#3087 Postautor: major » 14 marca 2008, o 08:27
Do Szanownych Panów Gawrzyków, Harrych i innych działaczy przy naszym upadłym klubie!
Ja należę do tej grupy kibiców, która nie jest przy samym korycie (przepraszam, że to tak zabrzmiało), więc nie jesteśmy o wszystkim poinformowani w takim stopniu jak Wy. Z postu Harrego wynikało jasno, że albo On albo ktoś inny kontaktował się z pp.... w Warcie w sprawach sponsoringu. Powyższy post Piotra to również potwierdza. Nie łączyłem tego sponsora ze "Sponsorem", który tak wiele razy Harremu gryzł kostki. Musicie zrozumieć, że to forum jest otwarte dla wszystkich i albo się tu mówi wszystko jasno, albo nie mówi się nic. Wtedy to bowiem dorabiane są różne teorie. Żeby więc nie opierać się na tym o czym piszecie na forum, po raz kolejny parę zdań podsumowania z mojej strony. Harry - szacunek dla Ciebie za to,że kilka lat temu podniosłeś lubelski żużel z kolan, udało się wejść do I ligi i .... na tym koniec. Dalej to już tylko równia pochyła i powoli jechaliśmy w dół. Całkowity brak informacji co się działo w klubie, na forum mamiono nas futurystycznymi wizjami a co roku coraz niższe miejsce w lidze. Twoi klakierzy bili brawo, nie zastanawiając się nad tym, że każdy kolejny rok przybliżał nas do dzisiejszej chwili.. Mówił o tym zawsze Lucki, ale Wy nie słuchaliście tego. Gdy w końcu podałeś się do dymisji, pomyślałem że może znajdzie się ktoś, kto spróbuje w tej materi coś porzeźbić. Nie znalazł sie nikt... i nagle znalazł się Harry. JAK SIĘ PODAJE DO DYMISJI TO ZABIERA SIĘ ZABAWKI I IDZIE SIĘ DO SWOJEJ PIASKOWNICY. Trzeba mieć trochę honoru i ambicji. Określ się: albo chcesz być prezesem albo nie!
Przykro mi, że mój ukochany klub niknie z mapy Polski, a ja nie umiem mu pomóc. Gdybym wiedział jak to zrobić gwarantuję Wam, że zgłosił bym się z pomocą. Ja pomagałem w ten sposób, że przyjeżdżałem do Lublina (250 km) na każdy mecz od 23 lat, zawsze płaciłem bilet, zawsze byłem wierny klubowi. Wydaje mi się, że zrobiłem więcej dla klubu niż nie jeden z działaczy.
Klub upadł, podejrzewam , że już się nie podniesie, bo nie ma poparcia w społeczeństwie, władzach, w sponsorach. Nie takie rzeczy upadały. Za jakiś czas rany sie zagoją, życie pędzi na przód, my się starzejemy. Ale w sercach naszych pozostanie pamięć o klubie, który istniał za komuny, a upadł gdy się za niego wzieli "fachowcy".
Proszę nie komentować tego posta, tylko wziąć go sobie do serca i przemysleć. Trzy razy w pierś się można tez uderzyć, ale niektórych to będzie boleć.
Z poważaniem