W tym sezonie mamy do czynienia z pewnym fenomenem. Jedziemy zawodnikami uważanymi za słabych - kontrakty zostały podpisane rzutem na taśmę, za pięć dwunasta, i z żadnym klubem o tych zawodników nie trzeba było rywalizować. Na domiar złego, tydzień przed początkiem rozgrywek, osoby związane z klubem dawały do zrozumienia, że zawodnicy ci nie dostali jeszcze pieniędzy na sprzęt i trzeba być im wdzięcznym, że są tak cierpliwi, bo generalnie na szybkie ich spłacenie się nie zanosi. Nadto, naszemu sezonowi od samego początku towarzyszy jasna i dobitna, choć dyplomatycznie wypowiedziana, deklaracja, że mecze wyjazdowe olewamy. Efekt? Drużyna jedzie najlepiej od lat. Wszędzie jest chwalona i to nie tylko za ambitną postawę. Jak to się dzieje? Myślę, że warto to dogłębnie przeanalizować, bo być może, wbrew pozorom, brakuje nam bardzo, bardzo niewiele do walki o cele znacznie wyższe niż tylko o utrzymanie się w lidze. Jeśli uda się sezon dojechać, utrzymać klub przy życiu i drużynę w lidze, to trzeba będzie wyciągnąć wnioski przy budowaniu składu na następny sezon.
Druga sprawa, jak widać niestety, kluczowa, to PR. Agencji PR-owskich, wbrew pozorom, nie brakuje, również w Lublinie. Warto byłoby przejrzeć ich oferty i poszukać kogoś taniego, ale profesjonalnego.
Wizerunek klubu musi być w rękach profesjonalisty, to sprawa być albo nie być. Ironią losu by było, gdyby drużyna złożona z wychowanków, przyciągające duże, sądząc po dotychczasowej frekwencji, zainteresowanie, chwalona wszędzie, gdzie jedzie walczyć, borykała się z ultimatum sponsora, który nie rozumie takich niuansów, jak niekorzystny kalendarz, czy nawet sama istota występu na wyjeździe. Byt klubu i drużyny jest w rękach tego sponsora - osoby, która na żużlu się nie zna, znać się nie musi i być może nawet nie chce. Musi być ktoś, kto przełoży na język dla niego zrozumiały, tj. język biznesowy, że wspieranie klubu w tym momencie jest dla niego opłacalne oraz czym byłoby pozostawienie klubu w tym momencie bez wsparcia finansowego - końcem dyscypliny sportu w Lublinie najpopularniejszej. Musi to zrobić profesjonalista, nie tylko dlatego, że zrobi to lepiej, ale również dlatego, że z nim sponsor będzie inaczej rozmawiał, inaczej go potraktuje. W efekcie, będzie miał znacznie większe szanse, by zrobić to skutecznie.
Co do meczu, to znów wszyscy jesteśmy na swój sposób dumni ze swojej drużyny, choć przegrała. Ale jakże inaczej słucha się tych radiowych relacji niż rok, czy dwa lata temu. Miło jest słuchać cichych trybun gospodarzy, zaskoczonego spikera. Miło czytać gratulacje za dobrą postawę.
Jeśli klub utrzyma płynność finansową i zawodnicy będą do końca sezonu dysponować dobrym sprzętem, to o byt w lidze jestem spokojny. W niedzielę zaczynamy marsz w górę tabeli.
Gawrzyk pisze:zal ze brakuje 4-5 zawodnika ktory jezdzilby na przyzwoitym poziomie. nie chodzi nawet o takiego Petera Karlssona ktory moglby ciagnac wynik calego zespolu, ale chocby Adam Shieldsa ktory bylby w stanie dokladac po 8-10 punktow. Mysle ze bylibysmy w calkiem innym miejscu.
Wniosek jest bardzo dobry. Do tego jednak również trzeba czytelnych reguł, które zawodnicy poznają przed sezonem i je zaakceptują, żeby nie było sytuacji, że ktoś obraził się za odsunięcie go od składu. Od takich sytuacji często zaczynają się w klubie poważniejsze kłopoty.
Myślę, że osiągnięcie w klubie takiej jasności reguł, przy zawodnikach, których mamy - w większości startujących jedynie w Polsce - byłoby znacznie trudniejsze, niż zakontraktowanie wspomnianego Shieldsa.
Nie jechał Lars Hansen bo mial mecz w Szwecji, a zgody federacji sa takie ze Polska jest na szarym koncu.
Tak zupełnie na marginesie - czyja to wina? PZM? GKSŻ? Pojedynczych osób? Jak to możliwe, że liga najbardziej atrakcyjna fnansowo (jak mniemam) jest na szarym końcu? Np. w tenisie ranga turnieju zależy tylko i wyłącznie od pieniężnej puli nagród.
wszedl pod lokiec Dawidowi. Ten odjechal na zewnatrz, nie opanowal fury i padl.
Czy Twoim zdaniem sędzia podjął właściwą decyzję? I jak było z pozostałymi wykluczeniami? Wnioskując z relacji radiowej, a więc pochodzącej od gościa, który również był naocznym świadkiem zdarzeń i bądź co bądź powinien się trochę na tym znać, można było wywnioskować, że niektóre wykluczenia naszych były co najmniej problematyczne, jeśli nie błędne.
potem Jelen nikł w oczach.
Jak sądzisz, dlaczego? Czy tylko dlatego, że gospodarze w końcu spasowali się z własnym torem? Oznaczałoby to, że tak samo będzie w Lublinie (będzie punktował tylko dopóty, dopóki Gorzów się nie przełoży). A mimo wszystko sądzę, że w rewanżu w Lublinie Daniel punktowałby i będzie punktował do końca meczu.
Warto podkreślic dobrą jazdę Rafała.
Niestety z relacji radiowej trudno było wyciągnąć wniosek, że Rafał jechał dobrze.
Ciekaw jestem, czy Regdalowi udało się zamienić parę zdań z Chomskim. Fajnie by było, gdybyśmy mogli poznać również jego (trenera) ocenę postawy Rafała.
W 7 Rafał znów wygrał starta z Hlibem, ten miał ostatecznie defekt - ale jak był jakies 15 metrów za młodym.
W radiu komentator jeszcze przed pierwszym łukiem powiedział, że motocykl Hliba "stanął, jak by miał defekt".
W biegu 10 rafał jechał tez przed Paluchem.
Tu z kolei komentator stwierdził, że Paluch musiał nie dostrzec uruchomienia maszyny startowej i ruszył w pościg za stawką z ogromną stratą.
Na tej podstawie raczej trudno ten występ uznać za dobry. Pozycja na torze, nie obroniona, była dziełem przypadku, natomiast punkty zdobyte tylko w biegach 3-osobowych.
Relacji z biegu IV szczerze jakoś nie pamiętam. Jeśli rzeczywiście Rafał podjął walkę z Hlibem, jak to opisałeś, to gratuluję i oby tak dalej.