PIękne słowa, ale generalnie...puste.Gelo pisze:Flagg pisze:Gelo pisze:Bez tego dostalibyśmy 20 punktami. Kumasz to?
No nie, nie dostalibyśmy 20 punktami, kumasz to?
Bez punktów Lidngrena dostalibyśmy 20 punktami. Kumasz to?
Mam na to swoją teorię. Piszesz prawdy objawione typu zawodnik x jest lepszy od zawodnika y bo zrobił 11 punktów a nie 6 (ale to w ilu startach nie ma znaczenia) Odejmujesz nam 6 punktów, rywalom dodajesz i wychodzi 12. I po tym uważasz się za zajebistego analityka żużlowego. A żużel nie jest zerowo - jedynkowy i jest jeszcze coś takiego jak kontekst. Gdyby kibice znali składowe tego kontekstu nie byłoby pola do dyskusji. Gdyby zawodnicy znali skladowe tego kontekstu Zmarzlik na żadnym torze nue oddałby punktu. Żeby zobrazować - możesz np. pisać że trzeba pogonić Freda, bo robi po 7 punktów a jako wicemistrz świata powinien 10+. I będziesz miał rację. Tylko, że na przykład ja widzę jak facet prowadzi motocykl i żeby robił po 5 punktów bym się go w życiu nie pozbywał jak to zrobili w Częstochowie. Podobnie było z dostarczeniem rozrywki z Mastersem. Zwalił sezon w Motorze? Zwalił. Można podrzeć łacha. Tylko jaka jest moja wina w tym, że facet o potencjale porownywalnym do Fricke'a przez mało profesjonalne podejście do sportu rozmienia się na drobne po drugich ligach? Zadna to sztuka powiedzieć, że dobry jest Rickardsson bo był kilka razy mistrzem świata.
Narsuj albo napisz mi więc ten kontekst, w którym Przyjemski chroni nas przed 20 punktową porażką w Toruniu. Bo tutaj żadnego kontekstu nie ma. W tym wypadku jest to czysta matematyka.
Natomiast co do drugiej części. Ja się z Tobą nawet zgodzę. Z punktu widzenia kibica. Ale żużel jest jednak sportem dość wymiernym. Tutaj nie ma not za styl. Jeśli zdobywasz 2 pkt, po tym jak piękną szarżą minąłeś 2 zawodników, to koniec końców jest to wciaż jeden punkt mniej niż ten, co wygrał bieg po atomowym starcie i męczeniu krawężnika przez 4 okrążenia. Dla kibica te 2 pkt mogą mieć większą wartość, ale dla wyniku sportowego nie. Wiec tak, jeśli Fred przez cały sezon robiłby 5 punktów na mecz, nawet wywalczając je jazdą po płocie, to istnieje przypuszczenie graniczące z pewnością, że prezes klubu nie podzieliby Twojego entuzjazmu i po prostu się ze Szwedem pożegnał. Taka jest rzeczywistość. I dlatego w tej rzeczywistości Artiom Łaguta ma tytuł mistrza świata, a Sajfutdinow, Bewley, LIndgren czy Grisza nie mają. Dlatego krawężnikowiec Przyjemski prawdopodobnie zostanie mistrzem świata juniorów i jeździ w Elidze, a latający pieknie po balotach Hellstrom-Bangs nie ma nawet klubu w Polsce. A koniec końców kibice rozliczają zawodników i prezesów nie z tego, jak pięknie prowadzą motocykl i ile mijanek zrobili na trasie, ale z wyników. Bo o to w sporcie chodzi. O wynik. A Kępa nie sprowadził do druzyny Griszy czy Lindgrena, bo fajnie jeżdżą. Sprowadził ich dla punktów i dlatego, że nie miał wyjścia. Byli najlepszymi z dostepnych zawodników.
A przekładając to na temat o Przyjemskim. Tak jak napisałem wyżej. Dla mnie, jako kibica, Kubera jest absolutnie niezbędny w Motorze. Z róznych względów. Ale obiektywnie patrząc, jego odejście prawdopodobnie nie spowodowałoby, że Motor nagle walczyłby o utrzymanie. Zastąpiłby go inny zawodnik, moze nawet nieco słabszy, ale przy utrzymaniu reszty składu, Motor wciaż byłby powaznym graczem w meczu o złoto.
AJ'a, który trafił do klubu tylko dlatego, że nudny do porzygu krawężnikowiec Hancock, zrobił Kępę w balona :)Z naszego toru nie wyciśniesz rewelacji choćbyś stanął na rzęsach. A, że prezes myśli dobrem klubu (wynikami) jest chyba oczywiste. Jeżeli kryterium widowiskowości nawet nie jest najważniejsze (bo nie musi) to Kuba jest widocznie w czepku urodzony bo przeważnie mu się udaje. Na zawsze zapamiętam rok 2018 i AJ.