no teraz Gelu to Ty troche przesadzilesKarlsson byl waznym elementem druzyny, tego nikt nie kwestionuje, ale jakby nie patrzec druzyna sprzed roku byla mocna. Mowisz o grupie przecietniakow. Zgadzam sie z Toba, jednak wiekszosc seniorow prezentowala dosyc zblizony poziom. Nie byly to gwiazdy pokroju Chrzanowskiego, Kosciechy czy Kuciapy, ale swoje zadanie zrobili. Patrzac na seniorow pozostalych druzyn nasza pozycja na pewno nie byla zla. Swietny obcokrajowiec, grupa niezlych seniorow i jedna z lepszych par juniorskich.
No i właśnie tu się różnię od większości kibiców. Skoro drużyna wygrywa 45:44 na wyjeździe a zawodnik robi 17 oczek i wygrywa najważniejszy wyścig to moim zdaniem jego wkład w zwycięstwo jest 80 procentowy - pozostałe 20 to po 10 Franków i Knapp z biegu XIV (Rzeszów). A przypadków kiedy Peter ciągnął miernotę za uszy było jeszcze kilka. Nie pisz że mieliśmy wybitnych juniorów, bo w każdej chwili możemy odszukać archiwalne wpisy kiedy wszyscy jechali po Stachyrze i wysyłali Jelenia na siłownię. Mieliśmy Śledzia do czasu (bez rewelacji), Knapp wcale nie jeździł cudownie, zdarzały mu się wręcz katastrofy, Piszcz normalnie czyli w kratkę, Franków podobnie. Jedynym pewnym punktem był Karlsson. I tylko dlatego, że nie mamy pewniaków w zespole, (a ściągając w najlepszym wypadku Staszka i Knappa dalej nie będziemy mieli) - nie możemy sobie pozwolić na posiadanie niepewnego obcokrajowca jakim jest Joonas. Tak naprawdę nie było okazji do przetestowania Fina na poważnie - nie odjechał żadnego trudnego wyjazdu. Jego wyniki z Opola i Grudziądza oraz styl w jakim punktował w Lubline (słabe starty) pozwalają domniemywać, że jest to zawodnik na poziomie Ferjana czy Brhela i nic więcej. Potwierdzają to wyniki ze Szwecji i Anglii. Biorąc pod uwagę, że reszta krajowa będzie przeciętna lub słaba - to zdecydowanie za mało.