Lubelski klub w sezonie 2010
Re: Lubelski klub w sezonie 2010
Tak jak krosno to mozna robic do usranej smierci. A i tak max co wycisną przez najblizsze 10 lat to balansowanie miedzy 1 a 2 ligą. Ja wiem ze minimalizm to naczelna cecha lublinian ale czy oby na pewno o to w sporcie chodzi zeby sie wiecznie slizgac - jakos to bedzie a potem sie zobaczy? taka jazda jak TZ w 2001 roku czy czasy LKZ to strata czasu i rzezba w gownie. Traci sie tylko resztki i tak malych pieniedzy a kibice tracą nerwy.
Re: Lubelski klub w sezonie 2010
Gelo pisze:Bez napinania się odjechać jeden sezon lub dwa, nabrać doswiadczenia, zorganizować pieniadze, przekonać sponsorów i wtedy atakować.
Dostać od kazdego u siebie do trzydziestu, zająć ostatnie miejsce w Polsce bez punktu a potem przekonac sponsorow zeby w to wypakowali swoje pieniadze. ciekawe - nie powiem.
A jakie jest inne wyjście?
Jakie są warianty? Masz jakiś pomysł?
To powiedz albo podpowiedz, albo zrób.
" Jak powiedział mi jeden młody dziennikarz, niektórzy ludzie są genetycznie niezdolni do tego, żeby mówić prawdę" - Jacek Gajewski
Re: Lubelski klub w sezonie 2010
Kraków pewnie szybciej od nas wystartuje
http://przegladzuzlowy.pl/2009.12.09-st ... owie#start
Re: Lubelski klub w sezonie 2010
Gelo pisze:Tak jak krosno to mozna robic do usranej smierci. A i tak max co wycisną przez najblizsze 10 lat to balansowanie miedzy 1 a 2 ligą. Ja wiem ze minimalizm to naczelna cecha lublinian ale czy oby na pewno o to w sporcie chodzi zeby sie wiecznie slizgac - jakos to bedzie a potem sie zobaczy? taka jazda jak TZ w 2001 roku czy czasy LKZ to strata czasu i rzezba w gownie. Traci sie tylko resztki i tak malych pieniedzy a kibice tracą nerwy.
Dokładnie. Tylko0 jedno wcale nie małe ale.
Bez TZ w 2001 roku nie byłoby TŻ w 2002 i w 2004 roku.
Podejrzewam, ze już toru by nie było dawno na Zygmuntowskich...
" Jak powiedział mi jeden młody dziennikarz, niektórzy ludzie są genetycznie niezdolni do tego, żeby mówić prawdę" - Jacek Gajewski
Re: Lubelski klub w sezonie 2010
Zgadzam się z Gelem, błąkanie się po drugiej lidze jest bez sensu, strata czasu, pieniędzy i jest tylko ostatecznością. Trzeba by przekonać jednego poważnego sponsora, który zainwestuje w zespół. Dla którego nie będzie to jednoroczna przygoda ale plan na następne kilka lat z jasno określonym celem -> Ekstraliga!
- Łoptymista
- Trener
- Posty: 3939
- Rejestracja: 15 kwietnia 2003, o 08:22
- Lokalizacja: Lublin
Re: Lubelski klub w sezonie 2010
BR ale wg takiego myslenia tylko bycie DMP ma sens, reszta ekip jedzie o pietruche
druga sprawa czym przekonac sponsora? wczesniej dobrze nauczyc sie kierowania takim malym jednosekcyjnym klubem jak KMZ, a to w ubieglym roku kulalo. do tego trzeba systematycznej roboty, a nie pospolitego ruszenia raz na rok czy pol.
druga sprawa czym przekonac sponsora? wczesniej dobrze nauczyc sie kierowania takim malym jednosekcyjnym klubem jak KMZ, a to w ubieglym roku kulalo. do tego trzeba systematycznej roboty, a nie pospolitego ruszenia raz na rok czy pol.
