Talib napisał:
2. Janusza Stachyrę bronią wyniki. I proszę nie pisać że szkółka leży, że trener nic nie robi, że promuje tylko syna. Skoro jest wynik sportowy, skoro jest jego progres nie ma o czym mówić. Sytuacja ze Stachyrą trochę przypomina mi sytuację w Wiśle Kraków, kiedy czekano na najdrobniejsze potknięcie Smudy, żeby mieć pretekst do jego zwolnienia i zatrudnienia Kasperczaka. I co? Gra Wisła w Lidze Mistrzów, jest w stanie pokonać 4 drużynę ligii gruzińskiej, albo 3 norweskiej?
Talib, absolutnie nie zgadzam się z powyższym. Przypomnij sobie najlepszy przykład ostatnich lat: para Tajner-Małysz. Czy na podstawie wyników Małysza możesz napisać, że Tajner jest dobrym trenerem i kategorycznie tak stwierdzić? Ja śmiem przypuszczać coś innego: gdyby nie taki brylant jak Małysz, o Tajnerze w ogóle nigdy nie byłoby słychać. I podobnie jest ze Stachyrą, choć tutaj akurat o żadnym diamencie nie może być mowy, bo żużel jest dyscypliną zespołową i w przenośni powiedzmy, że mieliśmy nie jeden diament, tylko 5 rubinów, które zabłyszczały w tym sezonie i to wcale nie dzięki Stachyrze, tylko dzięki pewnemu zbiegowi sprzyjających okoliczności. Czy Tajner kogoś wyszkolił i może pochwalić się osiągnięciami trenerskimi (poza Małyszem, który pewnie u boku każdego innego trenera byłby równie dobry)? Nie. Czy Stachyra może pochwalić się jakimś wartościowym wychowankiem w Motorze Lublin? Odpowiedź jest ta sama: nie. A Dawid Stachyra to taki Tonio Tajner, moim zdaniem sukcesorem talentu starego Stachyry nie będzie.
Czy musimy doprowadzić do takiej sytuacji, że obudzimy się z ręką nocniku gdy to wszystko pier***nie, tak jak spadła forma Małysza? Stachyra ma po prostu szczęście, że kontraktowani byli tacy zawodnicy, którzy w cuglach mogli realizować zadania postawione przed klubem. Takie samo szczęście miał Tajner, że trafił mu się taki Małysz, bo inaczej byłby jakimś tam Apoloniuszem, o którym w życiu ani Ty ani ja nie słyszałbym, bo i z jakiego powodu? Z powodu wyników osiąganych przez Skupienia?
Wynik sportowy nie zawsze jest pochodną umiejętności trenera. Tak samo jak wychowanie olimpijczyka w liceum nie musi być pochodną talentu pedagogicznego nauczyciela. Po prostu może trafić się samorodek, samorodek który właśnie podciągnie opinię nauczyciela i wbrew prawdzie uczyni z tego pedagoga wyśmienitego wykładowcy, choć wcale nim być nie musi. I ja tak właśnie odbieram Stachyrę: ma facet szczęście, że zawsze skład personalny kontraktowany przed sezonem przez włodarzy naszego klubu, już na wstępie zapewniał dobry wynik sportowy.
lucki73