Zuzel i pilka
A ja znalazłem taką perełkę: (Gazeta Tempo - Wydanie specjalne Liga Polska Wiosna '87)
DEKALOG KULTURALNEGO KIBICA
1. Wierzę, że sport łączy, nie dzieli, rodzi przyjaźń, wyklucza nienawiść.
2. Cieszę się ze zwycięstwa swoich, ale porażkę przyjmuję z godnością.
3. Szanuję barwy i godła klubowe.
4. Nie obrażam sędziego, zawodników i kibiców drużyny przeciwnika (zawodników swojej drużyny można - przyp. meesha :) )
5. Dopingując nie używam słów wulgarnych.
6. Brawa dedykuję także gościom.
7. Nie podjudzam do brutalnej gry.
8. Przychodzę na stadion trzeźwy.
9. Nie dewastuję, nie zaśmiecam obiektów sportowych.
10. Jestem kibicem każdego dnia, ale swoje uczucia manifestuję głośno tylko na stadionie.
Czyż to nie piękne...
Czas na rachunek sumienia drodzy kibice. A kto złamał choć jedną z powyższych zasad czym prędzej niech spieszy do konfesjonału 
DEKALOG KULTURALNEGO KIBICA
1. Wierzę, że sport łączy, nie dzieli, rodzi przyjaźń, wyklucza nienawiść.
2. Cieszę się ze zwycięstwa swoich, ale porażkę przyjmuję z godnością.
3. Szanuję barwy i godła klubowe.
4. Nie obrażam sędziego, zawodników i kibiców drużyny przeciwnika (zawodników swojej drużyny można - przyp. meesha :) )
5. Dopingując nie używam słów wulgarnych.
6. Brawa dedykuję także gościom.
7. Nie podjudzam do brutalnej gry.
8. Przychodzę na stadion trzeźwy.
9. Nie dewastuję, nie zaśmiecam obiektów sportowych.
10. Jestem kibicem każdego dnia, ale swoje uczucia manifestuję głośno tylko na stadionie.
Czyż to nie piękne...
T. Lorek: Gdyby ktoś obudził cię w środku nocy i zapytał: z czym kojarzy ci się Polska, to co byś odpowiedział?
H. Nielsen: Nie zdążyłbym przetrzeć oczu, a już mówiłbym o pierwszym występie w meczu ligowym w barwach Motoru Lublin. 1990 rok...
H. Nielsen: Nie zdążyłbym przetrzeć oczu, a już mówiłbym o pierwszym występie w meczu ligowym w barwach Motoru Lublin. 1990 rok...
18 lat minęło i nic się nie zmienia... Z tego samego wydawnictwa tzw. wstępniak:
LIGI BEZ KANTÓW!
Dzięki łańcuchowi ludzi dobrej woli na czele z działaczni GTS Wisła Kraków, którzy przekazali nam papier ze swojej wydawniczo-jubileuszowej puli, ukazuje się kolejny raz futbolowe vademecum - "Liga Polska - Wiosna 1987". Wydając tę cieszącą się powszechną akceptacją sympatyków piłkarstwa ligowego broszurę, pragniemy przyczynić się w pierwszym rzędzie do tego, aby na trybunach naszych boisk zjawiali się coraz lepiej poinformowani kibice. Lepsze rozeznanie w realiach ligowej piłki przyczyni się w bodaj pewnym stopniu do poszerzenia horyzontów widowni, a więc tej części składowej spektakli piłkarskich, która przysparza coraz więcej troski organizatorom rozgrywek. Uważamy bowiem, że wiele negatywnych zjawisk towarzyszących rywalizacji drużyn ligowych, a mających swe miejsce na trybunach, posiada źródła w braku wiedzy, często elementarnej, o futbolu.
Druga część rozgrywek, wiosenna, powinna przebiegać pod znakiem walki o poprawę stosunków na widowni. Drogą prowadzącą do eliminowania w zarodku bójek, niecenzuralnych chorałów w wykonaniu podchmielonych fanów, zmierzającą do rugowania wszelkich przejawów prostackiego fanatyzmu i szowinizmu, musi być podniesienie kultury osobistej jednostek chdzących na mecze. Warto więc zastanowić się nad koniecznością podejmowania działań interwencyjnych przez jednostki właśnie, działań perswazyjnych, wyjaśniających, ukazujących niskie pobudki negatywnych zachowań innych, zwłąszcza młodej części widowni. Droga rozwojowa naszego sportu piłkarskiego nie może przecież się wypełniać z coraz szerszą oprawą milicyjnych eskort!
