W 2025 standardy bezpieczeństwa lotów w kosmos są zupełnie inne niż w latach 60-tych. Większość ludzi nie ma pojęcia, jak skomplikowana jest to logistyka. Fajnie to wyjaśnił w jednym z wpisów Karol Wójcicki, znany polski popularyzator astronomii:
Start Sławosza został przełożony i od razu jest drama, że "jak taka wielka rakieta może bać się odrobiny wiatru". Wyjaśnijmy to sobie zatem.
Za każdym razem, gdy Falcon 9 z kapsułą Crew Dragon szykuje się do lotu – kontrolerzy startu patrzą nie tylko w niebo nad wyrzutnią. Sprawdzają też wiatr, fale, burze i temperaturę wody w kilku strategicznych strefach na oceanie. Tak, oceanie! Dlaczego?
Bo Crew Dragon to nie tylko statek kosmiczny. To również zaawansowany system ratunkowy – może w każdej chwili „odstrzelić” się od rakiety i wodować, od T-40 minut aż po kilkanaście minut po starcie. I każda z tych faz ma własny plan awaryjny:
- Tryb 0 – Pad Abort: kapsuła za astronautami ucieka z nieruchomej rakiety, wciąż stojącej na platformie startowej. Możliwe to jest podczas awarii i niebezpieczeństwa np. podczas procesu tankowania rakiety. Wtedy kapsuła ewakuuje się do wody kilkaset metrów od brzegu, a do akcji w kilka minut wkraczają ratownicy z łodzi SpaceX i USCG.
- 1A – Max-Q Abort: scenariusz na pierwsze 70 sekund od startu, gdy rakieta poddawana jest najgorszym przeciążeniom. Kapsuła ucieka wtedy od rakiety i woduje kilka km od brzegu – tam już czekają szybkie łodzie.
- 1B – Boost Abort: między 70 sekundą a odrzuceniem pierwszego stopnia Falcon 9. Wodowanie może się zdarzyć gdzieś wzdłuż wschodniego wybrzeża USA, aż po New Jersey.
- 2 – IIP Track: do ok. 6. minuty lotu – tu aktywuje się słynny „zielony pas” z 13 prostokątnymi strefami w północno-zachodniej części Atlantyku. Tam działa statek Megan i Pararescue Jumpers.
- 3 – DAEZ: Tego lepiej unikać! Zimna północ Atlantyku. Jeśli tam wylądują astronauci, w stronę oceanu rusza C-17 z ratownikami z Charleston. Lądowania w tym rejonie wszyscy woleli by jednak uniknąć bo zazwyczaj szaleją tam silne sztormy - tak też jest tym razem.
- 4 – Shannon: awaryjne wodowanie zaledwie 150 mil od wybrzeża Irlandii. Do akcji wkracza wtedy nawet RAF.
- 5 – NE Pacific: ten scenariusz nas nie dotyczy. Jeśli lot idzie po trajektorii polarnej – wodowanie może nastąpić na północnym Pacyfiku. Tylko misja Fram-2 mogła zastosować ten manewr.
- 6 – Orbital Abort: gdy kapsuła jest już na orbicie. Crew Dragon może przerwać lot kosmiczny w ciągu 24–48 godzin i skierować się do jednej z siedmiu z góry przygotowanych stref lądowania.
Każdy z tych scenariuszy to osobny łańcuch ratunkowy: od łodzi i śmigłowców po transportowce C-17 i tratwy z zapasem jedzenia na 3 dni. Crew Dragon ma radioboje, stroboskopy, osobiste beacony, krótkofalówki, wodę, koce, leki – wszystko, by przetrwać.
Do tego ma też międzynarodowe wsparcie: SpaceX i NASA przekazują dane operacyjne marynarce Kanady i SAR Irlandii.
No ale mimo całej tej logistyki – decyzję o starcie nadal dyktuje pogoda. Jeśli więcej niż 40% punktów w którejś strefie ma falę powyżej 2,5 m, wiatr powyżej 15 węzłów (ok. 30 km/h) albo temperaturę poniżej 10°C – start jest wstrzymany. Bez dyskusji.
Poniżej znajdziecie mapkę z prędkością wiatru dla północnego Atlantyku. Wzdłuż wybrzeża wieje dziś w porywach do ok. 60 km/h, a fale mogą tam sięga miejscami do 3 metrów. System więc zadziałał. Przełożono start licząc na poprawę pogody.
A zastanawialiście się, jak wygląda taka awaryjna ucieczka?
– 8 silników SuperDraco najpierw wyrywa kapsułę z rakiety. Towarzyszy temu potężne przeciążenie i do najprzyjemniejszych na pewno to nie należy...
– Następnie Dragon odwraca się osłoną w dół i otwiera spadochrony
– nadajniki awaryjne wysyłają sygnał, a ratownicy – czy to z Florydy, Nowej Fundlandii czy Irlandii - ruszają do akcji.
I właśnie ten system, gotowy w każdej sekundzie lotu, czyni z Dragona jedną z najbezpieczniejszych kapsuł w historii
I ja wiem, że takie przekładanie startu może być irytujące, ale jak mawiał Gene Kranz (pamiętacie gościa w białej kamizelce z filmu Apollo 13?) - "Failure is not an option". Nie ma co kusić losu, trzeba być maksymalnie przygotowanym na każdy scenariusz.
Do problemów z pogodą doszła jeszcze później nieprzewidziana usterka na samej Międzynarodowej Stacji Kosmicznej i to (uwaga!) w jej rosyjskim module "Zwiezda".
Oczywiście wiem, że nieprzekonanych nic nie przekona. Wiadomo przecież, że to spisek, a rosyjskie technologie są niezawodne i nigdy się nie psują ;)