Miło mi, że o mnie wspominasz, ale ja naprawdę nie jestem blisko prezesa Sprawki. Nie dzwonimy do siebie, nie pijemy razem, nie spotykam się z nim częściej niż każdy inny członek SE. Tyle tytułem wstępu.nie mam tu na mysli takich osób ja Meesha albo tego typu ludzi, bo Oni albo są blisko prezesa, albo sa baaaardzo zaślepieni jego poczynaniami i tego nie widzą albo nie chcą zauważyć
Interesuję się natomiast żużlem (wszystkimi jego aspektami nie tylko ligową młócką jak większość) od ćwierć wieku i analizuję sobie to i tamto we łbie i z biegiem lat wychodzi mi, że jednak wolę prezesa pragmatyka niż romantyka. A jak on się będzie nazywał i jak wyglądał nie ma tu żadnego znaczenia!!!
Są sponsorzy i tylko czekają aż odejdzie Sprawka? Jasne, to samo się mówiło w połowie lat 90-tych (są sponsorzy tylko sekcja się musi odłączyć od piłkarskiej), a później za każdego kolejnego prezesa, a naprawdę przeżyłem już wielu. I co się później okazywało? Ano nic. Też bym chciał, żeby była spółka, żeby budżet klubu zamykał się kwotą 10 milionów, żeby jeździł u nas Gollob i Hampel oraz Saifutdinow, żeby prezes brudy prał w zaciszu gabinetu, a nie na SyFach itp itd. Chciałbym. Tylko co z tego?