Re: Lubelski klub w sezonie 2010
BR pisze:Zgadzam się z Gelem, błąkanie się po drugiej lidze jest bez sensu, strata czasu, pieniędzy i jest tylko ostatecznością.
A o czym my mówimy??? Bo mi sie wydaje ze to juz ostateczność.
Trzeba by przekonać jednego poważnego sponsora, który zainwestuje w zespół. Dla którego nie będzie to jednoroczna przygoda ale plan na następne kilka lat z jasno określonym celem -> Ekstraliga!
O matko!
" Jak powiedział mi jeden młody dziennikarz, niektórzy ludzie są genetycznie niezdolni do tego, żeby mówić prawdę" - Jacek Gajewski
Re: Lubelski klub w sezonie 2010
ale ja nie wskazuje palcem sponsora bo wiem, że to (szczególnie w Lublinie) zadanie arcytrudne, mowie tylko, co tak na prawdę ruszyłoby lubelski żużel do przodu.
Wg mnie brakuje rozmachu i megalomaństwa, może brzmi to śmiesznie, ale w takim świecie żyjemy że tylko ten kto jest przebojowy i walczy o swoje może zabłysnąć.
Dla dużej firmy taki klub powinien być łakomym kąskiem, a czemu nie jest to ja nie wiem (mentalność Lublinian?).
250 tys euro dla takich przedsiębiorstw to pryszcz. Azoty, Perła, Bogdanka? gdyby chcieli mogliby już od kilku lat być widoczni w mediach. Widocznie mają inne cele i priorytety.
Jak znam życie to dalej będziemy wałkować druga ligę przez następnych 10 lat prawdopodobnie z kilkoma przerwami bez żużla w mieście.
Wg mnie brakuje rozmachu i megalomaństwa, może brzmi to śmiesznie, ale w takim świecie żyjemy że tylko ten kto jest przebojowy i walczy o swoje może zabłysnąć.
Dla dużej firmy taki klub powinien być łakomym kąskiem, a czemu nie jest to ja nie wiem (mentalność Lublinian?).
250 tys euro dla takich przedsiębiorstw to pryszcz. Azoty, Perła, Bogdanka? gdyby chcieli mogliby już od kilku lat być widoczni w mediach. Widocznie mają inne cele i priorytety.
Jak znam życie to dalej będziemy wałkować druga ligę przez następnych 10 lat prawdopodobnie z kilkoma przerwami bez żużla w mieście.
Re: Lubelski klub w sezonie 2010
A jakie jest inne wyjście?
Jakie są warianty? Masz jakiś pomysł?
To powiedz albo podpowiedz, albo zrób.
Na szybko mam tylko jeden - dać sobie spokój. Jak mamy uprawiać partyzantkę i jezdzic juniorami - to lepiej wcale. Czekalismy rok bez zuzla i udało sie przezyc. Jezeli jednak bawimy sie w zuzel to trzeba to robic maksymalnie jak mozna. Połsrodkami zniecheci sie tylko potencjalnych sponsorów i resztke kibicow ktora jeszcze została. Jak krasc to miliony - jak "ten teges" to księzniczki.
Re: Lubelski klub w sezonie 2010
Tyle, że u nas nie ma kogo okradać, a księżniczki są brzydkie jak musztarda z Parczewa. ;D
To tak metaforycznie. A tak na serio to musimy się pogodzić z drugą ligą przez najbliższe kilka lat. Nic nie da się zrobić na hura. Teraz rzeczywiście jedynym rozwiązaniem jest pójść sladami Krosna.
A jak nie to dać sobie spokój z zuzlem w Lublinie...
To tak metaforycznie. A tak na serio to musimy się pogodzić z drugą ligą przez najbliższe kilka lat. Nic nie da się zrobić na hura. Teraz rzeczywiście jedynym rozwiązaniem jest pójść sladami Krosna.
A jak nie to dać sobie spokój z zuzlem w Lublinie...
-Jurek Mordel zadowolony...
- No tak...
- Żona w domu także...
- No tak...
- Żona w domu także...