Wyższy stopień zorientowania się w problematyce kadrowo - personalnej klubów, poznanie zawodników, sędziów, trenerów i działaczy, wpłynie niewątpliwie na jakość bieżącego oceniania rozwoju wydażeń. O tym, że będzie tej wiosny bardziej wnikliwe i ostrzejsze, już nie ulega wątpliwości. Dzięki przezorności kierownictwa PZPN, powstały niejako instytucjonalne zabezpieczenia przed recydywą niedziel, piątków i świątków uznawanych za cudowne, nadprzyrodzone. Premiowanie dodatkowym punktem zwycięstw wyższych niż różnicą dwóch bramek, ujmowanie punktu pokonanym taką różnicą jest skutecznym środkiem przeciwdziałania zmowom i układom, opartym na przesłankach korupcyjnych. Także punkt regulaminu mówiący o wprowadzeniu barażów, decydujących o pozostaniu w ekstraklasie, w naturalny sposób uwalnia nasz futbol od zagrożenia na najwyższym szczeblu rozgrywek.
Ale, nie spodziewajmy się zbyt wiele od formalnych regulatorów rywalizacji. Ci, którzy od lat stawiają na pozaboiskowe sposoby kreowania piłkarskiej rzeczywistości, nie tak łatwo odchodzą na śmietnik ruchu sportowego. Nieczysta gra jest ich specjalnością, ich sposobem bycia i życia. Oni - należy sądzić - jeszcze daczą znać o swoim istnieniu. Nie wykryją ich ani lotne "brygady tygrysa", ani dziennikarskie, najbardziej wścibskie oko. Tylko zorganizowany sojusz wszystkich sił bijących się o odnowę polskiej piłki, a więc władz Związku i okręgów, sędziów, działaczy a przede wszystkim armii kibiców, jak również dziennikarzy może stworzyć realny mur zagradzający drogę złu.
Apelujemy więc z tych łamów: sygnalizujcie o każdym podejrzanym kroku prowadzącym do wypaczania sportowego charakteru spotkania na każdym szczeblu rozgrywek. Piszczie listy do naszej redakcji, dzwońcie do klubów, których adresy podajemy, alarmujcie władze piłkarskie. Niech się w ten sposób formuje moralny front potępienia dla cwaniaków, żerujących na społecznej nośności piłkarstwa. Postaramy się w codziennej pracy redakcyjnej jeszcze mocniej angażować w działalność profilaktyczną, ale nie możemy być w tej pracy wspierani jedynie przez kolegów po fachu z innych redakcji. Bez społecznego poparcia żadna większa idea stawiająca sobie za cel zwalczenie zła nie ma szans. Polska piłka, bez ciągnących ją w dół wypaczeń, jest wciąż możliwa. Zanim taką się stanie, spróbujmy uwolnić od wypaczeń nasze ligi!
TEMPO
Uff, ale się nastukałem... Ale warto było bo to wspaniały tekst, zawierający wciąż akyualne, gotowe recepty na uzdrowienie polskiej piłki
I ten styl... Szkoda, że już nikt tak nie pisze 
LIGI BEZ KANTÓW!
Dzięki łańcuchowi ludzi dobrej woli na czele z działaczni GTS Wisła Kraków, którzy przekazali nam papier ze swojej wydawniczo-jubileuszowej puli, ukazuje się kolejny raz futbolowe vademecum - "Liga Polska - Wiosna 1987". Wydając tę cieszącą się powszechną akceptacją sympatyków piłkarstwa ligowego broszurę, pragniemy przyczynić się w pierwszym rzędzie do tego, aby na trybunach naszych boisk zjawiali się coraz lepiej poinformowani kibice. Lepsze rozeznanie w realiach ligowej piłki przyczyni się w bodaj pewnym stopniu do poszerzenia horyzontów widowni, a więc tej części składowej spektakli piłkarskich, która przysparza coraz więcej troski organizatorom rozgrywek. Uważamy bowiem, że wiele negatywnych zjawisk towarzyszących rywalizacji drużyn ligowych, a mających swe miejsce na trybunach, posiada źródła w braku wiedzy, często elementarnej, o futbolu.
