Poważni ludzie, dorośli, a piszą takie... dziwne rzeczy.
Nie chodzi w ogóle o wybielanie Piszcza, bo wybiela się kogoś o brudnej reputacji. A w tej sprawie Piszczowi nie można nic zarzucić i tyle. Nic! NIC A NIC.
Bardzo podoba mi się argumentacja Istreda - podzielam Twój punkt widzenia bez reszty.
Harry i Gawrzyk najwyraźniej mają uprzedzenia, w które nie wnikam, bo mnie one nie interesują, a nawet, jak by mnie interesowały, to oni i tak o nich nie napiszą.
"Bottom line" (skoro już o Anglii mówimy

) tej sytuacji jest taka, że Piszcz postąpił zgodnie z dwiema umowami, które go łączyły, wypełniając jedną i nie naruszając drugiej. Jedna kazała mu być na każdym meczu w Anglii, a druga... No cóż. Wygląda na to, że ktoś zapomniał o wpisaniu zobowiązań zawodnika do umowy Piszcza z KMŻ. Nazywanie go jednak w takiej sytuacji cwaniakiem uważam za niesmaczne i wolę myśleć, że tak naprawdę wynika z innych, wcześniejszych doświadczeń, których, jak pisałem, nie znam.
Piszcz w swoim działaniu, moim zdaniem, nie kierował się ani wolą, ani kalkulacją, ani tym bardziej cwaniactwem, a po prostu realizował zobowiązania, które zaciągnął. Żale płynące pod jego adresem z klubu i od zawodników to wyłącznie nieudolna próba usprawiedliwienia porażki - zarówno organizacyjnej, jak i sportowej.
Każdy by chciał, również i ja, by Piszcz wystąpił w meczach z Miszkolcem, ale po wyrośnięciu z pieluch większość ludzi rozumie, że samo chcenie to zdecydowanie za mało i że rzadko ma moc sprawczą. Jeśli prawdą jest to, co mówi się o stawkach w Anglii i w Polsce, to choćby z tego względu jestem pewien, że i sam Piszcz wolałby w niedzielę wystartować w Miszkolcu. Wolałby... ale MUSIAŁ gdzie indziej. To naprawdę nie jest trudne do zrozumienia.
Już kiedyś na tym forum odsądzano Śledzia od czci i wiary, a potem wszyscy chcieli, żeby wrócił. Jeśli Piszcz będzie trzymał poziom (z zachowaniem proporcji w stosunku do Śledzia, który był lepszym zawodnikiem, oczywiście), to i z nim będzie tak samo.