Pozwol Majorze, że jednak odniose sie do Twojego wpisu. Harrego znam tylko z widzenia, nie jestem w zaden sposob zwiazany z grupa trzymajaca wiadomo co. Wiem tez, ze Harry obroncow nie potrzebuje bo radzi sobie sam, ale i tak napisze, co mysle.
Fragment o honorze i zabraniu zabawek uwazam za niesprawiedliwy. W teorii sie z Toba zgadzam, ale w praktyce? Harry odchodzi, tak jak zapowiedzial, ale pojawiaja sie ludzie (Tarkowski) ktorzy chca to pociagnac dalej, ale brak im doswiadczenia. I co Harry mial im odmowic pomocy bo to juz nie jego sprawa? Wypiac sie i grac obrazonego?
W calej tej sprawie mam mocno ambiwalentne odczucia. Bo z jednej strony nie ulega watpliwosci, ze za to, co sie wydarzylo odpowiada Harry jako prezes i przez lata osoba najwazniejsza w klubie - czlowiek orkiestra - od wszystkiego. Wiele osob o tym pisalo - jak sie za cos bierzesz, to jestes rozliczany z efektow dzialalnosci, tak jest w kazdej normalnej firmie.
Tylko, ze zuzel nie jest normalna biznesowa dzialalnoscia, a klub zuzlowy normalna firma. I znowu - kwestia odpowiedzialnosci - to teoria (w biznesie sluszna i nieodzowna) a praktyka....
Przesledzmy historycznie dzialalnosc Prezesa. Po beznadziejnym sezonie 2001 wydawalo sie, ze to moze byc koniec, ale Harry z Jasiem sie uparli i 2002 - awans. 2003 - pierwsza czworka, 2004 - baraze, potem - rownia pochyla. To wszyscy wiemy - wazna jest natomiast interpretacja. Major przywoluje luckiego, ktory Harrego nie znosil do granic obledu. Pamietam moja dyskusje z nim - chyba z 2005 roku kiedy stanowczo domagal sie ustapienia Prezesa jeszcze w trakcie sezonu - twierdzac, że "na pewno" znajdzie sie ktos lepszy na jego miejsce. Wtedy dalo mi to do myslenia - nieomylny i ultraracjonalny lucki tak sie zacietrzewil, ze opieral sie juz tylko na przeczuciach i przekonaniach! Teraz kiedy Harry naprawde odszedl okazalo sie, ze w Lublinie nie ma komu "robic" zuzla!
Do czego zmierzam?
Ano do tego, ze Harrego nie mozna oceniac (a w kazdym razie nie tylko) jako menedzera, ktory ostatecznie poniosl porazke, ale bardziej jako jednego z nas, kibica, ktory jako jeden z niewielu mial odwage w momencie kryzysu zakasac rekawy i zamiast gadac i politykowac zaczac dzialac na tyle, na ile potrafil. W tej chwili jasno widac, ze nie bylo tak, iz Harry blokowal dostep swiezej krwi i koniecznie chcial sam o wszystkim decydowac. Harry byl ... bo nie bylo nikogo innego. Gdyby nie on byc moze zuzel upadlby wczesniej?
Jest kilku krzykaczy forumowych, ktorzy Harrego krytykowali ponad miare, a na uwagi, ze krytykowac najlatwiej, odpowiadali, ze oni nie musza konstruktywnie bo sa tylko kibicami i prawo do krytyki jest swiete. Jesli przyjac biznesowe i profesjonalne kryteria to tak, ale ja zawsze postrzegalem Harrego wlasnie jako kibica, któremu zalezy bardziej niz innym i dlatego obraz jego dzialalnosci przedstawia mi sie w odcieniach szarosci, a nie czarno-bialych jak wielu innym. Amen.
P.S.Wole tego nie czytac przed wyslaniem bo sie boje, ze momentami straszna klaka wyszla, a nie bylo to moim zamiarem.