Druga część rozgrywek, wiosenna, powinna przebiegać pod znakiem walki o poprawę stosunków na widowni. Drogą prowadzącą do eliminowania w zarodku bójek, niecenzuralnych chorałów w wykonaniu podchmielonych fanów, zmierzającą do rugowania wszelkich przejawów prostackiego fanatyzmu i szowinizmu, musi być podniesienie kultury osobistej jednostek chdzących na mecze. Warto więc zastanowić się nad koniecznością podejmowania działań interwencyjnych przez jednostki właśnie, działań perswazyjnych, wyjaśniających, ukazujących niskie pobudki negatywnych zachowań innych, zwłąszcza młodej części widowni. Droga rozwojowa naszego sportu piłkarskiego nie może przecież się wypełniać z coraz szerszą oprawą milicyjnych eskort!
Wyższy stopień zorientowania się w problematyce kadrowo - personalnej klubów, poznanie zawodników, sędziów, trenerów i działaczy, wpłynie niewątpliwie na jakość bieżącego oceniania rozwoju wydażeń. O tym, że będzie tej wiosny bardziej wnikliwe i ostrzejsze, już nie ulega wątpliwości. Dzięki przezorności kierownictwa PZPN, powstały niejako instytucjonalne zabezpieczenia przed recydywą niedziel, piątków i świątków uznawanych za cudowne, nadprzyrodzone. Premiowanie dodatkowym punktem zwycięstw wyższych niż różnicą dwóch bramek, ujmowanie punktu pokonanym taką różnicą jest skutecznym środkiem przeciwdziałania zmowom i układom, opartym na przesłankach korupcyjnych. Także punkt regulaminu mówiący o wprowadzeniu barażów, decydujących o pozostaniu w ekstraklasie, w naturalny sposób uwalnia nasz futbol od zagrożenia na najwyższym szczeblu rozgrywek.
Ale, nie spodziewajmy się zbyt wiele od formalnych regulatorów rywalizacji. Ci, którzy od lat stawiają na pozaboiskowe sposoby kreowania piłkarskiej rzeczywistości, nie tak łatwo odchodzą na śmietnik ruchu sportowego. Nieczysta gra jest ich specjalnością, ich sposobem bycia i życia. Oni - należy sądzić - jeszcze daczą znać o swoim istnieniu. Nie wykryją ich ani lotne "brygady tygrysa", ani dziennikarskie, najbardziej wścibskie oko. Tylko zorganizowany sojusz wszystkich sił bijących się o odnowę polskiej piłki, a więc władz Związku i okręgów, sędziów, działaczy a przede wszystkim armii kibiców, jak również dziennikarzy może stworzyć realny mur zagradzający drogę złu.
Apelujemy więc z tych łamów: sygnalizujcie o każdym podejrzanym kroku prowadzącym do wypaczania sportowego charakteru spotkania na każdym szczeblu rozgrywek. Piszczie listy do naszej redakcji, dzwońcie do klubów, których adresy podajemy, alarmujcie władze piłkarskie. Niech się w ten sposób formuje moralny front potępienia dla cwaniaków, żerujących na społecznej nośności piłkarstwa. Postaramy się w codziennej pracy redakcyjnej jeszcze mocniej angażować w działalność profilaktyczną, ale nie możemy być w tej pracy wspierani jedynie przez kolegów po fachu z innych redakcji. Bez społecznego poparcia żadna większa idea stawiająca sobie za cel zwalczenie zła nie ma szans. Polska piłka, bez ciągnących ją w dół wypaczeń, jest wciąż możliwa. Zanim taką się stanie, spróbujmy uwolnić od wypaczeń nasze ligi!
