#656 Postautor: Torsen » 8 listopada 2006, o 13:58
Po prostu nic nie może być oderwane od warunków społecznych i ekonomicznych, w jakich funkcjonuje. Lublina w zasadzie nie stać na dobry sport i byłoby to właściwie nielogiczne, gdybyśmy tu taki mieli.
Jest to klasyczne koło zamknięte. Ludzie mało zarabiają, więc nie stać ich na usługi. Ponieważ ich nie stać, usługodawcy mają mały obrót i w konsekwencji sami są biedni. Ponieważ są biedni, płacą niskie pensje, w efekcie czego ludzie mało zarabiają.
Biedne przedsiębiorstwa nie wyłożą miliona złotych na sport. Biedni ludzie nie wyłożą 50 zł za bilet za widowisko na wysokim poziomie - a tyle to powinno kosztować co najmniej. W USA zawodowy sport obchodzi się prawie bez sponsorów, bo bilety mogą być drogie, a ludzie i tak je kupią, bo chcą zobaczyć widowisko na najwyższym światowym poziomie i stać ich na to. U nas niestety jest inaczej i szybko się to nie zmieni. Rozwój musi być harmonijny. Wszystkie branże muszą funkcjonować, żeby istniała rzeczywista konkurencja, również na poziomie wypłacanych wynagrodzeń. Lublin musi się rozwinąć ekonomicznie. Do tego czasu, moim zdaniem, nie ma co myśleć ani o ekstraligowym żużlu, na który nas po prostu nie stać, ani o wielkim stadionie, bo wielkich widowisk nie urządzi się tu choćby dlatego, że ludzi nie stać na to, by je oglądać.
Jeśli nawet znalazłyby się jakieś Azoty, Lubzel, czy inny moloch, który wyłożyłby kosmiczną kasę, byłby to tylko epizod, za którym nic by nie poszło. Po pierwsze, z braku konkurencji sponsor dążyłby do zmniejszania swoich zobowiązań. Po drugie, w razie potknięcia sportowego szybko by się wycofał, bo nawet dla lubelskich "gigantów" kwoty, których potrzebuje sport, są ogromne i gdyby sponsor nie uzyskał natychmiastowych, krótkoterminowych korzyści z takiego sponsoringu, wycofałby się stwierdzając, że go na to nie stać. I taka prawda. Sportowych wyników nikt i nic nie zagwarantuje. Sponsor musi być w stanie wydać na sport 15x więcej, niż defacto wydaje, w innym wypadku przy okazji pierwszego problemu się wycofa. U nas kilka lat temu wszystko szło niewiarygodnie bezproblemowo, skład co roku był strzałem w dziesiątkę. I tylko dlatego to wszystko jakoś się kręciło. Gdyby było inaczej, czyli normalnie (J. Siwek sam przyznaje, że przez 3 kolejne lata mieliśmy nieprawdopodobnego fuksa), dzisiejsze problemy powstałyby o wiele wcześniej.
Wszystko, co jest oparte na pieniądzach, musi być emanacją gospodarki. Jeśli nią nie jest, to jest albo wybrykiem, czyli fuksem, albo opiera się na lewych pieniądzach. W każdym wypadku jest mu przeznaczony rychły upadek na pysk.