Oho...sezon się kończy, no i zaczyna się bicie pianyOrganizujemy szkółkę w klubie i to taką z prawdziwego zdarzenia, nie jeden trening na miesiąc
Wywiady z ludźmi lubelskiego żużla
- Lublin_Fan
- Zawodowiec
- Posty: 1369
- Rejestracja: 26 sierpnia 2002, o 18:10
- Lokalizacja: Lublin
papi pisze: Jedziemy na rewanż do Rzeszowai powoli trzeba myśleć o kolejnym sezonie. Nie mam jeszcze żadnych planów. Mam nadzieję, że zaległości finansowe zostaną spłacone do tego dnia, jaki jest zapisany w kontrakcie. Jesli tak będzie, to mam w kontrakcie zapis, że umowa z lubelskim klubem zostaje przedłużona na kolejny sezon. A tego chcę.
Tylko czy my potrzebujemy zawodników, którzy dają się bezproblemowo mijać środkiem toru?
Pozdr.
-
Koper
- Trener
- Posty: 5490
- Wiek: 45
- Rejestracja: 8 października 2004, o 00:48
- Lokalizacja: Lublin
- Kontakt:
Warto wkleic ten wywiad bo na gazecie.pl po pewnym czasie ten wywiad bedzie dostepny po wyslaniu smsa.sledzio pisze:Wywiad z Jarkiem Siwkiem http://miasta.gazeta.pl/lublin/1,35644,2871384.html
ROZMOWA Z JAROSÅAWEM SIWKIEM
Piotr Pawłat: Jak Pan ocenia sezon, który dla Sipmy skończył się w ostatnią niedzielę?
Jarosław Siwek: Na pewno nie był najlepszy. Sam wynik co prawda odzwierciedla nasze możliwości, jednak nie obyło się bez wpadek. Poza tym budżety kilku rywalizujących z nami klubów znacznie wzrosły. Pojawili się u nich nowi sponsorzy i jeszcze przed rozpoczęciem rozgrywek zdawaliśmy sobie sprawę, że z naszym budżetem nie będziemy w stanie walczyć o wyższe cele. Tym bardziej że praktycznie wszyscy żużlowcy jeździli w kratkę. Kiedy jeden błysnął, inny zawodził, w efekcie przegrywaliśmy kolejne mecze, a na nasz stadion przychodziło coraz mniej kibiców.
Czy niska frekwencja dodatkowo skomplikowała Waszą sytuację finansową?
- Oczywiście. Nasz budżet w dużej mierze opierał się na wpływach z biletów i kiedy frekwencja spada o ponad połowę, to automatycznie zmniejsza się płynność finansowa. Myślę, że każdy z nas ponosi za to odpowiedzialność, bo gdybyśmy mieli dobre wyniki, to kibice chcieliby przychodzić na mecze.
Jak duże są zaległości finansowe?
- Tego nie mogę zdradzić. Po prostu umówiliśmy się z zawodnikami, że o sprawach finansowych rozmawiamy tylko we własnym gronie. Powiem tylko, że zaległości są i teraz szukamy jakiegoś sposobu na spłatę tego długu.
Kto Pańskim zdaniem najbardziej zawiódł?
- Zdecydowanie największym rozczarowaniem tego sezonu okazał się Jesper Jensen. Jego słaba postawa w dużej mierze odbiła się na naszych wynikach. Mogę śmiało powiedzieć, że od niego zaczęły się wszystkie nasze kłopoty.
A kogo by Pan wyróżnił?
- Zdecydowanie największy postęp sportowy zrobił Daniel Jeleniewski. Chłopak diametralnie zmienił swoje podejście do sportu, cały czas się rozwija i moim zdaniem dobrze rokuje na przyszłość. Ciągle ma kłopoty z silnikami, ale jeżeli nadal będzie szedł tą drogą, to na pewno się z nimi upora. Byle tylko nie osiadł zbyt wcześniej na laurach, bo to może pokrzyżować jego plany i przekreślić karierę.
A jak Pan oceni pracę trenera Jerzego Głogowskiego?
- Myślę, że trener sprawdził się. Przychodził do zespołu w trudnym momencie, a jednak potrafił poukładać go tak, że cel w postaci utrzymania się w I lidze został osiągnięty.
Czy ma Pan o coÅ› pretensje do siebie?
- Oczywiście, bo to ja kontraktowałem tych zawodników, kompletowałem skład. Z naszymi możliwościami finansowymi nie mogliśmy sobie pozwolić na jakieś gwiazdy, tylko trzeba było wybierać zawodników z niższych półek i liczyć na to, że się sprawdzą. W poprzednich sezonach raczej się nie myliłem, teraz zabrakło mi szczęścia. Taki Jensen był na naszej liście życzeń dopiero piąty, otwierały ją nazwiska Petera Karlssona i jego brata Mikaela Maxa. Na tego pierwszego nie było nas stać, ale z tym drugim nie mieliśmy odpowiedniego kontaktu i Max poszedł do Rzeszowa, gdzie jeździł za takie same pieniądze, jakie my mu oferowaliśmy. Gdyby udało nam się sprowadzić Maxa, a nie Jensena, to teraz przygotowywalibyśmy się do półfinałów, a nie kończyli sezon. W naszym zespole do momentu pozyskania Joonasa Kylmaekorpiego nie było takiej gwiazdy, która nie tylko pociągnęłaby zespół, ale także ściągnęła na trybuny kibiców.
Jak będzie w przyszłym sezonie?
- To jest dla mnie wielką zagadką. Nigdy tak wcześniej nie kończyliśmy rozgrywek. Jest połowa sierpnia, a my jesteśmy już po sezonie. Rok temu rozgrywki kończyliśmy dopiero w październiku. Co do przyszłego sezonu to najważniejsze będą deklaracje sponsorów. Liczymy także na lokalne władze, które w zakończonym sezonie wykazały znacznie mniejsze zaangażowanie niż to miało miejsce w latach poprzednich. Żeby myśleć o ekstralidze, trzeba nie tylko potężnego sponsora, ale także poparcia miejscowych władz.