#4410 Postautor: blajar » 7 maja 2019, o 09:48
Wczoraj w Pięć Jeden prowadzący poruszyli pewien temat, którego nie zdążyli rozwinąć ale... wsadzając łyżkę dziegciu.
Nie wydaje się Wam, że nasi są tak naładowani tą ekstraligą, że zupełnie zapominają o kolegach z pary? Start i w opór do przodu, byle te punkty dowieźć. W zeszłym roku piękną robotę parowo robili AJ i Lambert. W tym wiadomo, że na dzień dzisiejszy nie są w stanie. Nie dotyczy to tylko sytuacji, gdy któryś z naszych prowadzi ale też jadąc na pozycjach 2-3. Wiem, że dużo zależy od wyniku, a my w większości meczów gonimy ale czasem warto dowieźć te 2+1 zamiast zasadzać się na prowadzącego (z różnym skutkiem) zostawiając wolniejszego kolegę z pary na pożarcie.
Idealny przykład, jak to się robi mieliśmy w piątek, gdy w biegu 13 Kubera wywiózł Pawła robiąc autostradę dla Pawlickiego. Owszem, padł później pod naporem Łełka ale brawo dla juniora Unii za przegląd sytuacji.
Jadąc nawet na 5:1 nie widać u nas żadnej współpracy. Każdy ciśnie ile fabryka daje.
Wiem, że Ameryki tu nie odkryłem i realia są inne niż w Nice ale, przynajmniej mnie, rzuca się to mocno w oczy w porównaniu do ubiegłego sezonu.
"To ride with empty head" - jechać z "czystą głową""To mess it ip with a lion" - "nie drażnić lwa" 
Czytał Łukasz Benz