TEMPO
Uff, ale się nastukałem... Ale warto było bo to wspaniały tekst, zawierający wciąż akyualne, gotowe recepty na uzdrowienie polskiej piłki
T. Lorek: Gdyby ktoś obudził cię w środku nocy i zapytał: z czym kojarzy ci się Polska, to co byś odpowiedział?
H. Nielsen: Nie zdążyłbym przetrzeć oczu, a już mówiłbym o pierwszym występie w meczu ligowym w barwach Motoru Lublin. 1990 rok...
H. Nielsen: Nie zdążyłbym przetrzeć oczu, a już mówiłbym o pierwszym występie w meczu ligowym w barwach Motoru Lublin. 1990 rok...
Nie zauważacie, że takie zjawiska coraz częściej mają miejsce w lidze żużlowej. Lepiej teraz wyeliminować paru gości ze stadionu (rzucanie butelek na tor i w strone kibiców gości, próba odebrania szalika czy flagi gościom itd.), bo się poczujemy niedługo jak na piłce.
Dyktator forum: Czarek ban na tydzień, reszta ostrzeżenia.
go! pisze:Czarek pisze: (rzucanie butelek na tor i w strone kibiców gości, próba odebrania szalika czy flagi gościom itd.),.
No ale chyba nie w Lublinie? W Zielonce to widzialem jak sie bawi chamstwo z extraligi, jak w Sebastiana sie posypaly butelki
W Lublinie też lecą butelki na tor, szczególnie od z sektorów od strony Bystrzycy.
Dyktator forum: Czarek ban na tydzień, reszta ostrzeżenia.
Ale to od czasu do czasu poleci jedna butelka ale nie tyle co w Zielonej!!Czarek pisze:go! pisze:Czarek pisze: (rzucanie butelek na tor i w strone kibiców gości, próba odebrania szalika czy flagi gościom itd.),.
No ale chyba nie w Lublinie? W Zielonce to widzialem jak sie bawi chamstwo z extraligi, jak w Sebastiana sie posypaly butelki
W Lublinie też lecą butelki na tor, szczególnie od z sektorów od strony Bystrzycy.
Drużyna Marmy Mojrzeszów w sezonie 2005!!


A ja mogę się założyć, że jeśli wejdziemy do E-ligi to po paru latach u nas będzie tak samo. W niższych ligach jest mniejsza szansa na to, że na żużel przyjdzie ktoś, kto wcale nie chce oglądać maczu. Natomiast w najwyższej lidze emocje są większe, większa również szansa, ze sukces przyciagnie na nasz stadion różnych ćwierćmózgów szukających zupełnie pozasportowych wrażeń. Niestety, ale taka kolej rzeczy...
T. Lorek: Gdyby ktoś obudził cię w środku nocy i zapytał: z czym kojarzy ci się Polska, to co byś odpowiedział?
H. Nielsen: Nie zdążyłbym przetrzeć oczu, a już mówiłbym o pierwszym występie w meczu ligowym w barwach Motoru Lublin. 1990 rok...
H. Nielsen: Nie zdążyłbym przetrzeć oczu, a już mówiłbym o pierwszym występie w meczu ligowym w barwach Motoru Lublin. 1990 rok...
No ja akurat odpowiadałem na post go! :
A artykuły z onetu czytałem, ale do nich to po prostu no comment
No ale chyba nie w Lublinie? W Zielonce to widzialem jak sie bawi chamstwo z extraligi, jak w Sebastiana sie posypaly butelki
A artykuły z onetu czytałem, ale do nich to po prostu no comment
T. Lorek: Gdyby ktoś obudził cię w środku nocy i zapytał: z czym kojarzy ci się Polska, to co byś odpowiedział?
H. Nielsen: Nie zdążyłbym przetrzeć oczu, a już mówiłbym o pierwszym występie w meczu ligowym w barwach Motoru Lublin. 1990 rok...
H. Nielsen: Nie zdążyłbym przetrzeć oczu, a już mówiłbym o pierwszym występie w meczu ligowym w barwach Motoru Lublin. 1990 rok...
Recepta jest prosta - na ostatnim meczu jakiś palant rzucił butelke na tor i dostał szybko w mordę. Szkoda, że nie udało się go wyprowadzić, bo nie reagował porządkowy. Takich debili trzeba od razu uspokajać i wywalać na zbity pysk, a będzie spokój.
Dyktator forum: Czarek ban na tydzień, reszta ostrzeżenia.