajęciu drugiego miejsca w GP opowiada o tym, że jego ambicją jest utrzymanie się w cyklu przez kolejne lata. Nie wyobrażam sobie takiego podejścia u Doyla czy Lindgrena. Mamy wielu megazdolnych zawodników z mentalnością średniaków.
Dla mnie "druzyna" to wiecej niz dwoch zawodnikow i mistrzostwa swiata par nie maja nic wspolnego z DRUZYNOWYMI mistrzostwami swiata. Taka prawda. Pokaz mi jakas popularna, masowa dyscypline w ktorej o DRUZYNOWE mistrzostwo swiata walczy dwoch zawodnikow? nonsens.Dlatego uwazam, ze dobrym pomyslem jest pomysl Istreda, zeby te turnieje robic co rok naprzemiennie. Jako druzyna jestesmy najlepsi na swiecie. Gdyby utrzymali stara formule znowu rozniesli bysmy towarzystwo w pyl. Taka prawda. Jezeli chodzi o mistrzostwo swiata indywidualnie, to tutaj taka anegdotka w kontekscie niemoznosci zdobycia tytulu bez ligi angielskiej. Zarowno Kasprzak w 2014 jak i Dudek tok temu przegrali swoje tytuly... w Szwecji a dokladnie w Mallili a nie na jakichs krotkich, angielskich torach
