niespokojny pisze: Uważam, że gdyby Lampart zabrał się ze startu to by to dowiózł. Jest to moje zdanie, możesz się z nim zgadzać albo nie, tylko po co sie tak spinasz? :)
Ja się nie spinam, prowadzimy sobie dyskusję :)
Jasne, że miałbyś prawo wystawić Lamparta, byc może nawet byś trafił, może młody by zaskoczył i zrobił z Grisza 5-1 albo 4-2. Ja jedynie próbuje wykazać, że nie było żadnych racjonalnych przesłanek, żeby postawić na młodego.
Czarek pisze:Kolejny raz mój optymizm został sprowadzony na ziemię. Stawiałem na wyraźną wygraną Motoru. Teraz mam wrażenie, że był to przełomowy moment sezonu, oczywiście na naszą niekorzyść i znowu zakręcimy się koło 6 miejsca na jego koniec. W drużynie jest coraz gorzej, co ujawnia się w trudnych meczach. Konkretny przykład poprzez porównanie zeszłorocznego meczu w Częstochowie i meczu wczorajszego. Zawodnik, który dobrze zna tor powinien przekazać swoje uwagi kolegom z zespołu. W 2020 r. był to Zagar - efekt znakomity, wczoraj Buczkowski - drużyna pogubiona przez niemal cały mecz, choć Buczek zrobił próbę toru i pojechał bardzo poprawnie.
Lubię czytać twoje posty, bo zawsze się zastanawiam, jakie opary absurdu będziesz w stanie wymyśleć. I nie rozczarowujesz. Buczek, który nie umie/nie chce przekazać ustawień kolegom jako świadectwo tego, że drużyna rozpada się od środka to jest mocna rzecz. Naprawdę mocna. Nie to co Matej, który tak chłopakom zębatki w Czewie poustawiał, że śmigali aż miło i zdobyli całe 2 pkt wiecej niż wczoraj.
Za nami 5 kolejek, w czasie których przegraliśmy jeden mecz - na terenie, gdzie zapewne przegra każdy. OD 4 spotkań jesteśmy niepokonani, wygraliśmy u siebie z dwoma bezpośrednimi rywalami do PO, na wyjeździe zrobiliśmy 3 pkt (to jeden mniej niż przez cały zeszły rok, a nie mamy Rybnika w lidze). I to zdobyliśmy te 3 pkt właśnie w trudnych meczach. W jednym, gdzie mieliśmy nieziemskiego pecha co do sprzętu i w drugim, gdzie po prostu nie szło. Ale mimo to nie przegraliśmy zadnego z nich i wyszarpaliśmy 3 pkt. Ale dla Czarka to oznaka słabości i skończymy sezon za wszechmocnym Toruniem i petardą z Czestochowy. O magicznej TOP 3 nie wspominając. Aha
ja też jestem rozczarowany wczorajszym wynikiem. Uważam, że powinniśmy takie mecze wygrywać. Po prostu. Nie przekonują mnie tłumaczenia o latających Bjerre, że on tak umie, że Grudziądz nam nie leży, że tor, że oni się spasowali itp. Nie, Motor to już nie jest kopciuszek z 2019 roku, który cieszy ambitną postawą na wyjazdach, ale drużyna, która ma swoje cele i ambicje i takie mecze powinna po prostu wygrywać. Ale też nie sposób nie zauważyć, że jednak wyciągnęliśmy z tego remis. Nie straciliśmy zwycięstwa, to my gonilismy praktycznie cały mecz, to my byliśmy słabsi. Motor z 2019 czy nawet 2020 raczej nie byłby w stanie tego zrobić.
I kto ma nas na to 6 miejsce zrzucić? Mamy autostrade do PO. Zostały tak naprawdę dwa kluczowe mecze, które trzeba wygrać. Z Lesznem i Gorzowem u siebie. Jeśłi je wygramy, to mamy easy 4 miejsce, a może wyżej jeśli coś jeszcze ukłujemy na wyjeździe. Toruń ma być przed nami? Ten Toruń, którym jara się pół ekstraligi, a który właśnie dzisiaj pokazał, gdzie jest jego miejsce? Taka fajna, wesoła ekipa na 40 punktów. U siebie i na wyjeździe. Oni na MA jeszcze przegrają. I to podejrzewam nie raz.
Czewa? Tak, oni mogą być groźni, ale póki co, to my jesteśmy 3 punkty do przodu, a oni 2 do tyłu. Oni dopiero zaczeli odrabianie strat, a wcale nie jest powiedziane, że ich nie poniosą więcej, bo dzisiaj Fredka, Smyk i Woryna nadal wyglądali najwyżej przeciętnie, jak nie słabo.