#256 Postautor: K.A.M.I.L. » 14 marca 2005, o 18:51
Mam w ręku 1 nr tygodnika Lubelski Sport Express. Jest w nim obszerny wywiad z Jarosławem Siwkiem, oto on:
Z jakich powodów tak długo w lubelskiej drużynie nie pojawiaL się nowy zawodnik?
-Na rynku dobrych żużlowców i dlatego rządzi ten, kto ma gotówkę w ręku. My akurat gotówki nie mamy, pieniądze spływają do nas powoli. Jeśli ktoś nam wierzy, że otrzyma co mu obiecamy, to zostaje u nas. W innym przypadku idzie gdzie indziej. Klub przez tyle lat wypłacał zawodnikom wszystko co im się należało, więc zasługujemy na miano wypłacalnych. Gdy podpisywali z nami kontrakty Piszcz, Franków czy Jeleniewski, długo się nie zastanawiali.
Rozmawialiście z wieloma zawodnikami, ale do podpisania umów nie dochodziło. Oferty były słabe?
-Zawodnikom, z którymi rozmawialiśmy, proponowaliśmy tyle, ile chcieli. Nie wiem dlaczego nie zdecydowali się podpisać kontraktu. Krzysztofowi Stojanowskiemu Zielona Góra nie pozwoliła do nas przyjść. Karol Baran wolał jednak zostać w Rzeszowie. Podejrzewam, że w jego przypadku byliśmy tylko kartą przetargową. Piotr Dym w Ostrowie dostał takie same pieniądze, jak my mu dawaliśmy. Trudno mi powiedzieć, dlaczego nie zdecydowali się u nas startować.
W tym sezonie w barwach TŻ zabraknie także najlepszego zawodnika I ligi ubiegłorocznego sezonu...
-Peterowi Karlssonowi zaproponowaliśmy taką samą kwotę jak w ubiegłym sezonie. Jest to mniej więcej tyle ile otrzymał Jesper Jensen. Szwed jednak podniósł swoje żądania o kilkadziesiąt procent, a my takiej ewentualności nie braliśmy pod uwagę.
Nie udało się również podpisać kontraktu z Pawłem Staszkiem i Dariuszem Śledziem.
-Paweł Staszek chciał u nas jeździć. My również byliśmy zainteresowani jego startami. Na przeszkodzie stanął jednakklub z Grudziądza, a raczej jego żądania finansowe. Jeśli chodzi o Dariusza Śledzia to dziwna była postawa Andrzeja Rusko. Prezes WTS chciał, żebyśmy zapłacili za wypożyczenie Roberta Dadosa. Chodziło o 50000 złotych. Powiedział, że Śledzia dostaniemy za darmo jak zapłacimy za Dadosa, a więc tak naprawdę za Śledzia trzeba było zapłacić 50000 zł. Taki układ nas nie interesował. Próbowaliśmy negocjować, ale bez powodzenia. Przykro nam, bo jak wcześniej trzeba było coś zrobić dla Wrocławia, to się nie zastanawialiśmy tylko pomagaliśmy.
Do Rzeszowa trafił nie tylko Śledź, ale również Dawid i Janusz Stachyrowie oraz Jacek Ziółkowski. Był pan tym zaskoczony?
-Nie. Sam bym sobie życzył takiego sponsora jaki jest w Rzeszowie. Mam nadzieję, że kiedyś nam się taki trafi i dlatego jeszcze jestem w tym klubie.
Pojawił się natomiast nowy mechanik...
-Rzeczywiście, poszukiwaliśmy mechanika, a akurat Częstochowa miała ich za dużo. Na razie jestem pod dużym wrażeniem. Warsztat zaczyna funkcjonować tak jak powinien wyglądać. Jeszcze go troch uzupełnimy o odpowiedni sprzęt.
W tm sezonie ważne będzie zapewnienie juniorom dużej ilości startów, aby mogli się objeżdżać. Tymczasem lubelskich żużlowców zabraknie w Młodzieżowej Lidze Płudnowej.
-To jeszcze nie jest przesądzone. Na pewno w kilku turniejach pojedziemy. Jak pokazują ubiegłe lata, takie rozgrywki kończy połowa tych zawodników, którzy je zaczęli. Szybko powstaną braki kadrowe. Zresztą zapewnienia, że będziemy zapraszani, mamy już praktycznie od wszystkich klubów.
Pozdrawiam
MOTOR LUBLIN